Są takie dni… Święta Bożego Narodzenia w pandemii

Ten rok jest inny. Zostaliśmy zmuszeni do przedefiniowania wielu pojęć, które do tej pory uznawaliśmy za pewnik. Podobnie jest ze Świętami Bożego Narodzenia. Czy w takim razie Święty Mikołaj będzie musiał założyć maseczkę i dezynfekować ręce?

 

W święta możemy zaprosić do siebie maksymalnie pięć osób spoza gospodarstwa domowego. To ogromny cios dla tych, którzy co roku zbierali się w domu dziadków na kolacji wigilijnej, gdzie talerzy przy stole było dwa razy więcej niż potraw. Jesteśmy zmuszeni do zmiany pewnych tradycji, przez lata pielęgnowanych zwyczajów. I niestety musimy się z tym stanem rzeczy pogodzić, aby następne Boże Narodzenie spędzić jak zwykle.

Sami możemy stworzyć atmosferę przesyconą zapachem mandarynek, pierników i barszczu z uszkami. Powiesić lampki, które zamigoczą ciepłym światłem, ubrać choinkę i już. Wszystko jak dawniej. Przede wszystkim zadbajmy o to, aby nikt nie czuł się samotny. Zadzwońmy, podrzućmy półmisek pierogów albo zwyczajnie napiszmy, że myślimy i w ogóle to Wesołych Świąt. Kolejnym pomysłem może być stworzenie rodzinnej wideorozmowy, to naprawdę rewelacyjna alternatywa dla spotkania z tymi, za którymi tęsknimy. Wprawdzie opłatkiem podzielić się nie będzie można, ale uśmiechem i miłym słowem już tak. Nie każdy ma to szczęście wrócić do domu na święta lub spędzić je wśród najbliższych osób.

Pomyślmy, czego możemy życzyć członkom naszej rodziny czy przyjaciołom. Zastanówmy się, czy faktycznie dana osoba chciałaby coś takiego usłyszeć, czy nie jest to nieodpowiednie. Łatwo jest kogoś urazić, poruszyć drażliwy temat, a święta powinny być czasem, gdy każdy poczuje się zrozumianym i docenionym.

Pamiętajmy o tych, których zabrakło na wspólnej wieczerzy i nie będziemy mogli już nigdy powiedzieć, ile dla nas znaczą. Pielęgnujmy pamięć o nich.

Niektórych po prostu nie stać na to, aby godnie spędzić świąteczne chwile. To ostatni dzwonek, aby zrobić coś dobrego. Rozeznać się, wpłacić symboliczną złotówkę albo podrzucić zakupione produkty do punktów, które rozdzielą je między potrzebujących. W miarę możliwości możemy wesprzeć zbiórki, aby pomóc tym, których czas Bożego Narodzenia będzie spędzonym w szpitalnej sali. Pandemia nic nie zmienia – nadal możemy czynić świat odrobinę lepszym.

Nie musimy silić się na drogie prezenty. Wystarczy, że będą one personalizowane – obdarowany będzie wiedział, iż słuchamy go i znamy jego potrzeby. Zastanówmy się, co tak naprawdę sprawi mu radość. Czasem niewiele trzeba, aby wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. Oczywiście to rada dla tych, którzy zwlekali do ostatniej chwili z podarkami.

W tym roku nauczmy się doceniać to, co do tej pory traktowaliśmy jak coś oczywistego, pewnego. Oddajmy się refleksji, o tym co jest dla nas naprawdę ważne.

Już od lat nie uraczyliśmy śniegu, który utrzymałby się przez wszystkie dni świąt (poza Południem). Przez to nie widać śladów sań Świętego Mikołaja… I przywykliśmy do tego, więc z tym też sobie poradzimy. Bo święta możemy mieć w sercu i dzielić się nimi na odległość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *