Sergio Perez wygrywa deszczowe Grand Prix Singapuru

perez singapur red bull

https://twitter.com/redbullracing

W Singapurze padało przez cały weekend i z tego też powodu zagrożony był niedzielny wyścig. Z powodu kiepskich warunków na torze i sporej ilości wody rozpoczął się nieco później niż planowano. Najlepiej w całym tym chaosie odnalazł się Sergio Perez, dla którego była to czwarta wygrana w karierze. Podium uzupełnili kierowcy Ferrari — Charles Leclerc oraz Carlos Sainz. Problemy miał za to Max Verstappen, który na metę wjechał dopiero na siódmym miejscu.

Po godzinie i dziesięciu minutach opóźnienia wyścig wreszcie wystartował. Cała stawka ruszyła na oponie przejściowej. Fatalny początek zaliczył Verstappen, który z ósmego miejsca spadł na czternaste. Musiał więc szybko wziąć się za odrabianie strat, więc po szóstym okrążeniu był już na dziewiątej pozycji. Dwa kółka później Nicholas Latifi zachował się karygodnie, uderzając w bok Zhou Guanyu na dojeździe do 14. zakrętu, co wywołało wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Za swój wybryk Kanadyjczyk otrzymał karę przesunięcia o pięć miejsc na starcie w GP Japonii.

Po restarcie obraz wyścigu nie uległ większej zmianie — stawka dalej była mocno rozciągnięta na całej długości toru. Oglądać mogliśmy jedynie kolejne odrabianie strat ze strony mistrza świata, który walczył z Fernando Alonso o 6. miejsce. Dla Hiszpana był to również wyścig numer 350 w karierze w Formule 1, dzięki czemu został samodzielnym liderem w tej klasyfikacji, wyprzedzając dotychczasowego rekordzistę Kimiego Raikkonena, który zakończył karierę w zeszłym sezonie. Walka ta długo nie potrwała, gdyż na 21. kółku Alonso padł silnik i zatrzymał się on w zakręcie 14, co spowodowało pojawienie się wirtualnej neutralizacji. Mercedes postanowił ściągnąć George’a Russella do alei serwisowej, dając mu opony pośrednie, lecz nie była to najlepsza decyzja, gdyż Brytyjczyk ślizgał się niemiłosiernie.

Chaosu ciąg dalszy

Kiedy walki na torze nie było zbyt wiele to Alex Albon postanowił wjechać w ścianę w ulubionym już zakręcie 14. Udało mu się szczęśliwie wrzucić wsteczny i powrócić do rywalizacji, ale przednie skrzydło, które zostawił przy bandzie, ponownie wywołało wirtualną neutralizację. Zespół uznał jednak, że Tai zostanie wycofany z wyścigu. Chwilę po pojawieniu się zielonej flagi kolejnego kierowcę dopadły problem. Tym razem padło na Estebana Ocona. Usterka w samochodzie spowodowała zatrzymanie w 13. zakręcie i ponownie mieliśmy chwilowe wstrzymanie wyścigu. Tym samym oba bolidy Alpine przedwcześnie zakończyły wyścig. Na 33. okrążeniu problemy dopadły Lewisa Hamiltona, który również wpadł w ścianę, a po powrocie na tor znalazł się tuż przed Verstappenem. Był to również moment, kiedy pośrednie opony Russella zaczęły działać i kierowcy rozpoczęli zjazdy po opony na suchą nawierzchnię. Mercedes przy okazji wymienił przednie skrzydło w bolidzie Hamiltona, przez co Brytyjczyk spadł aż na 9. miejsce. Cyrków był ciąg dalszy. Kółko później Yuki Tsunoda wpadł z impetem w barierę i na tor ponownie zawitał samochód bezpieczeństwa. Po całym tym zamieszaniu czołowa trójka pozostała bez zmian, na czwarte miejsce przesunął się Lando Norris, na piąte Verstappen, a na szóste Ricciardo, który startował z 17. pola.

Po restarcie Verstappen podjął próbę ataku Norrisa do zakrętu numer 4, jednak bardzo mocno zblokował opony i zmuszony był do ponownego zjazdu do alei serwisowej, przez co spadł na dwunaste, czyli trzecie od końca miejsce. A to dlatego, że ostatnie zajmował Russell, który przebił oponę po kontakcie z Mickiem Schumacherem i toczył się prawie całe okrążenie do boksów. Schumacher również pojawił się w alei po tym kontakcie, zamykając do duetu z Russellem stawkę. Problem z silnikiem zgłosił również Sergio Perez, dotychczasowy lider wyścigu, któremu na plecach momentalnie usiadł Leclerc. Monakijczyk przez prawie 15 minut podróżował za Meksykaninem, ale nie był w stanie znaleźć się przed nim. Dodatkowo pojawiła się informacja o naruszeniu przepisów przez Pereza podczas neutralizacji. Chodziło o niezachowanie długości 10 bolidów za samochodem bezpieczeństwa, kiedy ten jeszcze miał zapalone światła. Nad kierowcą Red Bulla wisiało widmo potencjalnej kary. W międzyczasie Verstappen na świeżym komplecie miękkich opon zdążył przebić się na 9. miejsce, goniąc Hamiltona oraz Vettela będących kilka sekund przed nim. Pod sam koniec wyścigu błąd podczas ataku na Vettela popełnił Hamiltona i tym samym Verstappen za darmo zyskał jedną lokatę. Dwa okrążenia później Holender poradził sobie również z Niemcem.

Wielkie zwycięstwo Pereza

Z racji deszczowych warunków oraz interwencji samochodu bezpieczeństwa nie udało się przejechać wszystkich 61 okrążeń z racji przekroczenia dwugodzinnego limitu czasowego. W Singapurze jest to dość powszechna sytuacja, gdzie nawet i suche wyścigi dochodziły do granicy dwóch godzin. Po 59. kółkach pierwszy na mecie zjawił się Sergio Perez z przewagą prawie osiem sekund nad drugim Leclerkiem. To o tyle istotne, gdyż za wspomniane wcześniej naruszenie przepisów Meksykanin otrzymał karę 5-sekund, pomimo której udało mu się pozostać na pierwszym miejscu i zwyciężyć GP Singapuru. Podium zamknął drugi z kierowców Ferrari Carlos Sainz. Na miejscach 4-5 uplasowały się kapitalnie spisujące się McLareny, a przede wszystkim Daniel Ricciardo, który po starcie z 17. pola ukończył 5, zyskując na kolejnych błędach rywali. Dalej mieliśmy Lance’a Strolla, dla którego to również udany występ i przede wszystkich finish w punktowanej dziesiątce. Tuż za nim Verstappen, a następnie Vettel, Hamilton oraz Gasly z ostatnim oczkiem. W drugiej dziesiątce uplasował się Bottas, dwa Haasy i na końcu stawki Russell. Aż sześciu zawodnikom nie udało się obejrzeć w flagi w szachownicę.

Verstappen w Singapurze miał minimalne szanse na zdobycie tytułu. Teraz jego sytuacja jest o wiele lepsza i już na torze Suzuka może „przyklepać” drugie mistrzostwo świata kierowców. Jego zespół również dumnie kroczy po miano najlepszej ekipy. Kolejne Grand Prix już w ten weekend, kiedy to Formuła 1 odwiedzi Japonię. Przygotujcie się więc na poranne wstawanie, bo wyścig już o 7 rano w niedzielę!

klas kierowcow singapur

twitter.com/F1

klas zespolow singapur

twitter.com/F1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *