Pierwszy i ostatni rejs

Źródło: Wikimedia Commons CC0, Fot: Wikipedia

Historia ze słynnego filmu z Leonardo di Caprio w roli głównej wydarzyła się naprawdę, a 15 kwietnia mija 109. rocznica zatonięcia Titanica. W nocy z 14 na 15.04.1912 roku statek uderzył w górę lodową i w ciągu trzech godzin znalazł się całkowicie pod wodą. W 1912 roku w Wielkiej Brytanii trwały strajki węglowe górników chcących zmusić rząd do ustalenia minimalnych wynagrodzeń. Zablokowany został eksport węgla drogą kolejową i morską. Titanic zaopatrzono w pełny zapas surowca, dlatego, aby wypłynął opóźniano rejsy innych statków. Ci, którzy mieli bilety do jednostek przymusowo cumujących, otrzymali bezpłatne bilety na rejs, jak się okazało, tylko w jedną stronę. Dzień przed wypłynięciem, z nieznanych przyczyn, w jednej z kotłowni statku wybuchł pożar owego węgla, a uszkodzenia po nim załatano. Wydarzenie to trzymano w tajemnicy przed pasażerami w obawie przed ich utratą. 10 kwietnia 1912 roku Titanic punktualnie o godzinie 10 wypłynął z portu w Southampton. Rejs na początku przebiegał spokojnie, bez żadnych problemów, aż do 14 kwietnia, kiedy temperatura wody spadła do 0 stopni Celsjusza, a na Oceanie zwiększała się ilość kry lodowej. Z sześciu wysłanych ostrzeżeń o górach lodowych tylko jedno dotarło do kapitana statku. Jedna z niedoręczonych depesz została wysłana już o godzinie 13:45, a zawarte w niej informacje ostrzegały o tym, że Titanic zmierza wprost na góry lodowe.

O godzinie 23:40 po raz pierwszy zauważono, że statek zmierza w stronę lodu. Góra lodowa, z którą doszło do zderzenia pływała po Atlantyku prawdopodobnie przez 3 tysiące lat. Od momentu zauważenia do zderzenia minęło 37 sekund. W tym czasie jeden z oficerów wydał polecenie „cała wstecz” oraz aby statek skręcił w lewo. Na ratunek było już za późno. Z powodu zderzenia woda zaczęła wpływać do pierwszych przedziałów, a tempo wlatywania było tak szybkie, że pompy nie nadążały jej odprowadzać. Statek zaczął tonąć. Jak wykazało później śledztwo, w pobliżu znajdował się inny statek, który mógł przypłynąć i udzielić pomocy pasażerom Titanica, ale tego nie zrobił. Po 45 minutach od uderzenia opuszczono pierwszą z niewielu szalup ratunkowych. O tym, że łodzi ewakuacyjnych brakowało dla ponad połowy pasażerów, wiedziało tylko kilka osób na pokładzie. Miejsc na szalupach było dla około 1100 osób, jednak większość z łodzi została opuszczona z pustymi miejscami. Dodatkową panikę wywoływał dźwięk przemieszczających się mas stali, a następnie straszna ciemność, która nastała po zalaniu generatorów prądu. Spośród ponad 2200 pasażerów Titanica zginęło około 1500 osób, a zidentyfikowano ciała tylko 333 z nich. Osobami, które zostały na pokładzie, w większości byli mężczyźni, ponieważ ówczesna etykieta nakazywała przepuszczenie kobiet i dzieci. Żaden z inżynierów nie opuścił statku. Zostali oni do końca, aby pomóc w ewakuacji.

Aby uspokoić podróżnych, kapitan statku nakazał grać orkiestrze. Uznaje się, że najprawdopodobniej ostatnią piosenką zagraną na pokładzie był hymn Być bliżej Ciebie, Boże, chcę. Wrak odnaleziono dopiero w 1985 roku. Spoczywa on na głębokości prawie 4 kilometrów w okolicach Nowej Funlandii. Pozostałości po niezatapialnym Titanicu z dnia na dzień ulegają coraz większemu zniszczeniu przez korozję metali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *