Wykluczyć wszystkich rosyjskich sportowców!

putin

fot. Tomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/REPORTER/East News

Rosyjska inwazja na Ukrainę trwa w najlepsze. Unia Europejska nakłada kolejne sankcje na Federację Rosyjską, które mają uderzyć w jej gospodarkę i poprawne funkcjonowanie. Prezydent Władimir Putin i tak niespecjalnie przejmie się tym, co ograniczy mu reszta państw europejskich. Jednak poza sankcjami gospodarczymi nie wolno zapominać o tym, że jest jeszcze sport — i tu robi się problem.

Pieniądze górą

Dwie największe piłkarskie organizacje FIFA i UEFA od dawna były przesiąknięte korupcją i przekrętami, a władze na najwyższym szczeblu skrupulatnie liczą dolary, które mogą otrzymać. Europejska federacja jeszcze stara się ratować wizerunek, przenosząc finał Ligi Mistrzów z Petersburga do Paryża. Teraz pod naciskiem PZPN-u oraz ogólnej presji społeczeństwa, podjęli decyzje, których oczekiwano od nich od początku — zerwania umowy z Gazpromem oraz wykluczenia wszystkich rosyjskich zespołów i reprezentacji kraju z rozgrywek pod ich szyldami. To oznacza, że Rosjanie nie zagrają w spotkaniu barażowym do MŚ w Katarze. Czy Polacy wygrają mecz walkowerem, czy otrzymają nowego rywala jest teraz naprawdę mało istotne. Natomiast Gianni Infantino pierwotnie zakazał „jedynie” rosyjskiej flagi i hymnu, a mecze kadra rosyjska miała grać na wyjeździe. Poważnie? Jeśli Szwajcar chciał zostać komikiem, to o rady może zapytać aktualnego bohatera tej wojny — prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Zostawmy już biednego Infantino, który woli order i ruble od Putina, gdyż świat sportu nie składa się tylko z piłki nożnej.

Co z innymi sportami?

Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski wysłał pismo z informacją do europejskiej i światowej federacji, iż zarówno reprezentacja, jak i kluby nie zamierzają grać z Rosjanami. Dotyczy to m.in. ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która w ćwierćfinale siatkarskiej Ligi Mistrzów trafiła na Dynamo Moskwa. To i tak nic przy oświadczeniu FIVB (Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej), gdzie możemy przeczytać, iż nic się nie zmienia w kwestii organizacji tegorocznych mistrzostw świata w Rosji. Na szczęście Polacy jako obrońcy tytułu odmówili gry w państwie agresora. Podobnie zrobiły już Francja, Słowenia i USA. Jednak tu podobnie jak w przypadku FIFA presja ma sens i FIVB jednak odebrał MŚ Rosjanom i najpewniej jeszcze wykluczy ich z gry w owej imprezie. W handballu wygląda to nieco lepiej, gdyż Związek Piłki Ręcznej w Polsce po tym jak wystosował pismo do prezydenta Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej, otrzymał odpowiedź, że oba mecze eliminacji do mistrzostw Europy kobiet z Rosją zostały odwołane bezterminowo. Można? Można. To na tyle z pozytywów, bo FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska) „solidaryzuje się i wspiera Ukrainę”. Nie uznali oni za stosowne wyrzucić rosyjskich skoczków, którzy otwarcie popierają działania Putina tak jak Jewgienij Klimow oraz Wiaczesław Barkow. Dopiero po reakcjach krajowych związków postanowili wykluczyć rosyjskich i białoruskich sportowców — trochę za późno, ludzie zdążyli już powiedzieć, co o FIS myślą. Już nawet FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa), która przez wybryki w ostatnim sezonie Formuły 1 nazywana jednak była “Fikołki i Akrobacje” odwołała Grand Prix Rosji zaplanowane na końcówkę września. Można odpowiednio zareagować.

Czy esport też w to wliczać?

Ależ oczywiście, skoro i tak już trwa ostra dyskusja czy esport można nazwać sportem, to za jednym razem można się pozbyć sportowców i esportowców. Piszę to z bólem serca jako fan gier komputerowych i człowiek pracujący w tej branży, ale nie można naginać zasad. Jak wszyscy to wszyscy, bez wyjątków. Być może scena CS:GO i Dota 2 ucierpi, przecież obecni mistrzowie świata w obu przypadkach to organizacje, co ciekawe — mające Ukraińców i Rosjan jednocześnie w swoich składach. BLAST, czyli jeden z organizatorów turniejów w najpopularniejszego FPS-a już wydał oświadczenie, iż żaden rosyjski zespół nie otrzyma zaproszenia do udziału w ich rozgrywkach. Trzeba ten fakt przeboleć, tak samo jak ze sportowcami. Jeśli społeczeństwo nie doprowadzi do porządku (o ile się jeszcze da) swojego własnego prezydenta, to będziemy musieli się do takiej sytuacji przyzwyczaić. Z pandemią nauczyliśmy się żyć, to i w tym przypadku z biegiem czasu problemu nie będzie.

Koniec z rosyjskim sportem

To było zaledwie kilka przykładów reakcji władz dyscyplin sportowych na wydarzenia za naszą wschodnią granicą. Pozostaje jednak jeszcze jedna kwestia. Komu zabraknie odwagi do wyrzucenia rosyjskich sportowców z jakiejkolwiek rywalizacji. Nawet Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydał oświadczenie, w którym rekomenduje, aby międzynarodowe federacje sportowe i organizatorzy imprez nie zapraszali ani nie zezwalali na udział rosyjskich i białoruskich sportowców oraz urzędników w międzynarodowych zawodach. Ktoś powie, czemu mieszam politykę ze sportem? Tyle że polityka się skończyła – trwa wojna. Dlaczego chcę wyrzucić ludzi niezwiązanych z wojną? To oczywiste. Jak można stać obok flagi kraju i słuchać dumnie hymnu swojego państwa, które w tym samym czasie strzela do cywilów po domach, szpitalach i przedszkolach. Będą sportowcy, którzy na tym ucierpią — mówi się trudno. Piłkarze? Jaka szkoda, będę za nimi płakał. Siatkarze? I tak ich nikt nie lubił. Nikita Mazepin? W F1 może pograć na konsoli, nie ma problemu. Jeśli ktokolwiek w jakiejś federacji sportowej jeszcze ma dylemat, co zrobić z rosyjskimi sportowcami, to polecam zadzwonić do Prezesa PZPN-u Cezarego Kuleszy. On na pewno poinstruuje, co trzeba w takiej sytuacji zrobić. Sportowcom z kraju Putina mówimy nie. Rosjanie przez swoją bierność mają prezydenta, który wybrał rozlew krwi i też muszą odczuć, że trwa wojna. Wyrzucić ich ze wszystkiego!

 

Zdjęcia z tekstu zostały usunięte z przyczyn niezależnych od autora publikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 − dziewięć =