NarciarSKI Zakątek #22 Skoki, skoki w Zakopanem…

Biało-czerwoni zwycięzcy sobotniego konkursu | T. Mieczyński, skijumping.pl

Huśtawkę nastrojów przeżyli polscy kibice podczas zakończonego dwie godziny temu weekendu skoków w Zakopanem. Wczoraj biało-czerwony zespół w świetnym stylu wygrał konkurs drużynowy, a dziś sensacyjnie do drugiej serii zawodów indywidualnych nie awansował Kamil Stoch. Na osłodę, życiowy rezultat osiągnął Stefan Hula, który zakończył rywalizację bezpośrednio za podium.

Zakopane słynie z fantastycznej atmosfery. Wielu zgodnie głosi, że równać się z nią może tylko ta w niemieckim Willingen, gdzie notabene zawodnicy zawitają w przyszłym tygodniu. Skoczkom zawsze towarzyszy komplet żywiołowej publiczności, w ogromnej mierze zdominowanej przez kibiców z całego kraju. Po udanych w wykonaniu polskiej reprezentacji Mistrzostwa Świata w Lotach, urosły apetyty na sukcesy Stocha i spółki na własnej ziemi. Kolejny rok z rzędu, w Zakopanem zaplanowano po jednym konkursie drużynowym i indywidualnym. Udane w wykonaniu biało-czerwonych treningi oraz kwalifikacje sprawiły, że bukmacherzy stawiali  kadrę w roli faworytów.

W porównaniu z medalową drużyną z Oberstdorfu, trener Stefan Horngacher zdecydował się na dokonanie jednej zmiany – Piotra Żyłę zastąpił Maciej Kot. Aż dwie roszady nastąpiły u Norwegów. Anders Fannemel i Marius Lindvik zmienili Daniela Andre Tande i Roberta Johanssona. Świeżo upieczonego mistrza w lotach zabrakło w Polsce z powodu choroby, z kolei Johansson w treningach skakał słabiej niż rewelacyjny debiutant Lindvik. Mocno przemeblowany został też zespół austriacki, bo do rywalizacji pucharowej wrócili Gregor Schlierenzauer oraz Manuel Fettner.

Licznie zgromadzeni kibice obejrzeli ciekawy konkurs, w którym ekipy regularnie zamieniały się miejscami, a różnice momentami były naprawdę minimalnie. Polska drużyna nie zawiodła oczekiwań fanów. Przez większą część zawodów biało-czerwoni przewodzili stawce i zasłużenie odnieśli zwycięstwo. Tym samym została przełamana hegemonia Norwegów, którzy wygrali kilka ostatnich „drużynówek” z rzędu. Dla Polski to pierwsza w historii Pucharu Świata zespołowa wiktoria w Zakopanem. Gospodarzy do triumfu poprowadzili znakomici Stoch i Hula, co przy solidnych próbach Kota i Kubackiego, okazało się receptą na sukces. Pozostałe miejsca na podium obsadzili Niemcy i Norwegowie. Wśród tych pierwszych najlepiej spisał się Richard Freitag, u Skandynawów zaś najwyższą notę „wylatał” Anders Fannemel.

Wyniki konkursu drużynowego:
1. Polska (Kot, Hula, Kubacki, Stoch)
2. Niemcy (Eisenbichler, Leyhe, Wellinger, Freitag)
3. Norwegia (Fannemel, Forfang, Lindvik, Stjernen)
4. Austria 5. Japonia 6. Słowenia 7. Szwajcaria 8. Czechy 9. Rosja 10. Kazachstan
TOP3 indywidualnie: 1. Stoch 2. Freitag 3. Hula

Prognoza pogody na dziś zwiastowała nadchodzące kłopoty. Od rana pojawiały się informacje o silnym, zmiennym wietrze, który miałby przeszkadzać w rozegraniu pełnych zawodów. Trochę optymizmu w serca fanów wlała przeprowadzona bez większych problemów seria próbna. Wprawdzie wiatr nie odpuścił, kręcił, ale wyraźnie zelżał, dzięki czemu pierwszy skoczek w konkursie niemal punktualnie zasiadł na belce startowej. W czasie trwania pierwszej rundy, warunki jednak pechowo się pogarszały. Nie poradzili sobie z nimi m.in. Andreas Stjernen i Markus Eisenbichler. Niestety, los tej dwójki podzielił Kamil Stoch. Jak sam mówił w przeprowadzonym w przerwie wywiadzie, popełnił błąd przy wyjściu z progu, a później „nie miał z czego odlecieć” i został sklasyfikowany pod koniec czwartej dziesiątki.

Podium dzisiejszych zawodów indywidualnych | T. Mieczyński, skijumping.pl

Choć brak awansu lidera polskiego zespołu niewątpliwie zszokował kibiców, to przed finałową rundą istniała spora szansa, że najlepszy okaże się inny reprezentant biało-czerwonej drużyny. Stefan Hula, bo o nim mowa, pierwszy raz w karierze prowadził przed drugim skokiem, z minimalną przewagą nad najgroźniejszymi rywalami. Do triumfu zabrakło niewiele. Doświadczony Polak wylądował tuż przed 130 metrem i uplasował się  bezpośrednio za podium. Sensacyjny zwycięzca, Słoweniec Anze Semenic, wyprzedził go o niecałe pięć „oczek”. Niewiele ponad punkt nasz zawodnik stracił do drugiego Wellingera, a zaledwie 0.3 pkt do trzeciego Petera Prevca. Dla Huli to i tak najlepszy rezultat w historii występów w Pucharze Świata. Siódmą lokatę zajął Dawid Kubacki, kilka miejsc za nim był Maciej Kot, a pod koniec stawki drugiej serii sklasyfikowano Piotra Żyłę i 17-letniego Tomasza Pilcha. Pozostali reprezentanci Polski nie zdobyli punktów.

Czołówka konkursu indywidualnego: 1. A. Semenic 2. A. Wellinger 3. P. Prevc 4. S. Hula 5. S. Ammann 6. J.A. Forfang 7. D. Kubacki 8. M. Lindvik 9. H.E. Granerud 10. R. Freitag
14. M. Kot 28. P. Żyła 30. T. Pilch 38. K. Stoch 39. J. Wolny 42. A. Zniszczoł 44. P. Wąsek 48. B. Czyż

Pomimo niespodziewanej „wpadki” Kamila Stocha, polscy kibice mogą optymistycznie wybiegać w przyszłość. Jeden nieudany skok nie może przekreślić niewątpliwie rewelacyjnej dyspozycji lidera naszej drużyny. Życiową formę osiągnął Stefan Hula, skoki ustabilizowali Kubacki i Kot – perspektywy na nadchodzące Igrzyska Olimpijskie są więcej niż dobre. Może jedynie martwić gorsze skakanie Piotra Żyły. Zanim jednak polska kadra uda się do Korei Południowej, to zawita do wspomnianego wyżej niemieckiego Willingen. Stoch z pewnością powalczy o ponowne przejęcie żółtej koszulki lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po dzisiejszym konkursie przewodnictwo w PŚ objął Richard Freitag, jednak jego przewaga nad Polakiem wynosi ledwie kilka punktów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *