„O wszystko zadbam”, reż. J Blakeson – recenzja

źródło – https://www.filmweb.pl

Stosunkowo niedawno na polskim Netflixie pojawił się długo wyczekiwany film o dosadnym tytule: „O wszystko zadbam”. Skąd to zniecierpliwienie? Otóż stąd, iż wiele stron zajmujących się kulturą publikowało trailery podjudzające widza, aby obejrzał tę produkcję. Jestem jedną z tych osób, które dały się złapać w ten wir wyczekiwania. Głównie za sprawą Rosamund Pike, ale także oryginalnej historii, jaką przedstawia. Cóż, film obejrzany. Czy było warto czekać?

Zanim rozprawię się z jakością filmu i pozostałymi niuansami, nakreślę, o czym on jest. Fabuła jest doprawdy nowatorska i przemyślana. Twórcy wykreowali barwną postać Marli Grayson (Rosamund Pike), która w sprytny i oszlifowany sposób nagina prawo. Wykorzystuje swoją pozycję i niedołężność starszych osób, aby skonfiskować ich majątki, a następnie umieszcza ich w domach starców. Pełni w tym wszystkim rolę ich opiekunki. Jak łatwo się domyślić, wreszcie popełnia błąd. Natrafia na osobliwą staruszkę, która z pozoru wygląda niewinnie i bezproblemowo. Od tej pory na scenę wchodzą takie osobistości jak Dianne Wiest (znana z takich produkcji jak „Przemytnik” z Eastwoodem, czy też „Edwarda Nożycorękiego”) i Peter Dinklage (chociaż fani „Gry o tron” zobaczą w nim tylko Tyriona), którzy solidnie namieszają w życiu Marli.

Tak jak wspomniałam na początku – film zaintrygował mnie już samą Pike, która zachwyciła już w wielu produkcjach, np. w „Zaginionej dziewczynie”. Wiem, czego można spodziewać się po tej aktorce i myślę, że twórcy trafili w samo sedno, obsadzając ją w roli głównej. Natomiast fabuła, choć niespotykana i nieszablonowa, to jednak źle poprowadzona. O ile początek jest fascynujący i zadziwiający, tak z czasem entuzjazm opada.

źródło: https://www.filmweb.pl

Liczyłam na dobry humor, w końcu to czarna komedia, lecz tutaj również się zawiodłam. Mogę policzyć na palcach u jednej ręki, ile razy się zaśmiałam. Doprawdy, padały mało wykwintne żarty. Natomiast nie można zapomnieć, że jest to także thriller, nie jedynie komedia. Ta mroczna i niebezpieczna strona filmu jest już lepsza i bardziej wciągająca. Niestety dla mnie, miłośnika kryminałów, to było wciąż za mało. Obejrzałam ten film z dużym niedosytem i irytacją.

Zaletami „O wszystko zadbam” są oczywiście obsada i inwencja twórcza. Szkoda, że Blakeson nie dopracował swojego zamysłu.  Koniec, który w prawdzie był lekko nieprzewidywalny – nie wcisnął mnie w fotel. Zabrakło „tego czegoś”, czyli elementu zaskoczenia. Wszystko jest prostolinijne, choć teoretycznie dużo się dzieje. Nawet Pike i Dinklage nie są w stanie uchronić tego filmu przed zatonięciem.

Zawiodłam się. Pozwoliłam się nakręcić marketingowcom, którzy w reklamach wyciągnęli z filmu najlepsze smaczki. Zachęcili mnie tym, a naiwna ja z maślanymi oczami wyczekiwałam dnia premiery. Wymęczyłam te dwie godziny spędzone na oglądaniu i wiem, że następnym razem nie dam się nabrać! Pamiętajcie, lepiej nie ekscytować się zawczasu, gdyż można się sromotnie zawieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *