Najlepszy sezon do lat. Podsumowanie sezonu 2020 w Formule 1

fot. Wikimedia Commons

Za nami najdziwniejszy sezon w historii królowej motorsportu.  Został cudem rozegrany, mimo panującej na świecie epidemii koronawirusa. Mistrzem świata został po raz siódmy w karierze Lewis Hamilton. Tragiczny sezon zaliczyło Ferrari. Działo się naprawdę wiele. Mija miesiąc od ostatniego wyścigu w Abu Zabi. Emocje opadły, więc przyszedł czas na podsumowanie sezonu.   

 

Byliśmy świadkami jednego z najciekawszych sezonów w Formule 1 w ostatnich latach. Rozegrano 17 wyścigów w 12 krajach. Włodarze przez szalejącą epidemię nie mogli zorganizować zawodów na terytorium obydwu Ameryk, Dalekiego Wschodu i Australii. Do kalendarza przez COVID wróciły legendarne tory na Starym KontynencieImola we Włoszech, Nurburgring w Niemczech, Istambul Park w Turcji. Zawody rozegrano po raz pierwszy na torze Estoril w Portugalii i Mugello we Włoszech. Widzieliśmy szalony wyścig na krótszej nitce toru Sakhir w Bahrajnie, gdy kierowcy przejeżdżali okrążenie poniżej minuty. 

Sezon ten obfitował w wiele cudownych wyścigów. Kierowcy pokazywali maksimum swoich umiejętności. Wielu z nich walczyło o posady w stawce. Zdecydowanej większości zawodników kończył się kontrakt po sezonie 2020. Każdy z nich musiał jechać jak najlepiej, aby dostać angaż w zespole Formuły 1 w 2021 roku. Nie było jazdy na pół gwizdka i odpuszczania. Sezon 2020 to był prawdziwy rollercoaster.

Kto zasługuję na wyróżnienie? Kto nas zawiódł? Zapraszam na podsumowanie sezonu 2020 w Formule 1.

 

fot. Wikimedia Commons

Najlepszy kierowca Lewis Hamilton 

Brytyjczyk znów pokazał, że jest najlepszy. Zdobył siódmy tytuł mistrza świata i tym samym wyrównał rekord Michaela Schumachera. Wyprzedził on legendarnego Niemca w liczbie zwycięstw. Lewis Hamilton wygrał aż 11 z 16 wyścigów, w których brał udział. Gdy pojawiał się na torze było niemal z góry przesądzone, że wygra lub stanie na podium. Absolutnie zdominował sezon 2020.

Często pojawiają się głosy, że Lewis wygrywał, bo jego samochód był bezkonkurencyjny. To prawda, że Mercedes W11 był zdecydowanie najlepszym bolidem w stawce. Pozostali kierowcy nie byli w stanie walczyć z Mercedesem. Jednak Brytyjczyk udowodnił, że nie tylko samochód stanowił o jego sile. Zdecydowanie pokonał on — o 124 punkty —  swojego zespołowego kolegę — Vallteriego Bottasa, a przecież obydwaj kierowcy mieli do dyspozycji identyczne Mercedesy.

O sile Brytyjczyka świadczy wyścig o Grand Prix Turcji. Na torze w Stambule kierowca ze Stevenage dał prawdziwy popis swoich umiejętności. W deszczowych warunkach, startując z szóstego pola startowego wygrał zawody, wyprzedzając o ponad 30 sekund drugiego Sergio Pereza. W Grand Prix Wielkiej Brytanii w dramatycznych okolicznościach dojechał pierwszy do mety. Na ostatnim okrążeniu przebił oponę, a jednak jakimś cudem udało mu się utrzymać przewagę nad Maxem Verstappenem. Takie rzeczy robią tylko najwięksi z największych.

Lewis Hamilton pokazał w tym sezonie, że jest jeszcze lepszym kierowcą niż wcześniej. Zarządza lepiej oponami, jest jeszcze szybszy i agresywniejszy. Jeśli Mercedes wciąż będzie dysponował najlepszym autem, a wiele na to wskazuje, to Brytyjczyk będzie w następnych latach ponownie bezkonkurencyjny. Siedmiokrotny mistrz świata wciąż jest głodny sukcesów. Chcę śrubować swoje wybitne rekordy i budować swoją legendę. Nie myśli o przejściu na sportową emeryturę.

Największe zaskoczenie wśród kierowców: Pierre Gasly 

Wielu kierowców pokazało się ze znakomitej strony. Charles Leclerc w beznadziejnym bolidzie Ferrari notował niesamowite wyniki. Daniel Ricciardo odbudował renomę Renault i zdobył pierwsze podium od wielu lat dla francuskiej ekipy. Sergio Perez znakomitą jazdą w Racing Point zagwarantował sobie miejsce w Red Bullu. Kierowcy McLarena (Lando Norris i Carlos Sainz) przywrócili brytyjskiemu zespołowi miejsce na podium w klasyfikacji konstruktorów. George Russel, gdy dostał szansę wystartowania w Mercedesie pod nieobecność Lewisa Hamiltona zaprezentował się z kapitalnej strony. Jednak to Pierre Gasly zasługuję na osobnę wyróżnienie. 

Historia Francuza jest materiałem na amerykański film. Zaliczył znakomity sezon 2018 w zespole Torro Rosso. Pokazał się jako ambitny, niezwykle obiecujący kierowca. W nagrodę został zawodnikiem Red Bulla na sezon 2019. 

Francuz nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Regularnie przegrywał rywalizację z Maxem Verstappenem. Prezentował się fatalnie. Bywało nawet, że zespołowy partner go dublował.  Szefostwo „Czerwonych Byków” zdecydowało się zatrudnić Alexandra Albona, a Gasly’ego zdegradować do Torro Rosso. Dodatkowo podczas weekendu wyścigowego w Belgii w 2019 roku zmarł podczas wyścigu kierowca Antoine Hubert — przyjaciel z dzieciństwa Francuza. Mistrz świata serii GP 2 z 2016 roku był zdruzgotany psychicznie. Jeszcze przed śmiercią Hubert wysłał wiadomość do Gaslyego o treści “pokaż im, że się mylili”. Francuz wziął do siebie przekaz SMS-a i zaczął notować coraz lepsze rezultaty. 

Formę z końcówki 2019 roku utrzymał w następnym. Regularnie punktował, zajmował wysokie miejsce w kwalifikacjach, wykorzystywał każdą okazję do wyprzedzania. Znakomicie obserwowało się popisy Francuza. 

Podczas szalonego wyścigu na torze Monza stanął na najwyższym stopniu podium. Włodarze Red Bulla musieli się czuć zawstydzeni, jak człowiek, którego wygnali wygrał rywalizację we Włoszech.  

W bezpośredniej konfrontacji Francuz zmiażdż zespołowego kolegę  Daniła KvyataPokonał “rosyjską torpedę” o 43 punktyKierowca Alpha Tauri, co prawda był gorszy w końcowej klasyfikacji od Alexandra Albona. Przegrał z nim o 30 punktów. Jednak to Tajlandczyk dysponował zdecydowanie lepszym autem. To, że przez długi czas rywalizował bezpośrednio z Gaslym było hańbiące dla kierowcy Red BullaDwudziestoczterolatek z Francji wyciska maksimum w każdym wyścigu i pokazał w tym sezonie, że należy do najzdolniejszych kierowców w stawce. Losy Pierre’a Gasly’ego są przykładem jednego z największych “comebacków” w historii królowej motorsportu.  

 

fot. Wikimedia Commons

Największy zawód wśród kierowców: Alexander Albon 

Gdy tajski kierowca brytyjskiego pochodzenia zastąpił w Red Bullu w połowie sezonu 2019 Pierre’a Gasly’ego to wydawało się, że kariera tego drugiego jest na zakręcie. Jednak rok później losy obydwu zawodników odwróciły się o 180 stopni. Francuz jest bardzo chwalony, a Albona nie będzie w stawce kierowców Formuły 1 w 2021 roku.  

Początki kierowcy z Tajlandiw Red Bullu zapowiadały się obiecująco. Był bardziej konkurencyjny niż Pierre Gasly. Pechowo nie zdobył podium w 2019 roku w Brazylii, po tym jak w niego uderzył Lewis Hamilton. Podczas inauguracji sezonu w Austrii ponownie stracił podium przez wypadek z Brytyjczykiem. Zdawało się, że dobre rezultaty są kwestią czasu.  

Oczekiwane popisy kierowcy “Czerwonych Byków” jednak nie nadchodziły. W kwalifikacjach cały czas był deklasowany przez Maxa VerstappenaW wyścigach zaledwie dwukrotnie stanął na podium. Austriacki zespół dysponował drugim najlepszym bolidem w stawce, a Albon regularnie walczył zamiast o podium to o miejsce w pierwszej dziesiątce. 

Włodarze Red Bulla byli łaskawi dla Tajlandczyka. Helmut Marko i Christian Horner (najważniejsi ludzie w Red Bullu) cały czas podkreślali, że Albon potrzebuję czasu i dobre wyniki za chwilę nadejdą. Nic z tego, poprawa nie przyszła. W tym samym czasie Sergio Perez zaczął walczyć o swoje miejsce w Formule 1. Jedyne nieobsadzone miejsce było właśnie w Red Bullu. Szefostwo zespołu z siedzibą w Milton Keynes, widząc fatalną dyspozycję Tajlandczyka długo zwlekało z decyzją o zakontraktowaniu dwudziestoczterolatka. W tym samym czasie Meksykanin zaczął się znakomicie prezentować. Wygrał w fenomenalnym stylu wyścig o Grand Prix Sakhiru.

Regularnie pokonywał Albona w bezpośredniej rywalizacji. Włodarze “Czerwonych Byków” zdecydowali się po zakończeniu sezonu postawić na kogoś, kto będzie potrafił wykorzystać możliwości samochodu. Od nowego sezonu etatowym kierowcą Red Bulla zostanie Sergio Perez, a Alexander Albon będzie jedynie rezerwowym zawodnikiem 

Bardzo zaskakuję to, że Alexander Albon przestał się nagle rozwijać. Zaczął bardzo solidnie, był chwalony. Spodziewano się, że z Maxem Verstappenem stworzy znakomity duet. Holender deklasował jednak kierowcę z Tajlandii — pokonał go o 109 punktów. Podobnie jak Pierre Gasly odbił się od Red Bulla, jak od ściany. 

 

fot. Wikimedia Commons

Najlepszy zespół: Mercedes 

W tym sezonie kilka zespołów zaliczyło duży progres. Renault i McLaren stali się ponownie istotną siłą w stawce. Jednak to do Mercedesa bezkonkurencyjnie należy miano najlepszej drużyny. 

Być może jesteśmy świadkami najlepszego zespołu w historii Formuły 1. Nie są to słowa nad wyrost. Zespół zarządzany przez Toto Wolffa siódmy rok z rzędu zwyciężył w klasyfikacji konstruktorów. Tegoroczne zwycięstwo zapewnili już 13 wyścigu podczas Grand Prix EmiliiRomaniiMercedes niemal nie popełnia błędów strategicznych podczas wyścigów. Wszystko jest perfekcyjnie zaplanowane. Kierowcy podkreślają, że siła zespołu mobilizuje ich do lepszej jazdy i bez nich ich sukcesy nie byłyby możliwe.

Jednak nawet najlepsza maszyna od czasu do czasu zawodzi. Podczas szalonego Grand Prix Sakhiru zespół popełnił serie błędów, które w rezultacie spowodowały, że George Russel (występujący w tym wyścigu w Mercedesie, bo Lewis Hamilton był zakażony koronawirusem) zakończył wyścig na dziewiątym miejscu. Mimo wszystko wydarzenia z Bahrajnu należy rozpatrywać w kategorii wyjątku. 

Gdy zapewnili sobie tytuł mistrzowski w klasyfikacji konstruktorów i Lewis Hamilton przypieczętował kolejny (szósty w Mercedesie) czempionat przestali rozwijać bolidWszystkie siły zostały zaangażowane na nadchodzący sezon. Nie jest to dobra wiadomość dla reszty stawki. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zespół z Brackley w kolejnym sezonie ponownie odjedzie innym zespołom. 

Niestety taka dominacja Mercedesa nie jest dobra dla kibica. Wiadomo, że najprawdopodobniej zwycięzcą zostanie Lewis Hamilton lub ewentualnie Valtteri Bottas. Sympatykom wyścigów pozostało jedynie ekscytowanie się walką o trzecią lokatę. Świat motorsportu żywi ogromną nadzieję, że przewaga zespołu Toto Wolffa zostanie zniwelowana i będzie można śledzić wyrównaną walkę o mistrzostwo świata.  

 

Największy zawód wśród zespołów: Ferrari 

Tutaj oczywisty wybór. Ferrari było największym rozczarowaniem w poprzednim sezonie. Zespół z Maranello w pięciu wyścigach nie zaliczył nawet punktuZaledwie trzykrotnie kierowca Ferrari stanął na podium. Sezon dla Scuderii był najgorszy od 1980 roku. Blamaż na całej linii. 

Ferrari stworzyło najgorszy silnik w całej stawce. Wyniki osiągane przez jednostkę napędową Scuderii znacznie odstawały od pozostałych. Dodatkowo kierowcy włoskiego zespołu mieli problemy z przegrzewającymi się hamulcami. Auto było także niezwykle podsterowne. Kierowcy nie czuli przyjemności z jazdy, a przez wyścig skupiali się głównie na utrzymaniu bolidu na torze. Do “osiągnięć” najbardziej utytułowanego zespołu w historii F1 należy dodać regularne wpadki w alei serwisowej. Częste przeciągające się pit stopy i błędy strategiczne nie przystoją tak wielkie marce. 

Sezon 2020 we włoskiej ekipie przebiegał w fatalnej atmosferze. Sebastian Vettel odchodził z legendarnego zespołu w beznadziejnym stylu. Widoczny był brak chemii pomiędzy szefostwem, a czterokrotnym mistrzem świata.  

Kierowcy Scuderii na torze często ze sobą niezdrowo rywalizowali. Przez radio wzajemnie siebie krytykowali. W takiej atmosferze niemożliwe jest osiągniecie dobrego rezultatu.  

Największą nadzieją dla stajni z Maranello są nowi kierowcy. Do niezwykle utalentowanego Charlesa Leclerca dołączy w następnym sezonie Carlos Sainz. Hiszpan pokazał się ze znakomitej strony w McLarenieJeżeli Ferrari stworzy dobry bolid to obydwaj kierowcy mogą zaangażować się w walkę o najwyższe cele.  

Najlepszy wyścig: Grand Prix Włoch 

W 2020 roku oglądaliśmy wiele znakomitych wyścigów. Fascynujące były rywalizacje w Toskanii, Turcji, Bahrajnie. Nie było w tym sezonie wielu nijakich zawodów. To różni sezon 2020 od poprzednich.

Rywalizacja na torze Monza zasługuję na osobne wyróżnienie. Początkowo spokojnie prowadził Lewis Hamilton i nic nie zapowiadało się, aby sytuacja mogła ulec zmianie. Wszystko zmieniła awaria samochodu Kevina MagnussenaBolid Duńczyka popsuł się tuż przy alei serwisowej. Dyrektorzy wyścigu zdecydowali się ją zamknąć. Zespół nie poinformował na czas Lewisa Hamiltona o decyzji dyrektorów. Brytyjczyk wjechał na zmianę opon, za co przyznano mu karę stop&go. W między czasie Charles Leclerc uległ poważnemu wypadkowi i zdecydowano się wstrzymać rywalizację. 

Po wznowieniu zawodów stawka kompletnie się przetasowała. Faworyci byli na końcu stawki, a na czele znalli się Pierre Gasly i Carlos Sainz. Lewis Hamilton rzucił się do szalonej pogoni. Skończył wyścig na siódmym miejscu. Ozdobą wyścigu była konfrontacja pomiędzy prowadzącymi kierowcami. Hiszpan do ostatniego zakrętu walczył o zwycięstwo, jednak to Francuz wygrał wyścig.  

Warto było zobaczyć widok Gasly’ego na podium. Dla Francuza to był niewiarygodnie znaczący moment, po tym jak został odrzucony z Red Bulla. Włoscy kibice mogli usłyszeć swój hymn. Nie za sprawą Ferrari, lecz Alpha Tauri.  

Wyścig o Grand Prix Włoch był jednym z najlepszych w poprzedniej dekadzie. Wypadki, szalone pogonie, fantastyczne manewry wyprzedzania, sensacyjne zwycięstwo. Było tam wszystko. Wrześniowe zawody na Monzy zostaną klasykiem Formuły 1, którego kibice będą przez lata wspominać.  

 

Największy wygrany: FIA (Międzynarodowa Federacja Sportów Samochodów) i Formuła 1 jako całość

Nigdy nie sądziłem, że FIA zostanie bohaterem jakiegokolwiek sezonu. Raczej organizacja kojarzy się kibicom z wieloma problemami, choćby kompromitacjami zespołów sędziowskich. Ten i wiele innych aspektów wciąż należy zdecydowanie poprawić. Dlaczego, mimo tego to do FIA należy tytuł największego wygranego? 

Dzięki staraniom federacji możliwe było rozegranie sezonu. Gdy odwołano zawody w Melbourne w marcu 2019 roku, spodziewano się, że niemożliwe będzie rozegranie tego sezonu 

Wszyscy związani z Formułą zrobili wszystko, aby kierowcy wrócili na tory. Włodarze popisali się wielkimi umiejętnościami negocjacyjnymi. Niemożliwe było rozegranie wyścigów na Dalekim Wschodzie, Ameryce Północnej i Południowej oraz w Australii. Utworzono nowy kalendarz. Rozegrano 17 wyścigów w 12 krajach w Europie i na Bliskim Wschodzie. 

5 lipca 2020 dokonano rzeczy — zdawało się — nieosiągalnej. Formuła 1 jako pierwszy międzynarodowy motorsport wróciła do rywalizacji. Inauguracja sezonu odbyła się na torze Red Bull Ring w Austrii. 

Restrykcje covidowe były bardzo poważne. Wszyscy musieli poruszać się po padoku w maseczkach. Większość wyścigów odbyła się bez udziału kibiców. Chociaż w Portugalii, Niemczech i Toskanii nawet oni mogli się pojawić na zawodach.  

Co więcej, wieloletnie działania Formuły 1 w kwestii poprawy bezpieczeństwa przyniosły wymierny rezultat.  

Romain Grosjean uległ fatalnemu wypadkowi podczas Grand Prix Bahrajnu. Francuz wpadł z potężnym impetem w ścianę, a jego samochód wybuchł. Realizator przez długi czas nie pokazał żadnej powtórki. Spodziewano się najgorszego. Po kilku chwilach każdy odetchnął z ulgą, widząc kierowcę Haasa, wydostającego się z płonącego bolidu.  

Kilka lat temu wypadek ten zakończyłby się dużo poważniej. Francuza uratował system Halo. Tytanowy pałąk umieszczony nad głową kierowcy zaabsorbował siłę uderzenia. Spowodował, że Grosjean nie stracił przytomności i mógł ewakuować się z auta. Dodatkowo po 28 sekundach na miejscu wypadku pojawił się samochód medyczny, który przetransportował kierowcę Haasa do karetki. 

Francuz po dwóch dniach opuścił szpital, jedynie z lekkimi poparzeniami dłoni.  

Historia, która wydarzyła się w Bahrajnie na zawsze skończyła dyskusję na temat wprowadzania nowych elementów, mających poprawić bezpieczeństwoDziałalność Formuły 1 uratowała ludzkie życie. Każdy kierowca wsiadający do bolidu ma świadomość, że jeździ w całkowicie bezpiecznym samochodzie.  

Końcowa klasyfikacja kierowców:

1. Lewis Hamilton Mercedes AMG Petronas Motorsport 347
2. Valtteri Bottas Mercedes AMG Petronas Motorsport 223
3. Max Verstappen Red Bull Racing 214
4. Sergio Perez BWT Racing Point 125
5. Daniel Ricciardo Renault 119
6. Carlos Sainz McLaren 105
7. Alexander Albon Red Bull Racing 105
8. Charles Leclerc Scuderia Ferrari 98
9. Lando Norris McLaren 97
10. Pierre Gasly Scuderia AlphaTauri 75
11. Lance Stroll BWT Racing Point 75
12. Esteban Ocon Renault 62
13. Sebastian Vettel Scuderia Ferrari 33
14. Daniil Kvyat Scuderia AlphaTauri 32
15. Nico Hulkenberg BWT Racing Point 10
16. Kimi Räikkönen Alfa Romeo Racing Orlen 4
17. Antonio Giovinazzi Alfa Romeo Racing Orlen 4
18. George Russell Williams Racing/Mercedes AMG Petronas Motorsport 3
19. Romain Grosjean Haas 2
20. Kevin Magnussen Haas 1
21. Nicholas Latifi Williams Racing 0

Klasyfikacja konstruktorów:

1. Mercedes AMG Petronas Motorsport 573
2. Red Bull Racing 319
3. McLaren 202
4. BWT Racing Point 195
5. Renault 181
6. Scuderia Ferrari 131
7. Scuderia AlphaTauri 107
8. Alfa Romeo Racing Orlen 8
9. Haas 3
10. Williams Racing 0

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *