Liverpool po raz 7. lub Real po raz 14. Kto wygra Ligę Mistrzów w tym sezonie?

Liga Mistrzów final 2022

Fot. uefa.com/uefachampionsleague

Największe piłkarskie święto już w najbliższą sobotę. Finał Ligi Mistrzów to spotkanie, które elektryzuje nawet „niedzielnych” fanów piłki nożnej. Stawką sława, pieniądze i status najlepszej europejskiej drużyny mijającego już sezonu. Liverpool walczy o swój siódmy triumf, Real o czternasty. Jürgen Klopp czy Carlo Ancelotti? Benzema czy Salah? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Zapraszam na analizę finałowego spotkania najważniejszych piłkarskich rozgrywek w Europie.

Liga Mistrzów na osłodę po porażce w Premier League

Liverpool do ostatniej kolejki walczył z Manchesterem City o mistrzostwo Anglii. Te jednak przypadło Obywatelom. Liverpool nie ma co jednak chować głowy w piasek, oba krajowe puchary padły właśnie ich łupem, a przed nimi jeszcze walka o najważniejsze europejskie trofeum – Ligę Mistrzów. Grupę B wygrał z kompletem zwycięstw, tracąc w sześciu kolejkach sześć goli. W 1/8 spotkali się Interem, który pokonali w dwumeczu 2:1. Tu też przytrafiła im się jedyna porażka, jak na razie, w tej edycji LM. Na własnym stadionie pokonani zostali 0:1. W ćwierćfinałowym starciu z Benfiką oglądaliśmy grad goli, bo łącznie aż 10. Jednak i tu ekipie z Anfield udało się wygrać 6:4.

Półfinał to już pokaz siły ekipy Jürgena Kloppa. W pojedynku z Villarealem wygranym 5:2, sporo nerwów było podczas wyjazdowego spotkania, gdzie Hiszpanie do przerwy prowadzili 2:0, dając sobie dogrywkę. Jednak druga połowa to już dominacja Liverpoolu, która zniszczyła marzenia zeszłorocznych zwycięzców Ligi Europy na grę w finale. Ostatni raz wicemistrzowie Anglii o końcowy triumf w Lidze Mistrzów grali w sezonie 2018/19. Wtedy też mieliśmy pierwszy od 11 lat angielski finał, wygrany zresztą przez Liverpool 2:0. Najlepszym strzelcem zespołu z Anfield jest Mohamed Salah. Egipcjanin trafiał do siatki rywali ośmiokrotnie, w finale zapewne liczy na utarcie nosa swojemu rywalowi z Madrytu – Benzemie.

Klopp rzadko odchodzi od swojej wypróbowanej i przetestowanej formacji 4-3-3 – systemu, który świetnie służył The Reds od czasu przybycia Niemca w 2015 roku. W tym wydaniu mają szansę być najlepszą drużyną Europy, zresztą nie po raz pierwszy za kadencji Kloppa. Trener, który za czasów swojej kariery był napastnikiem, a następnie stał się obrońcą, grając w Mainz, zdobył dwa tytuły mistrzowskie w Bundeslidze z Dortmundem, zanim udał się na Anfield. Liverpool był mistrzem Europy sześć razy – więcej niż jakakolwiek inna angielska drużyna. To tyle tytułów, co Bayern. A.C. Milan i Real Madryt to jedyne kluby, które wygrały więcej. W przypadku wygranej Liverpool zrówna się z włoskim klubem w tej statystyce.

Real dokonuje cudów w obecnej edycji Ligi Mistrzów

Po udanej ligowej kampanii Real chce sezon zakończyć triumfem w Lidze Mistrzów. W Pucharze Króla (krajowy puchar) odpadli po sensacyjnej porażce z Athletikiem Bilbao. La Ligę wygrali z aż trzynastopunktową przewagą. W drugiej części sezonu utrzymywali taką różnicę przez większość kolejek, co dawało nieco większy komfort gry w europejskich rozgrywkach. Występ Realu w obecnej edycji LM to absolutny rollercoaster. Od porażki z Sheriffem Tyraspol, przez wygranie grupy D, po niesamowitą fazę pucharową.

Real od samego początku nie miał szczęścia w losowaniach do rywali. W 1/8 trafił na PSG. Francuzi wygrali pierwsze spotkanie po golu Kyliana Mbappé w 94. minucie. W rewanżu na Bernabéu mistrzowie Francji wyszli na prowadzenie już w 40. minucie. Ostatnie pół godziny to już istne show Karima Benzemy, zresztą nie pierwsze podczas fazy pucharowej. W ćwierćfinałowym starciu z Chelsea Real zwyciężył 3:1 na Stamford Bridge. Przed drugim meczem wydawało się, że sprawa awansu jest już rozwiązana. Nic bardziej mylnego. W 75. minucie The Blues prowadzili już 3:0 i byli o krok od wyeliminowania Hiszpanów. Pięć minut później Rodrygo zapewnił Realowi dogrywkę, a w niej ponownie wystąpił Benzema w roli głównej, dając gola na wagę półfinału LM. Jednak dwumecz z Manchesterem City to było jedno z najlepszych spotkań ostatnich kilku edycji LM. W Anglii padło aż 7 bramek, z czego cztery dla gospodarzy oraz trzy dla gości. Rewanż w Hiszpanii długo nie obfitował w żadne gole. W 73. minucie City wyszło na prowadzenie i znowu mogło się wydawać, że to koniec Realu w LM. Jednak raz jeszcze duet Rodrygo – Benzema musiał ratować skórę Królewskim. Podobnie jak w starciu z Chelsea potrzebne było dodatkowe 30 minut, ale i tym razem mistrzom Hiszpanii się upiekło. Ostatni raz kiedy Real grał w finale Ligi Mistrzów, to ich rywalem był…właśnie Liverpool. W sezonie 17/18 lepsi okazali się zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego.

Zespół Carlo Ancelottiego ustawia zespół w systemie 4-3-3, podobnie zresztą jak Klopp. Wiele osób obawiało się, kto będzie zdobywał gole dla Realu po odejściu Cristiano Ronaldo w 2018 roku. Jednak Benzema pokazał, że stać go na to, aby stać się klubową legendą. Strzelił tysięcznego gola Realu w Lidze Mistrzów przeciwko Szachtarowi na początku tego sezonu. Francuz udowadnia, że jest jednym z głównych kandydatów do wygrania złotej piłki za obecny sezon. Menedżer, który poprowadził Madryt do „La Décima” (10 wygrana w LM) w 2014 roku, powrócił zeszłego lata, aby po raz kolejny zawalczyć o miano najlepszej europejskiej ekipy. Jest jednym z zaledwie trzech trenerów, którzy trzykrotnie wygrali Puchar Europy/Ligę Mistrzów.

Brak jednoznacznego faworyta

Jeżeli w finałowym meczu można mówić o jakimkolwiek faworycie to będzie nim Liverpool. A przynajmniej według bukmacherów, którzy typują wygraną angielskiej ekipy. Real zagra w finale po raz 17. Drugi w kolejności Bayern Monachium oraz A.C. Milan mają po 11 występów w najważniejszym meczu sezonu. Przed czteroma laty Real pokonał w finale Liverpool 3:1. Czy uda im się powtórzyć ten wyczyn? Występ Królewskich w obecnej edycji LM i tak przejdzie już do historii. W każdym starciu w fazie pucharowej byli o krok od odpadnięcia, by następnie odwrócić losy całego dwumeczu. Podniesienie trofeum byłoby pięknym zwieńczeniem tej drogi. Z drugiej strony Liverpool może sięgnąć po potrójną koronę, a do pełni szczęścia zabraknie jedynie pucharu za Premier League. Finał Ligi Mistrzów to swoiste zakończenie sezonu piłkarskiego, choć w niedzielę część lig rozgrywa jeszcze swoje spotkania barażowe o utrzymanie, spadek, bądź awans do europejskich pucharów. Pierwszy gwizdek sędziego już w sobotę o godzinie 21:00. Gospodarzem tego starcia będzie Stade de France, francuski stadion narodowy. Stawką jest nie tylko 15-kilogramowy puchar, 19 milionów euro za zwycięstwo, ale także udział w Superpucharze Europy, w którym rywalem będzie Eintracht Frankfurt, zwycięzca Ligi Europy.

 

Zdjęcia z tekstu zostały usunięte z przyczyn niezależnych od autora publikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *