12/04/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Przyjemna strona matematyki – recenzja książki „Ukochane równanie profesora”

4 min przeczytania
Opiniowtorek: Ukochane równanie profesora recenzja

Grafika: Eden Król/Okładka: Wydawnictwo Tajfuny

Ukochane równanie profesora to książka o wybitnym matematyku, którego pamięć obejmuje zaledwie osiemdziesiąt minut. Przedstawia wspaniałą historię rozwoju relacji między Profesorem a jego gosposią i jej synem – Pierwiastkiem. Kto by pomyślał, że wspólny język znajdą w matematyce i baseballu?

Yoko Ogawa – autorka książki, za swoje dzieło literackie otrzymała nagrodę Yomiuri i pierwszą w historii nagrodę Honya Taisho, przyznawaną przez kolektyw księgarzy. Ukochane równanie profesora od lat jest jedną z ulubionych lektur japońskich czytelników.

Słowem wstępu

Narratorką jest gosposia pracująca w domu Profesora, która trafiła tam z polecenia Agencji Pomocy Domowych AkebonoOd kobiety podającej się za szwagierkę mężczyzny dowiaduje się, że na skutek wypadku samochodowego stracił on zdolność zapamiętywania nowych rzeczyMoże przywołać wszystko, co działo się przed tym zdarzeniem, jednak teraz jest w stanie zachować w pamięci jedynie ostatnie osiemdziesiąt minut. Można by powiedzieć, że po tym czasie kaseta w jego głowie niszczy poprzednie wspomnienia, aby zrobić miejsce na nowe.

Kiedy Profesor zobaczył gosposię po raz pierwszy, zaczął wypytywać ją o różne rzeczy związane z liczbami. Jaki jest jej numer buta? Jaki ma numer telefonu? Za każdym razem – niezależnie od podanej liczby – z zafascynowaniem opowiadał matematyczną ciekawostkę o każdej z nich. Widać, że mężczyzna jest dogłębnie zainteresowany wszelakimi cyframi i ich kombinacjami. W ten sposób kobieta znalazła z Profesorem wspólny język. Sama zaczęła fascynować się podawanymi przez niego informacjami oraz zauważać nowe połączenia między konkretnymi liczbami.

Ukochany Pierwiastek

fot. Karolina Pąk

No właśnie. Dlaczego Pierwiastek? Syn gospodyni został nazwany tak przez Profesora ze względu na płaski czubek swojej głowy. Mężczyzna skojarzył go ze znakiem pierwiastka, tak więc w ten sposób pieszczotliwe przezwisko przylgnęło do chłopca.

Profesor był do niego bardzo przywiązany. Pomimo zanikającej pamięci, na jednej z karteczek zapisał sobie kim jest (robił tak z wieloma rzeczami). Pomagał Pierwiastkowi w zadaniach domowych z matematyki oraz poniekąd zaszczepił w nim pasję (a przynajmniej zainteresowanie) do tego przedmiotu.

Uczył go na przeróżne sposoby, zawsze dbając o to, aby nauka była przyjemna. Dodatkowo okazało się, że oboje uwielbiają baseball. Mogli rozmawiać o nim przez długi czaszarówno o graczach, jak i strategiach poszczególnych zespołów. Ich relacja jest szczera oraz głęboka. Profesor, niezależnie od tego, który raz z kolei zapominał o chłopcu, po ponownym przypomnieniu nabierał do niego szacunku i instynktu chronienia go.

Czy matematyka jest taka straszna?

Jak można się domyślić, książka w dużej mierze opiera się na matematyce. Poznajemy tajemnice liczb pierwszych, zaprzyjaźnionych, doskonałych itp., ale też uczymy się przeróżnych wzorówPodczas lektury nie tylko możemy zagłębić się w przedstawiony nam fikcyjny świat, ale przede wszystkim poznawać nowe oblicza matematyki.

Dla niektórych może być to niezbyt interesujące, a nawet może przywoływać nieprzyjemne wspomnienia ze szkoły. Pomimo tego, uważam że do książki powinno podejść się z otwartą głową, gdyż zawarte w niej informacje są bardzo przystępne. Dodatkowo, gdy tłumaczone są przez Profesora, nie wydają się takie męczące. Lektura nie sprawia trudności, a kto wie, może zaciekawi kogoś do zagłębienia się w dany matematyczny dział?

Podsumowanie

fot. Karolina Pąk

Ukochane równanie profesora zdecydowanie jest książką, którą będę miło wspominać. Przez to, że nie ma nawet dwustu stron, czyta się ją przyjemnie i szybko. Chciałabym również zaznaczyć, że nie przepadam za przedmiotami ścisłymi, jednak sposób, w jaki została przedstawiona tu matematyka był dla mnie bardzo przystępny oraz ciekawy

Wszystkie analizy liczbowe zawarte w książce absolutnie mi nie przeszkadzały. Mogłabym stwierdzić, że nawet byłam zainteresowana wieloma faktami matematycznymi. Na przykład, suma dzielników liczby 220 daje nam 284, a suma dzielników 284 to 220. Naprawdę fascynujące jest to, jak konkretne kombinacje cyfr mogą być połączone ze sobą w tak banalny sposób.

Postać Profesora została wykreowana w świetny sposób. Pomijając jego dziwactwa oraz różne humory, jest czułym człowiekiem – szczególnie dla Pierwiastka. Tak jak w filmach mówi się o feel good movie, tak tutaj zdecydowanie uważam, że jest to feel good book. Polecam tą pozycję każdemu, kto szuka lekkiej i ciekawej lektury na wolny wieczór.