Nie tylko kokaina w „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”

Gdy w 2015 roku Netflix podbił serca widzów serialem „Narcos”, świat  na nowo zainteresował się historią barona narkotykowego, Pablo Escobara. Wydawało się kwestią czasu, gdy powstanie pełnometrażowy film opowiadający jego historię.  Do kin w Polsce zawitał właśnie dramat „Kochając Pabla, nienawidząc  Escobara”.

 

 

Mały rozpadający się dom, wilgotny las, nastoletnia kochanka w łóżku. Z minuty na minutę nad dachem pojawia się helikopter i zaczyna się strzelanina. Pablo wbiega nagi między drzewa, z obwisłym brzuchem i  trzęsącymi się pośladkami. Tylko on i karabin. Polują na niego wszyscy, jest najbardziej znienawidzoną personą Kolumbii. Ten przebiegły mężczyzna z 50 miliardami majątku nie da się tak łatwo dopaść.

Film w reżyserii Fernanda Leóna de Aranoa przepełniony jest wieloma scenami, które pozostają w pamięci. Aranoa, odpowiadający również za scenariusz, postarał się jak najbardziej autentycznie oddać rzeczywistość Pabla. Rzeczywistość pełną pięknych kobiet, wrogów, interesów i polityki. Ciekawy wydaje się fakt, że przedstawiona w filmie historia bazuje na książce Virginii Vallejo, której postać nieprzypadkowo zostaje narratorem historii. To właśnie od poznania dwójki bohaterów obserwujemy życie Pabla.

W roli głównej widzimy Javier’a Bardem’a i Penelope Cruz. Bardem jako Pablo Escobar jest nadzwyczajny. Wydaje się, że ta rola go pochłonęła. Pracą ciała i mimiką twarzy wywiera autentyczne wrażenie. Postać, którą wykreował, jest charyzmatyczna i  zaskakująca. Widzimy go w roli kochającego ojca i męża, a także bezkompromisowego brutala gotowego zabić tysiące ludzi, by osiągnąć cel.

 

Penelope Cruz gaśnie w cieniu Bardema. Postać, którą wykreowała, jest piękną i  pewną siebie kobietą. Jednak sama aktorka nie podołała wyzwaniu i  trudniejsze sceny z jej udziałem wypadają, jako co najmniej ciężkostrawne. Nie sądzę, żeby Virginia była męczącą kobietą. Mimo to Cruz sprawiła, że ciężko było uwierzyć, że Pablo Escobar mógł chcieć od niej czegoś więcej poza dzieleniem łóżka.

Reklamowanie „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” jako poruszającej opowieści o zakazanym, niebezpiecznym uczuciu, jest więc pewnym niedomówieniem ze strony producentów. Jeśli na ekranie widać w ogóle jakąkolwiek miłość, to tą Pabla do rodziny, ale nie do Virginii. Ich relacja może wydaje się pociągająca, jednak przez 5 pierwszych minut. Później zainteresowanie gaśnie, a cała uwaga przechodzi na życiowe potyczki Escobara. To on wydaje się intrygujący. Trudno nazwać relację między bohaterami nawet wątkiem miłosnym, ponieważ łączy ich głównie seks.

Film warto obejrzeć i spodoba się zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Pełno w nim przejmujących zwrotów akcji i błyskotliwych docinek. Całość wypełniają bezbłędnie dopracowane kadry i charakteryzacje. W ciągu dwóch godzin trwania obrazu możemy przesiąknąć kolumbijskim światem i pożyć chwilę życiem narkotykowego barona. Film sprawia wrażenie autentycznego, przejmującego i intrygującego. Z pewnością nie wyjdziemy rozczarowani, o ile tylko nie nastawiamy się na historię pokroju zakazanej miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *