21/04/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Dramatyczna droga do ołtarza, czyli o „Dramie” Kristoffera Borgliego

6 min przeczytania
opiniowtorek drama

Grafika: Eden Król/Fot. materiały prasowe A24

Właśnie dostajesz zaproszenie na niezwykłe wydarzenie roku — fikcyjny ślub Zendayi z Robertem Pattisonem. Ceremonia ta odbędzie się w wybranym przez Ciebie kinie, o dowolnej porze dnia, dokładnie od 10 kwietnia tego roku. Osoby towarzyszące mile widziane.

Mowa o najnowszym filmie Kristoffera BorgliegoDrama — który niedawno miał swoją premierę w polskich kinach. Reżyser przenosi nas do świata przygotowań do ślubu, które jak wiemy nigdy nie obejdą się bez małej „dramy”.

Poznajmy parę młodą

Film Borgiego to „drama” sama w sobie. Jest to historia pary przygotowującej się do ślubu, w której związku, niespodziewanie, kilka dni przed ceremonią, pojawia się poważna przeszkoda.  Narzeczeni próbują poradzić sobie z tą sytuacją, a raczej usiłuje zrobić to Charlie (Robert Pattison). Sytuacja pogarsza się, gdy mężczyzna zaczyna obsesyjnie myśleć o owym problemie i popada w paranoje. Jego psychika wytwarza groteskowe obrazy, których wyraz potęguje sprytnie skonstruowany montaż oraz ciekawe zabiegi wizualne.

Te burzliwe i chaotyczne wydarzenia sprzed i z ślubu poprzedza ich meet cute w kawiarni. Emma (Zendaya) jest pogrążona w lekturze, natomiast Charlie nieudolnie próbuje zwrócić na siebie jej uwagę. Nie udaje mu się to z przyczyn, o których nie mógł wiedzieć, więc dziewczyna daje im drugą szansę, aby mogli poznać się od nowa — tak jak należy. Od tego momentu zaczyna się ich wspólna historia.

 

fot. materiały prasowe A24

Motyw dawania sobie drugiej szansy przeplata się przez cały czas trwania filmu. Obu bohaterom zależy na sobie, dlatego też tym sprytnym zabiegiem nie tylko usiłują rozluźnić atmosferę, ale również desperacko ratować to, co wyrywa im się z rąk.

Całą dramę w Dramie napędza rzekoma strzelanina, którą miała wykonać, będąc nastolatką, Emma. Sytuacja nie wydarzyła się, ale odkąd Charlie dowiaduje się tej informacji o przyszłej żonie zaczyna panikować. Zastanawia się czy na pewno chce, aby Emma spędziła wraz z nim całe życie. Oczywiście mężczyzna ulega wcześniej wspomnianym obawom, paranoicznym zwidom. Zamiast zrozumieć, co stara się przekazać mu jego dziewczyna, on skupia się tylko na własnym strachu. Co ostatecznie prowadzi do masy popełnionych przez niego błędów, z których nie wynika nic dobrego i po których ciężko będzie dać drugą szansę.

Przygotowania do ślubu a cancel culture

Wydarzenia z filmu łatwo przyrównać do cancel culture. Jest to postępujące zjawisko-trend — wywierające wpływ na współczesne społeczeństwo — który powoduje „skreślenie” kogoś ze względu na jego czyny bądź błędy. Jest to kolejny sposób na ocenianie innych, stojący w kolejce zaraz po hejcie. W filmie owego „skreślenia” doświadcza Emma, ze względu na jej plany rozpoczęcia szkolnej strzelaniny. Jej zamiar jest w istocie okrutny, ale czy jest jednoznacznie zły i definiuje ją w całości?

Wiemy, że plan masakry zrodził się w jej głowie, gdy była nastolatką. Często się przeprowadzała, nie miała przyjaciół, naśmiewano się z niej w szkole. Próbowała znaleźć dla siebie miejsce, w którym poczuje się częścią grupy. Niestety wybrała sobie do tego niefortunną społeczność internetową, bo przyłączyła się do pseudoterrorystycznej grupy określanej nazwą „Columbine effect”. Dziewczyna zaczęła kultywować coś co można by współcześnie nazwać jako „gun aesthetic”, czyli pozowała do zdjęć z bronią swojego ojca. Oczywiście, jak wiemy, nie poprzestała tylko na fotografiach, z czasem zaczęła korzystać z broni, a ostatecznie planować zamach zbrojny na własną szkołę.

fot. materiały prasowe A24

Jest to typowy przykład z życia pokolenia Z, które w czasach dojrzewania buszowało po internecie w celu znalezienia swojej niszy oraz grupy, do której można łatwo przystąpić i stać się jej częścią.

Tyle, że na drodze Emmy pojawiają się wydarzenia, które ostatecznie odwodzą ją od realizacji jej pomysłu. Przyczynia się do tego m.in. śmierć jednego z jej kolegów z klasy w szkolnej strzelaninie, która łączy ją z innymi dziećmi i pozwala na znalezienie przyjaciół. Przez to razem z nimi zaczyna angażować się społecznie przeciwko używaniu broni palnej. Tak więc, może nie z własnej chęci, lecz przez wpływ rówieśników, kilkunastoletnia Emma zmienia się i porzuca swoją tumblerową społeczność.

Wszyscy mamy coś na sumieniu

Przejdźmy teraz do istoty cancel culture w Dramie, której kwintesencją jest postać Rachel (Alana Haim). Dziewczyna po usłyszeniu sekretu Emmy atakuje ją i oskarża, że przez takich ludzi jak ona jej siostra cioteczna trafiła na wózek inwalidzki. Dostrzeżenie czującego człowieka w Emmie, jest dla niej trudne, przez pryzmat krzywdy, jaką wyrządzono jej rodzinie. Nie zadaje pytań i nie chce poznać jej historii. Jej postępowanie uznaje za jednoznacznie złe. Wkrótce po konfrontacji dziewczyna nie odbiera telefonów od Emmy i ostatecznie „skreśla” ją ze swojego życia.

fot. materiały prasowe A24

Co ciekawe Rachel, zresztą jak pozostała dwójka mężczyzn, popełniła w przeszłości błędy, które nie świadczą o niej dobrze. Warto też zaznaczyć, że faktycznie miały one miejsce, w przeciwieństwie do zamiarów Emmy. Jej uczynek był również zły, ale nikt z pozostałych jej z tego względu nie „skreśla”.

Charlie również nie może oprzeć się cancel culture, lecz jego wydźwięk nie jest aż tak stanowczy, jak Rachel. Prawdopodobnie dlatego, że sprawa dotyczy go bezpośrednio i w końcu to Emma jest miłością jego życia. Jak wiemy, Charlie toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Fałszywie usprawiedliwia narzeczoną przed innymi i próbuje to również zrobić sam ze sobą. Ostatecznie jego fiksacja na punkcie domniemanej strzelaniny osiąga punkt kulminacyjny, który doprowadza do pasma porażek bohatera. Ostatecznie ukryte mordercze zapędy Emmy nie zabijają ich relacji, ale robi to on: swoją zdradą i brakiem zaufania do partnerki. Tu już nawet druga szansa nie pomoże.

Lekarstwem na cancel culture, jest zdanie sobie sprawy, że nie wszystko jest czarno-białe. Oczywiście musimy mieć swoje opinie i reagować na zło jakie inni wyrządzają wokół nas, ale warto pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Nikt nie jest idealny i każdy z nas popełnia błędy, niezależnie od etapu życia w jakim jesteśmy.

Ceremonialne tak

Czym byłyby przygotowania do ślubu bez lekkiej „dramy”? Tak myślałam wchodząc do kina. Okazało się, że Kristoffer Borgli chciał dla nas nieco innej „dramy” i muszę przyznać, że się to sprawdziło. Dzięki temu historia nie okazała się być kolejną ckliwą historią o przyszłym małżeństwie, tylko groteskową wizją współczesnego społeczeństwa, które miota się między dobrem i złem.