Film na miarę Gwiazdy?

7785915-6Życiorys piłkarza Górnika Zabrze – Jana Banasia jest dość bogaty. Całą historię postanowił wykorzystać reżyser „Skazanego na bluesa” –  Jan Kidawa-Błoński. Pomysłodawca poświęcił kilka lat produkcji, aby przedstawić szerszemu gronu gwiazdę Śląska. Pokazać jego wielkie momenty, jak i te, o których nie każdy chciałby pamiętać.

Jan Banaś (Mateusz Kościukiewicz) posiadający korzenie niemiecko-polskie, dzieciństwo i młodość spędza na Śląsku. Od najmłodszych lat pasjonuje się piłką nożną. Swoje zainteresowanie podziela z kolegą Ginterem (Sebastian Fabijański). Z biegiem lat rywalizacja młodzieńców przenosi się z domowego podwórka na stadiony śląskich klubów sportowych: Górnika Zabrze i Polonii Bytom. Jednak ich rywalizacja nie toczy się tylko na tym jednym polu. Prawdziwe emocje ujawniają się, gdy w życiu gwiazd sportu pojawia się piękna dziewczyna Marlena (Karolina Szymczak). Zacięcie walczący młodzieńcy, po pewnym czasie dostrzegają, że w tej grze nie obowiązują żadne przepisy. W momencie, w którym ciężka kontuzja wyklucza dalszą karierę Gintera, a Banaś ma coraz większą szansę na debiut w reprezentacji Polski i spełnienie swojego marzenia, bohater staje przed trudnym wyborem. Podjęta decyzja zaważy na udziale w olimpiadzie i piłkarskich mistrzostwach świata.

„Gwiazdy” to nie jest typowy film o sporcie. On gra tutaj rolę drugorzędną, zaś na pierwszym miejscu są uczucia, jakie targają głównym bohaterem. Tłem historii są lata 60. i 70., kiedy rozgrywa się cała akcja. Należy tutaj zauważyć niezwykłą dbałość o każdy szczegół, czyli odzwierciedlenie tamtych czasów. Całość znakomicie oddaje charakter ówczesnych lat. Film doskonale odsłania mankamenty epoki, a dokładniej jaśniejsze strony życia uprzywilejowanej części społeczeństwa, którą z pewnością byli zawodowi piłkarze. Od tego czasu do dzisiaj nic się nie zmieniło. Sportowcy zarabiają, żyją i bawią się jak królowie życia. W całej fabule przewija się wątek miłosny, a raczej rywalizacja o serce pięknej i młodej dziewczyny.

Mateusz Kościukiewicz, który wciela się w głównego bohatera, mimo starań nie do końca przekonuje widza do takiego odbioru postaci, jakiego życzyliby sobie twórcy. Jest piłkarzem bez osobowości, bez charyzmy. Odbiorca jest na siłę przekonywany o jego miłości do sportu i uroczej Marleny. Odtwórca postaci Banasia nie przekonuje, nie jest wiarygodny w swojej roli. Rola sprawia wrażenie zagranej na siłę, co nie ma sensu. Świetnie natomiast sprawdził się Sebastian Fabijański jako Ginter. Jego walka  zarówno na boisku, jak i o serce dziewczyny, jest autentyczna.
Film zasługuje na pochwałę za doskonały dobór aktorów drugoplanowych: Magdalena Cielecka jako strudzona życiem i zapracowana matka, Eryk Lubos – ojczym Banasia czy Adam Woronowicz w roli niemieckiego oficera policji.

„Gwiazdy” to film, który zanim pojawił się na ekranach kin został poprzedzony wielką kampanią promocyjną. Do samego obejrzenia zachęca większość polskich klubów piłkarskich, co skłania widza do większego zastanowienia się nad wyborem repertuaru na wieczór. Ogromny rozgłos, ale czy wart ceny? Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się czegoś więcej. Gra aktorska Mateusza Kościukiewicza nie powala na kolana. Reżyser Kidawa-Błoński mógł nadać filmowi inne tempo, znacznie bardziej dynamiczne. Całość daje wrażenie szybkiego prześlizgu przez życie piłkarza i jego rozterki. Urokowi całości dodają sportowe emocje towarzyszące bohaterowi, który jest kowalem swojego losu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *