A w Uchu Jezus Maria Peszek

Maria_PeszeK=k_Ucho2Jeśli miarą udanego występu jest frekwencja, to Maria Peszek zdecydowanie zalicza się do ścisłej czołówki polskiej sceny koncertowej. Niedzielny wieczór (10 listopada) upłynął pod znakiem ostatniego albumu artystki zatytułowanego „Jezus Maria Peszek”.

Maria Peszek to z pewnością artystka nietuzinkowa. Stworzenie takiego albumu jak „Jezus Maria Peszek” wymaga bowiem dużej odwagi. Wokalistka postawiła na przekaz, który szybko znalazł swoich odbiorców. Być może jest on jednak zbyt oczywisty. Koncentrowanie się wyłącznie na antyklerykalizmie i antypatriotyzmie rodzi pytanie co poza tym ma do zaoferowania Maria Peszek?

Niedzielny koncert w gdyńskim Uchu zgromadził tłumy. Chwilę po 20.30 na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, ubrana w biały t-shirt, poplamiony krwią. Artystka rozpoczęła od utworu „Ludzie psy”. Później przyszedł czas na kolejne piosenki z ostatniego albumu m.in. „Sorry Polsko”, „Pan nie jest moim pasterzem” czy „Szara flaga”. Nie zabrakło jednak kompozycji z poprzednich płyt, w tym jednego z najpopularniejszych utworów w dorobku Marii Peszek – „Moje miasto”. Warto podkreślić poziom instrumentalny koncertu. Wokalistce na scenie towarzyszył znakomity i co najważniejsze w tej kwestii, solidny zespół.

Mimo świetnego przekazu oraz kontaktu artystki z publicznością, w pewnych momentach koncert stawał się zbyt przerysowany jak np. w utworze „Personal Jesus” z repertuaru grupy Depeche Mode. Maria na moment zniknęła ze sceny, by za chwilę pojawić się ponownie, już z pochodniami i świecącą koroną na głowie. Koncentrując wzrok na publiczności miało się nieodparte wrażenie, że wiele osób pojawiło się na koncercie tylko ze względu na kontrowersyjny przekaz. Co jakiś czas z ust odbiorców można było usłyszeć: „Ciekawe, co zaraz zrobi”. Prawie dwugodzinny występ zakończyły wspólnie odśpiewane bisy, w tym jeden z promujących płytę utworów pt. „Padam”.

Koncert Marii Peszek to widowisko spójne, dobre muzycznie i mimo wspomnianego wcześniej przerysowania –  interesujące. Wypada mieć nadzieję, że artystka będąc na fali popularności, nie da się zamknąć w kręgu jednego tematu. Biorąc pod uwagę potencjał Marii Peszek, po prostu byłoby szkoda.

 

Maria_Peszek_Ucho

Fot. Agata Kreft

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *