Osiem najlepszych drużyn. Przed nami ćwierćfinały mistrzostw świata!

fot. Getty Images

Pierwsze mecze fazy pucharowej przyniosły na razie jedno zaskakujące rozstrzygnięcie w postaci zwycięstwa Maroka nad Hiszpanią. Czego możemy spodziewać się po ćwierćfinałach? Kto ma największe szanse na awans do strefy medalowej? Zapraszam na zapowiedź 1/4 finału katarskiego mundialu!

Faworyci czy jednak niespodzianki?

Po ogromnej ilości niespodzianek i sensacji w fazie grupowej wielu kibiców oczekiwało kontynuacji tego trendu w fazie pucharowej. Niestety jedynie Maroko postawiło się rywalom, grając w roli underdoga. Pozostałe spotkania wygrali faworyci.

Pierwszym spotkaniem będzie starcie Chorwacji z Brazylią. Kadra trenera Zlatko Dalicia niewątpliwie potrzebuje lepszego występu niż tego z meczu z Japonią. Nie chce mi się również wierzyć w kolejny cud Chorwatów i awans po ich ulubionej dogrywce lub rzutach karnych. Canarinhos są głodni gry w finale. Z górnej części drabinki jest to ekipa, którą spokojnie można postawić na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o możliwość walki o tytuł. Świetna ekipa, która doskonale rozumie się na boisku. Piłka chodzi jak po sznurku, a niektóre zagrania są wykonywane na pamięć. Potencjał tej kadry doskonale było widać w pierwszej połowie meczu przeciwko Korei. Jeśli sensacje w Katarze się już zakończyły to Neymara i spółkę powinniśmy obejrzeć w rywalizacji o złoty medal.

Drugą parę tworzą z kolei Holandia oraz Argentyna. Jest to dość ciekawa rywalizacja pod względem tego, czego możemy się spodziewać. Z jednej strony Oranje, którzy popełniają błędy, a ich gra momentami jest ciężka dla oka. Z drugiej Albicelestes, którzy przebiegają najmniej kilometrów podczas meczu. Z ósemki drużyn, która pozostała w turnieju, Argentyna jest antyliderem poruszania się po boisku. Jest to również ekipa, której nigdzie się nie spieszy — do czasu. Mecze z Arabią Saudyjską i Polską były tego świetnymi przykładami. Do momentu, kiedy wynik meczu z Arabami był korzystny, Argentyna spokojnie wymieniała piłkę. Do ataku rzucili się dopiero przy stanie 1:2 i odbili się od muru utworzonego w obronie przez rywali. Z naszymi Orłami przy 2:0 było dokładnie to samo. Pewne prowadzenie, pierwsze miejsce w grupie zapewnione, można kończyć mecz. Szybko strzelona bramka przez Holendrów może im pomóc w kontrolowaniu spotkania, gdyż Messi i spółka będą za wszelką cenę chcieli jak najszybciej odrobić wynik, a to może spowodować małe zamieszanie i chaos w szeregach obronnych. Brak półfinału dla Argentyny będzie rozczarowaniem ich oczekiwań, a z drugiej awans Holandii przeskoczeniem stawianego przed nimi celu.

Europejski półfinał mistrzostw świata na horyzoncie

Nie będę ukrywać, sobotnie mecze biją na głowę piątkowe. Najpierw pojedynek autorów jedynej niespodzianki 1/8 finału Maroko z Portugalią, która zdemolowała Szwajcarię. Spotkanie o tyle ciekawe, że nie wiadomo, na co jeszcze stać zespół z Afryki. Pierwsza połowa przeciwko Hiszpanii była pod kontrolą właśnie Maroka. Potem skuteczna obrona bramki przez 75 minut. Po drodze jest jeszcze zwycięstwo przeciwko Belgii w fazie grupowej. Po drugiej stronie barykady znajdują się z kolei podopieczni trenera Fernando Santosa. Cristiano Ronaldo, który mecz ze Szwajcarią zaczął na ławce, zgodnie z deklaracjami przed mundialem zakończy karierę, jeśli Portugalia zostanie mistrzem świata. Jest to dla mnie wciąż odległa wizja, natomiast sam awans do strefy medalowej powinien zostać uznany za sukces. W tle chodzi również o pojedynek z Messim, o to, kto zajdzie dalej w katarskim turnieju. Niemniej ekipa z Półwyspu Iberyjskiego imponowała grą od samego początku, a mecz z Helwetami był podkreśleniem ich możliwości. Nie skreślałbym jednak całkowicie Maroko w tym pojedynku.

No i sam na koniec creme de la creme, starcie tytanów — Anglia kontra Francja. Jest to mecz, na który najbardziej czekam ze wszystkich. Synowie Albionu prezentują się jak na razie bardzo dobrze na tym turnieju, a gładka wygrana z Senegalem utwierdziła nas w przekonaniu, że Anglicy przyjechali tu po to, aby „football wrócił do domu”. Naprzeciwko obecni mistrzowie świata z Kylianem Mbappe na czele, który z Polakami zademonstrował próbkę swoich możliwości. Francuzi, mimo że nie pojawili się w Katarze swoim absolutnie najmocniejszym składem, wciąż są reprezentacją, którą trzeba brać poważnie w kontekście mistrzostwa. Zwycięzca tej pary może w europejskim pojedynku z Portugalią zagrać o miejsce w najważniejszym meczu czterolecia. Niewątpliwie w sobotę o godzinie 20 czeka nas prawdziwa piłkarska uczta i aż żałuję, że jedna z tych ekip pojedzie do domu, a sam mecz nie jest półfinałem, a kto wie, może nawet finałem — ja bym się na taki obrót spraw nie obraził!

Terminarz ćwierćfinałów mistrzostw świata:

9 grudnia 16:00 Chorwacja — Brazylia

9 grudnia 20:00 Holandia — Argentyna

10 grudnia 16:00 Maroko — Portugalia

10 grudnia 20:00 Anglia — Francja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *