#WiecznaWojna: Edward Ćwierz — „W Izraelu i diasporze przypomniano sobie czasy Holokaustu”

Źródło: prywatne archiwum Edwarda Ćwierza

Co właściwie wydarzyło się 7 października w Izraelu? Co obecnie dzieje się w Gazie? Jak zareagował na to świat i jak zareagować możemy my? Czy wieczna wojna na pewno musi być wieczna? Na te i inne pytania odpowiedział nam Edward Ćwierz, prezes Fundacji Pojednanie, która 28 kwietnia organizuje w Warszawie Marsz Życia. Jego celem jest wyrażenie solidarności z zaatakowanymi przez Hamas Izraelczykami.

Fundacja Pojednanie zorganizowała do tej pory Marsze Życia w kilku miastach w Polsce oraz szereg konferencji i spotkań z młodzieżą izraelską w Kielcach i innych miastach. Celem tych inicjatyw jest budowanie mostów pojednania i przyjaźni między narodami, a szczególnie między narodem żydowskim, polskim i niemieckim. Edward Ćwierz jest również autorem książki ,,Polska-Izrael. Druga szansa od Boga”, jednym z założycieli Kościoła Chrześcijańskiego ,,Wieczernik” w Kielcach oraz pastorem-seniorem wspólnoty ,,Namiot Dawida” w Warszawie. Edward i jego żona Kazimiera mają czwórkę dzieci i dziesięcioro wnucząt. Mieszkają w Kielcach.

Aleks Sieracki: Z jakim przesłaniem pójdzie kwietniowy Marsz Życia w Warszawie?

Edward Ćwierz: Marsze Życia, które organizujemy od 8 lat, zawsze odbywają się z okazji Dnia Pamięci Zagłady, Jom Ha Szoa, obchodzonego każdego roku w Izraelu. To z reguły przypada w kwietniu lub maju. Jesteśmy częścią większego międzynarodowego ruchu, który powstał w Niemczech. W tym okresie odbędzie się dziesiątki Marszów Życia, zarówno w Europie jak i o obu Amerykach. Główne cele tych wydarzeń to: pamięć, uhonorowanie Ocalałych z Holokaustu, publiczny znak solidarności z Izraelem oraz sprzeciw wobec współczesnego antysemityzmu. Zaznaczam, że Marsz Życia nie jest wydarzeniem politycznym, popierającym politykę tej czy innej partii w Izraelu. To wyraz naszego wsparcia dla Izraela jako narodu. Z całą pewnością w tym roku, ze względu na bestialski atak terrorystów z Hamasu na Izrael w dniu siódmego października 2023 r., będą wyraźne odniesienia do tego faktu. Scenariusz tego Marszu jeszcze się pisze.

Atak Hamasu z siódmego października był największym atakiem terrorystycznym w historii Izraela, ale po krótkim czasie media straciły nim zainteresowanie. Co właściwie się wówczas wydarzyło?

Przez pierwsze dni po ataku, empatia świata była po stronie zaatakowanego Izraela. Skala okrucieństwo terrorystów mordujących niewinnych cywili, około 1200 osób, była wstrząsająca. W Izraelu i diasporze przypomniano sobie czasy Holokaustu, ze względu na uderzające podobieństwo. Musimy pamiętać, że Hamas w swoim statucie ma zapisane, że obszar od rzeki do morza należy uwolnić od Żydów. To oczywiście oznacza fizyczną eliminację.

„Problem” pojawił się wtedy, kiedy Izrael zaczął się bronić i podjął walkę z terrorystami. Mimo że jest to tak oczywista reakcja zaatakowanego państwa, świat odmówił Izraelowi prawa do obrony. Nastąpiła eksplozja – pandemia antysemityzmu. Izrael jest oskarżany o najgorsze zbrodnie a tymczasem IDF, czyli Siły Obronne Izraela, są wzorcowym przykładem tego, jak prowadzić wojnę, minimalizując straty wśród ludności cywilnej. Stosunek liczby cywilów w Gazie do zabitych terrorystów Hamasu wynosi mniej niż jeden do jednego. Niski wskaźnik ofiar cywilnych w wojnie w Gazie wynika z ogromnego wysiłku Izraela, mającego na celu uniknięcie ofiar wśród cywilów, co z kolei kosztuje go ich własne ofiary. Ale tak to już  jest od wieków na tym świecie, że Żydzi nigdy nie byli oceniani tą samą miarą co inne narody. To bardzo bolesne dla Izraelczyków, ale zarazem nic nowego w historii.

Czy ta eksplozja antysemityzmu, jaką możemy od kilku miesięcy uświadczyć w USA i Europie, zwłaszcza tej zachodniej, to w prostej linii kontynuacja wielowiekowych prześladowań Żydów czy też jest w jakiś sposób odmienna, zawiera w sobie jakiś nowy element?

Antysemityzm jest jak choroba, jak wirus który przez wieki podlegał mutacji. Np. po powstaniu państwa Izrael w 1948 r., wirus ten przybrał postać antyizraelizmu. To, co zmieniło się w ostatnich kilkudziesięciu latach, to wzrost populacji emigrantów z krajów muzułmańskich. Grupy islamskich radykałów są, według mojej oceny, największą wylęgarnią antysemityzmu w Europie, chociaż oczywiście nie tylko one. W wielu przypadkach ci radykałowie są gotowi atakować fizycznie Żydów tylko dlatego, że są Żydami. Po siódmym października otrzymali nowy impuls do takich ataków. Tak ogromnej fali zagrożenia dla życia żydowskiego nie było w Europie od czasów II wojny światowej.

Ze względu na swoją poprawność polityczną elity zachodniej części Europy mają ogromny kłopot nazwać tę rzeczywistość po imieniu, często z irracjonalnej obawy o to, że zostaną posądzone o islamofobię. I to jest to nowe zjawisko w Europie. Oczywiście że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami. Potrzebna jest jednak uczciwa diagnoza. Gdyby świat zrozumiał, że Izrael dzisiaj toczy walkę za nas wszystkich, wsparłby go w walce z terroryzmem. To jest tak jakby ucinać gałąź, na której się siedzi. Dlatego że po Żydach następni na liście islamskich terrorystów są chrześcijanie.

Wywiad ten ukaże się w portalu studenckim, co zapewne nigdy nie mogłoby mieć miejsca na niejednej z amerykańskich uczelni. Jak to możliwe, że mieszkańcy amerykańskich kampusów, rzekomo tolerancyjni oraz wyczuleni na wszelkie wykluczenie i dyskryminację na każdej płaszczyźnie, odmawiają Izraelowi prawa do obrony własnych obywateli przed ludobójstwem?

Oto jest pytanie! Wszystkim nam się wydawało, że tego typu nienawiść do Izraela, na tak znamienitych uczelniach, jak np. Harvad, jest niemożliwa. A jednak! Tęgie głowy zadają sobie pytanie, jak to jest możliwe dzisiaj. Niektórzy szukają odpowiedzi w fakcie, że Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar w jakimś stopniu finansują niektóre uczelnie w USA. Jeżeli dajesz na coś kasę, możesz stawiać oczekiwania. Żydowscy studenci czują się poważnie zagrożeni. Rektorzy tychże uczelni boją nazwać wprost tego zjawiska, bredząc coś o wolności słowa. Żyjemy w świecie odwróconych pojęć. Ani edukacja, ani pamięć o Holokauście nie okazały się skuteczne. Antysemityzm jest jak uśpiony wulkan, który w sprzyjających okolicznościach wybucha. Widzimy to w tym czasie.

W 2022 r. Polacy zaimponowali światu skalą pomocy, jakiej udzielili napadniętym przez Rosję Ukraińcom. Jak w tych trudnych chwilach możemy pomóc Izraelczykom? Jak robi to Fundacja Pojednanie?

Regularnie wysyłamy wiadomości do naszych przyjaciół w Izraelu, że nie są sami i że ich wspieramy, współczujemy i modlimy się o Izrael. Ogromne znaczenie mają publiczne akty wsparcia Izraela, co jest bardzo dobrze odbierane w Izraelu. To jakiś rodzaj pocieszenia, wiadomości, że nie są sami. Izrael po siódmym października doświadcza wyjątkowego poczucia osamotnienia i niezrozumienia na świecie. Dwa tygodnie po ataku zwołaliśmy pod ambasadą Izraela w Polsce „Wiec Solidarności z Izraelem”, a w kwietniu organizujemy Marsz Życia.

Po ataku Rosji na Ukrainę włączyliśmy się w praktyczną pomoc uchodźcom z Ukrainy, m.in. tym żydowskim. Jesteśmy w stałym kontakcie z organizacją, która zajmuje się aliją ze Wschodu do Izraela. Polska dla wielu z nich jest krajem tranzytowym. Jest wielu ludzi w Polsce, często anonimowych, wspierających Izraelczyków w tym czasie. Moi przyjaciele pojechali w grudniu i styczniu pracować przy zbiorach warzyw w Izraelu. Jest tam deficyt rąk do pracy z powodu tego, że młodzi mężczyźni oraz kobiety są w armii.

Jakie są, Pana zdaniem, scenariusze rozwoju sytuacji w Izraelu? Czy jest szansa na pokój?

Ostatnio słyszałem rozmowę dziennikarza z ekspertem od spraw Bliskiego Wschodu, który na to samo pytanie odpowiedział – “Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, dostałbym Nobla.” – Jeszcze innej odpowiedzi udzieliła Golda Meir, premier Izraela w latach 70. ubiegłego wieku – “Pokój nadejdzie, gdy Arabowie pokochają swoje dzieci bardziej niż nas nienawidzą.”

Na to pytanie powinienem odpowiedzieć Panu jako duchowny, bo szansa na pokój jest zawsze. Tylko nie zawsze tam, gdzie ludzie jej szukają. Żeby to zrobić, musiałbym wygłosić dłuższy wykład na temat biblijnej historii Izraela. Bo innej historii Izrael nie ma! Na podstawie lektury Pisma Świętego doszedłem do wniosku, że konfliktu na Bliskim Wschodzie nie zrozumiemy poprzez pryzmat rozważań politycznych. Tam bitwa nie toczy się między Żydami i Arabami, ale między światłością a ciemnością. Formuła wywiadu nie jest wystarczająca pojemna, żeby to dokładnie wyłuszczyć. Ale życzę pokoju z całego serca, zarówno Żydom, jak i Arabom. To w końcu dzieci jednego ojca, Abrahama. Rodzina.

Jedni to potomkowie Ismaela, którego urodziła niewolnica Hagar, czyli Arabowie. A drudzy to potomkowie Izaaka, którego zrodziła prawowita żona Abrahama, Sara, czyli Żydzi. Całą historię, jak do tego doszło, znajdziecie Państwo w Księdze Rodzaju. Również w Biblii, której widzimy, że ostateczne rozwiązanie konfliktu przyjdzie przez Mesjasza, którego hebrajskie imię brzmi Jeszua – Jezus.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

20 − 14 =