Serialowy zawrót głowy: Arrow i jego wesoła kompania

Arrow.Season-1-Posters-3Nie tylko kino zalewa nas masą doskonale wykreowanych komiksowych blockbusterów. Zapotrzebowanie na produkcje o superbohaterach jest na tyle ogromne, że stacje telewizyjne coraz częściej sięgają właśnie po nich. Skąd wzięła się ta moda?

Niegdyś zamówienie serialu otrzymywali sztampowi wybawiciele świata – Superman, Wonder Women czy Batman. Sytuacja uległa zmianie, gdy bohaterowi Ci stali się marką samą w sobie. Filmy Christophera Nolana okazały się serwować tak wysoki poziom, że stworzenie serialu z Mrocznym Rycerzem wydaje się teraz nierealne.

Drugoplanowi herosi

Przeszkodą, która sprawia, że dany superbohater nie dostaje własnego serialu są zwykle efekty specjalnie. W dużej mierze główne postacie w komiksach posiadają fantastyczne umiejętności, których przy stosunkowo niskim budżecie nie dałoby się dobrze ukazać w telewizji – przykładem może być skasowany projekt Wonder Woman. Stąd też w głowach serialowych twórców zrodził się pomysł, by sięgać do tych mniej znanych herosów.

Jednym z nich bez wątpienie jest Green Arrow. Postać ta została stworzona przez duet Mortimera Weisingera oraz George’a Pappa. Po raz pierwszy bohater ten zadebiutował na kartach komiksu w 1941 roku. Green Arrow (Zielona Strzała) to pseudonim, jaki przyjął Olivier „Ollie” Queen, który w wyniku wielu perturbacji postanawia stać się obrońcą swego miasta.

Wielu fanów czytających komiksy ze stajni DC Comics zgodnie twierdzi, że Ollie to taka uboższa wersja Bruce’a Wayne’a. Obaj bohaterowie są doświadczeni przez życie oraz dostali bajeczny majątek w spadku. To wpływa na nich tak, że postanawiają ratować miasto, w którym się wychowali. Jednakże o ile Batman otrzymał wiele kinowych filmów, Green Arrow doczekał się jedynie i aż (bo to dobra produkcja) serialu.

Współczesny Robin Hood

Mimo komiksowego pierwowzoru, serial został bardzo mocno uwspółcześniony i urealniony. Na samym początku poznajemy młodego, rozwydrzonego nastolatka Oliviera „Olliego” Queena, który szasta pieniędzmi i flirtuje na każdej imprezie. Sytuacja zmienia się, kiedy podczas rejsu przez Pacyfik, w którym uczestniczy, giną wszyscy znajdujący się na jachcie, a jemu jako jedynemu ocalałemu udaje się dostać na bezludną wyspę.

Wielkim plusem jest równoczesne prowadzenie dwóch historii, przeplatających się między sobą. Poznajemy w retrospekcjach co milioner robił na wyspie – gdzie nauczył się strzelać z łuku, dlaczego kryje twarz za kapturem, a jednocześnie twórcy pokazują nam historię od momentu gdy Olivier zostaje odnaleziony i wraca do swojego rodzinnego miasta.

Miszmasz na tle Starling City?

Green-Arrow1-620x400Serial, choć tworzony jest z dużo niższym budżetem niż film kinowy wyróżnia się tym, że historię bohatera możemy opowiedzieć ze szczegółami nie pomijając istotnych wątków. Pierwsze odcinki Arrow ogląda się z jedną myślą krążącą w głowie – Co dalej? Czemu wszystko toczy się tak powoli?. Z perspektywy czasu można śmiało powiedzieć, że twórcy wiedzieli co zrobić, by przyciągnąć widza.

Amerykańscy widzowie (mający możliwość zapoznania się z komiksowym źródłem) są świadomi, że w serialu pojawia się wiele smaczków, które składają hołd komiksowemu pierwowzorowi. Jednocześnie odcinając się od przerysowanej i mocno nierealistycznej fabuły komiksu. Wystarczy wspomnieć, że nazwa komiksowego miasta w oryginalne brzmiała Star City, a nie Starling City; siostra głównego bohatera, która w ogóle nie istniała w komiksie, nosi pseudonim Roy’a Harpera – pomocnika zakapturzonego Oliviera; z kolei sam bohater nie jest wybitnym naukowcem.

Wesoła kompania

Arrow pokazuje, że nawet najlepsi superbohaterowie potrzebują kogoś, kto im pomoże. Choć początkowo Olivier pragnie w pojedynkę uleczyć chore od nieprawości Starling City, już po krótkim czasie dostrzega, że metropolia nie jest bezludną wyspą, na której był panem życia i śmierci.

Tak też zakapturzonemu bojownikowi zaczyna pomagać jego prywatny ochroniarz – John Diggle oraz obeznana w świecie cybernetyki i komputerów panna Felicty Smoak. Wraz z rozwojem fabuły twórcy serialu sięgają głębiej korzeni i wprowadzają wiele postaci z kart komiksu na przykład Black Canary, Deadshota czy Arsenala.

Coś poszło nie tak…

Fala krytyki spływa na serial głównie z jednego powodu. Fani DC Comics zarzucają twórcom, że kradną oni sprzymierzeńców i wrogów Batmana. Wszystkie kroki jakie stawiają producenci są jednak dokładnie omówione z włodarzami Warner Bros (którzy mają większą część praw do ekranizowania komiksów DC Comics). Niekiedy twórcy starają się znanymi bohaterami zachęcić widzów, lecz słabo wpisuje się to w fabułę. Zamiast podnosić prestiż serialu sprawia to, że staje się on nielogiczny i momentami niespójny.

Strzałą prosto w serce

Choć serial Arrow posiada swoje słabe i mocne strony, wyraźnie pozytywy przeważają w całej produkcji. Stacja CW, która kieruje swoje produkcje głównie do nastolatków, tym razem postawiła na akcję. Stephen Amell wcielający się w głównego bohatera nie jest sztywnym aktorem i potrafi dobrze wcielić się w rolę. Warto wspomnieć, że wkład aktora w produkcję jest bardzo duży. Amell przez cały okres zdjęciowy intensywnie ćwiczy, a sceny z jego udziałem rzadko są odgrywane przez dublera. Wszystkim, którzy uwielbiają wartką akcję i sporą dawkę przygody śmiało mogę polecić serial Arrow. Być może nie od samego początku, ale po kolejnym już odcinku trafi strzałą w Wasze serca niczym Amor i pokochacie tę produkcję bez pamięci ze zniecierpliwieniem wyczekując kolejnego odcinka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *