„The Act” – koszmar, który wydarzył się naprawdę

Seriale głównie ogląda się dla przyjemności. Mają być oderwaniem od szarej rzeczywistości i przytłaczających nas problemów. Istnieją jednak produkcje, których oglądanie nie sprawia rozrywki, ale jednak znajdują się one na liście „must watch”. Do takiej kategorii z pewnością należy „The Act”, który można obejrzeć na HBO GO.

Ostatnimi czasy produkcje typu „true crime” stały się popularne. Twórcy kryminałów i thrillerów chętnie wzorują się na prawdziwych, tragicznych wydarzeniach, które odbiły się szerokim echem w mediach. „The Act” jest tego idealnym przykładem.

Morderstwo Dee Dee Blanchard wzbudziło wiele kontrowersji w amerykańskim społeczeństwie. Nie tylko dlatego, że odpowiedzialną za ten czyn okazała się jej własna córka. Śmierć matki zburzyła fasadę budowaną od wielu lat i odsłoniła kłamstwa, o których nikt nigdy nie miał się dowiedzieć. Gypsy-Rose, urocze dziewczę w wielkich okularach na nosie, poruszające się na wózku inwalidzkim, wcale nie było chore, jak wmawiała jej ukochana mamusia. Dee Dee realizowała swój misterny plan, polegający na zatrzymaniu córki przy sobie i wyciąganiu korzyści finansowych z powodu jej domniemanych chorób. Chciała, by dorosła Gypsy na zawsze pozostała dzieckiem, ubierającym się w różowe ubrania i bawiącym się maskotkami. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że jedyna pociecha pewnego dnia znienawidzi życie w złotej klatce do tego stopnia, że zechce jej śmierci.

Fabuła serialu rozpoczyna się w momencie, kiedy Mel (Chloe Sevigny) wchodzi do domu Blanchardów, zaniepokojona o sąsiadki. Chwilę później policja znajduje zwłoki Dee Dee (Patricia Arquette) i nigdzie nie może natrafić na ślad Gypsy (Joey King). W retrospekcjach poznajemy te dwie kobiety, kiedy przeprowadzają się do Springfield i obserwujemy ich losy na przestrzeni kilku lat. Widzimy dorastającą dziewczynę, która marzy o normalnym życiu i znalezieniu miłości, kiedy jej mama wmawia wszystkim dookoła, że jej córka ma umysł 7-latki. Kiedy Gypsy poznaje Nicka (Calum Worthy), chłopaka z dwiema osobowościami, dochodzi do wniosku, że tylko jeden sposób może ją uwolnić od toksycznej matki. Namawia ukochanego do morderstwa.

Najbardziej uderzającym aspektem tej produkcji jest realizm. Nie chodzi tylko o to, że już na samym początku widz uraczony jest informacją, że fabuła opiera się na faktach. Aktorzy, choć w tym wypadku w dużej mierze aktorki, zadbali o to. Zręczna i wiarygodna gra aktorka była w tym wypadku niezbędna. Serial nie skupia się na samym akcie morderstwa, tylko na tym, co było przedtem. To relacja matki z córką jest kluczowa i buduje całe napięcie. Istniały obawy, że ich więź nie zostanie odpowiednio zaakcentowana. Jednak duet Arquette-King spisał się na medal. Czapki z głów dla Joey King, która mimo młodego wieku, pokazała kawał dobrego kunsztu aktorskiego. Rola Gypsy, osoby z jednej strony niewinnej, a drugiej nienawidzącej tej niewinności, była z pewnością trudna do udźwignięcia. A ona spisała się znakomicie.

W trakcie seansu widz mógł czuć nawet dyskomfort. Było mnóstwo scen, które mogły takie uczucie zafundować. Z jednej strony najchętniej odwróciłoby się wzrok, ale z drugiej – coś nie pozwalało tego zrobić. Najbardziej zapadające w pamięć to te, kiedy matka, swoją nadgorliwością, upokarzała córkę. Karmienie jej, mycie, ubieranie w kostium księżniczki zestawiono z ujęciami, gdzie Gypsy wzbudza zainteresowanie u płci przeciwnej.

Fabuła toczy się niespiesznie. Twórcy postarali się jak najlepiej zarysować sytuację. Jak już wcześniej wspomniałam – to serial o relacji matka-córka. Relacji, która jest toksyczna i wyniszczająca dla obu stron. Obserwujemy, jak ich przywiązanie ewoluuje. Początkowo widać wyłącznie ogromną miłość, poświęcenie i wdzięczność. Później można zauważyć złość matki, kiedy córka próbuje jej się sprzeciwiać, czy rodzącą się nienawiść córki, skierowaną do swojej rodzicielki. Ta eskalacja emocji jest bardzo ważna i na niej jest budowana cała atmosfera. „The Act” skupia się na emocjach. Przedstawia je i ma je też wywoływać u oglądających.

Całość jest fabularyzowana – wzorowano się na tym, co wydarzyło się w rzeczywistości, ale postanowiono to podkoloryzować i dodać więcej postaci. Akcja ilustruje kilka lat z życia bohaterek. Niektóre epizody ciągną się niemiłosiernie, można by je skrócić, inne zaś ogląda się w całkowitym skupieniu. Trzeba jednak docenić scenariusz. „The Act” składa się z ośmiu odcinków i wszystko zostało dobrze rozpisane. Nie ma poczucia, że historia zakończyła się za szybko bądź za późno.

W tej produkcji nie zwraca się zbytnio uwagi na detale, takie jak: ścieżka dźwiękowa, zdjęcia, montaż. Zazwyczaj stanowią one ważny, niezbędny element, by zainteresować odbiorców. W przypadku „The Act” sama historia przyciąga i w połączeniu ze znakomitą obsadą, okazuje się wystarczająca.

Nakręcenie serialu o tak makabrycznym przypadku, w dodatku, który zdarzył się stosunkowo niedawno, było ryzykowne. Poza tym przedstawienie tego obiektywnie, bez zarysowania kto tak naprawdę w tej historii jest ofiarą a kto katem, zdziwiło mnie, ale zarazem ucieszyło. Choć z pewnością po seansie ośmiu odcinków każdy z nas będzie mieć jakąś opinię na ten temat. Ten serial wzbudza ogromne emocje i nie sposób po obejrzeniu wszystkich epizodów zapomnieć o tym i przejść do porządku dziennego. „The Act” ma wywołać u odbiorcy pewne refleksje.

Ta realizacja serialowa już otrzymała miano jednej z najlepszych w tym roku. To opowieść ku przestrodze z dobrym scenariuszem i genialną obsadą. Jeżeli „The Act” jeszcze nie znalazło się na liście Twoich seriali do obejrzenia, to lepiej dodaj ten tytuł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *