Piłka nożna w Europie na półmetku sezonu

fot. shutterstock.com

W większości krajów europejskich sezon piłkarski wchodzi w drugą fazę – rundę wiosenną. W styczniu otwarte jest okno transferowe i wiele klubów z pewnością będzie szukać wzmocnień, by uplasować się w tabeli na jak najwyższej pozycji. W tym tygodniu niektóre z najlepszych lig piłkarskich Europy rozegrają swoje pierwsze mecze po przerwie. Czeka nas walka o mistrzostwa, puchary, ale także utrzymanie. Piłka jest w grze, wciąż wiele może się wydarzyć.

Dla wielu klubów to czas na refleksje po rundzie jesiennej. Dla zawodników czas na odpoczynek, ale również ciężką pracę przed wznowieniem rozgrywek. Sztaby trenerskie mogą złapać chwilę oddechu, przeanalizować, jak wyglądała dotychczasowa gra prowadzonych przez nie zespołów. Z pewnością wciąż wiele może się wydarzyć w topowej piątce europejskich lig piłkarskich: Premier League, La Lidze, Serie A, Bundeslidze i Ligue 1. Pora podsumować i podjąć się analizy dotychczasowych tabel, a także ocenić szanse poszczególnych drużyn.

Premier League (Anglia)

fot. flashscore.pl

W lidze angielskiej, przez wielu uważanych za najlepszą i najbardziej wyrównaną ligę świata, prowadzi na ten moment Manchester City. Klub z niebieskiej części Manchesteru prezentuje bardzo wysoką formę, notując siedemnaście wygranych i zaledwie dwa remisy i porażki, strzelając przy tym pięćdziesiąt trzy gole i tracąc tylko trzynaście. Wpływ na taki rezultat ma z pewnością bardzo dobra skuteczność bramkowa Bernardo Silvy, Raheema Sterlinga i Riyada Mahreza, którzy na swoim koncie zaliczyli po siedem trafień. Pep Guardiola konsekwentnie zmierza po końcowy triumf, ostatnie pięć spotkań jego zespołu to same zwycięstwa. Klub z dorobkiem pięćdziesięciu trzech punktów wyprzedza o dziesięć oczek drugą w tabeli Chelsea. Londyński zespół jest w ciągłym ścisku z Liverpoolem, dzieli ich tylko punkt. Ku zaskoczeniu wielu na czwartym miejscu znajduje się Arsenal i to on zamyka pulę klubów kwalifikujących się do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Za Kanonierami – West Ham United, dzięki czemu kwalifikują się do Ligi Europy. Tottenham okupuje szóstą lokatę, dającą możliwość gry w play-offach Ligi Konferencji Europy, z której odpadli w tym sezonie już na poziomie fazy grupowej. Poza strefą pucharową na rozczarowującym siódmym miejscu jest Manchester United. Wielu spodziewało się, że Czerwone Diabły po transferach między innymi Cristiano Ronaldo, Raphaela Varane czy Jadona Sancho, powalczą o więcej. Co prawda wciąż możliwa jest gra w pucharach, lecz rundy jesiennej kibice klubu nie będą długo wspominać. Słabszy sezon na ten moment notuje Leicester City, który zajmuje dopiero dziesiątą lokatę. Bardzo nisko jest również Everton, niedaleko strefy spadkowej na piętnastym miejscu. Walkę o utrzymanie toczą ze sobą Watford, będący tuż nad strefą spadkową do Championship oraz inne kluby. Są nimi Burnley, Newcastle i zgodnie z utartym i w prześmiewczym schematem – Norwich. Klub ten naprzemiennie gra w Premier League i Championship. Mówi się, że są za słabi by grać w najwyższej lidze, zbyt mocni by mierzyć się ze słabszymi zespołami na jej zapleczu.

Wydaje się, że Manchester City będzie zmierzał po mistrzostwo. Obywateli gonić będą Chelsea i Liverpool. Fani Manchesteru United na pewno liczą na Ligę Mistrzów. Wielkie ambicje, mimo wieku i sukcesów ma też sam Ronaldo. Ich celem będzie Arsenal i czwarta lokata w tabeli. Everton, Leeds i będący w bardzo złej formie Watford, powalczą o utrzymanie. Ścisk przy strefie spadkowej jest dość duży, zatem sytuacja w tej strefie tabeli z pewnością może ulec zmianie.

La Liga (Hiszpania)

fot. flashscore.pl

W lidze hiszpańskiej walka o końcowy sukces i mistrzostwo toczyć się będzie między Realem Madryt a Sevillą. Królewscy po ostatniej niespodziewanej porażce z Getafe i zwycięstwie Sevilli nad Cadiz 1:0, wyprzedają swojego głównego rywala o pięć punktów. Warto wspomnieć, że przewaga ta może zmaleć, bowiem Real ma rozegrany jeden mecz więcej. Oba zespoły bardzo dobrze prezentują się w lidze. Klub z Madrytu strzelił czterdzieści jeden goli i stracił siedemnaście, Sevilla zaliczyła trzydzieści jeden trafień, tracąc zaledwie trzynaście goli, najmniej w La Lidze. Zaskakuje pozycja Betisu, plasującego się na trzecim miejscu w tabeli. Sytuacja może jednak się zmienić, kluby od trzeciego do jedenastego miejsca dzieli nieduża różnica punktowa (między trzecim a jedenastym miejscem zaledwie siedem punktów). Pule zespołów kwalifikujących się do Ligi Mistrzów zamyka Atletico Madryt, mistrz z ubiegłego sezonu. Z dużymi problemami zmaga się FC Barcelona. Klub z Katalonii walczy z długami, drużyna się osłabiła, chociażby przez odejście do PSG Lionela Messiego. Zajmując piąte miejsce w tabeli, drużyna zapewnia sobie grę w pucharach, konkretnie Lidze Europy. Kluczem jest jednak unikanie potknięć z teoretycznie słabszymi rywalami. Barca przyzwyczaiła, że co roku występuje w Lidze Mistrzów, o co oczywiście może zawalczyć. Realia klubu są jednak takie, że priorytetem jest w strefie pucharowej w ogóle się znaleźć. Na szóstym miejscu Rayo Vallecano, także wysoko. Podobnie jak w przypadku Betisu bardzo dobry rezultat na półmetku rozgrywek. Poza strefą pucharową znajdują się między innymi Real Sociedad, Villareal i Valencia, zajmując kolejno siódmą, ósmą i dziewiątą lokatę. Wydają się być zespołami, które zawalczą o miano gry w europejskich rozgrywkach w następnym sezonie. W strefie spadkowej Alaves i Cadiz, które wciąż widzą siebie w najwyższej hiszpańskiej lidze. Zdecydowanie w gorszej sytuacji jest ostatnie Levante. Z dorobkiem zaledwie ośmiu punktów, bez zwycięstwa, znajduje się na wylocie do niższej ligi. Ciężko uwierzyć, by drużyna mogła się utrzymać.

Real Madryt musi unikać potknięć w drugiej części sezonu. Dla Sevilli jest to prawdziwy sprawdzian, klub stoi przed dużą szansą sukcesu, jakim byłoby mistrzostwo kraju. Betis zdecydowanie zaskoczył, musi jednak bronić się przed naporem ze strony niżej usytuowanych drużyn, a różnice punktowe są znikome. Ten sam przypadek dotyczy Rayo Vallecano. Za plecami wyżej wymienionych drużyn czyhają zasłużone hiszpańskie zespoły, które nie odpuszczą do ostatniego meczu sezonu, nawet pomimo mniejszych lub większych problemów wewnątrzklubowych.

Serie A (Włochy)

fot. flashscore.com

We Włoszech lideruje Inter. Obrońcy tytułu z zeszłego sezonu mają apetyt na obronę mistrzostwa. Prezentują wysoką i stabilną formę, ostatnie grudniowe mecze w lidze wygrywali pewnie, bez utraty gola. Do tej pory przegrali tylko jedno spotkanie, zdobyli czterdzieści dziewięć bramek, tracąc piętnaście. Za ich plecami AC Milan, tracący do sąsiada z tego samego miasta – Mediolanu cztery punkty. Grupę zespołów awansujących do Ligi Mistrzów zamykają Napoli i Atalanta, zajmujące kolejno trzecią i czwartą pozycję. Znów nisko w tabeli, jak na renomę klubu, plasuje się Juventus. Piąta lokata, jednak strata punktowa do najlepszej czwórki nie jest duża, runda wiosenna dla Starej Damy będzie pogonią za czołówką. Szóstkę zamyka AS Roma, posiadająca tyle samo punktów co niżej notowana Fiorentina (wyżej sklasyfikowana przez lepszy bilans bramkowy). Na ósmym miejscu Lazio. Klub z Rzymu zamyka pulę zespołów, które na ten moment mają największe szanse na grę w europejskich pucharach. Podobnie jak w La Lidze, drużyny z górnej części tabeli czeka walka do samego końca o jak najwyższą lokatę w tabeli. Na miejscach spadkowych znajdują się Genoa, do której, jak krążą pogłoski, miałby zostać wypożyczony z opcją wykupu Krzysztof Piątek (Polak rozwinął skrzydła we włoskim zespole, co pozwoliło mu na transfer do Milanu, obecnie napastnik gra w Hercie Berlin w miernej formie). Niżej, na dwóch ostatnich pozycjach znajdują się Cagliari i Salernitana. Przed spadkiem bronią się Venezia i Spezia, posiadające kilkupunktową przewagę i zważając na złą formę ostatniej trójki, mają realne szanse spełnienia oczekiwań kibiców.

W Serie A sytuacja w tabeli wydaje się bardzo bliska przewidywaniom. Poszczególne zespoły zajmują lokaty, które wielu fanów i ekspertów potwierdziłoby przed rozpoczęciem rozgrywek. Nisko znajdują się jednak Sassuolo i Sampdoria, na trzynastym i piętnastym miejscu. W porównaniu z ostateczną tabelą z poprzedniego sezonu jest to kolejno o pięć i sześć lokat niżej. Fani włoskiego futbolu prawdopodobnie będą obserwować pojedynek Interu z Milanem o mistrzostwo kraju. Wydaje się, że te dwa rywalizujące ze sobą od dziesięcioleci zespoły, rozstrzygną między sobą sprawę tytułu. Nie mogą jednak spocząć na laurach, bowiem za nimi, tracąc mało punktów, znajdują się Napoli, Atalanta i Juventus. Drużyny o dużej renomie i wielkiej chęci na końcowy triumf.

Bundesliga (Niemcy)

fot. flashscore.com

W Niemczech po staremu. Bayern przewodzi w tabeli z bezpieczną przewagą. Bawarczycy przyzwyczaili kibiców do liderowania w lidze, bowiem ostatni raz klub nie zdobył mistrzostwa w sezonie 2011/2012, kiedy to tytuł zdobyła Borussia Dortmund. Najlepszym strzelcem zespołu, a także samej ligi jest ponownie Robert Lewandowski, mający na swoim koncie dziewiętnaście trafień. Łącznie obecni mistrzowie Niemiec strzelili do tej pory pięćdziesiąt sześć goli, tracąc szesnaście, ponadto przegrywając tylko dwa mecze, zaś jedno spotkanie remisując. Reszta meczów zakończyła się wygraną klubu z Monachium. Za nim, tracąc dziewięć punktów – Borussia, o pięć oczek przed solidnym trzecim Freiburgiem. Lokaty od czwartej do szóstej zajmują Bayer Leverkusen, Hoffenheim i Eintracht Frankfurt, zapewniając sobie w bieżącym momencie grę w pucharach europejskich. Zauważalne jest jednak wyrównanie (nie licząc Bayernu i Borussi) w górze i środku tabeli. Tak naprawdę wszystko może się zmienić w drugiej części sezonu. Najbliżej czołówki znajduje się Union Berlin, zajmujący siódme miejsce. Do klubu przeszedł z Lecha Poznań reprezentant Polski, lewy obrońca i wahadłowy – Tymoteusz Puchacz. Na jego nieszczęście często nie jest uwzględniany w grze. Porównując do zeszłego sezonu, nisko w tabeli znajduje się RB Lipsk. Wicemistrz Niemiec plasuje się dopiero na dziesiątym miejscu. Wolfsburg jest w bardzo złej formie, plasuje się dopiero na trzynastej lokacie, kończąc rozgrywki Bundesligi 2020/2021 na czwartym miejscu. Za nimi Borussia Mönchengladbach, notując również duży spadek formy, w zeszłym roku na ósmym miejscu. Na pozycji spadkowej z barażem o utrzymanie w Bundeslidze znajduje się VfB Stuttgart. Klub wywalczył ponowny awans do Bundesligi w sezonie 2019/2020, by rok temu zająć dziewiąte miejsce w tabeli. W tym momencie ponownie blisko 2. Bundesligi, ale wciąż z dużymi szansami na utrzymanie. Zagrożone bezpośrednim spadkiem są Arminia Bielefield i fatalnie grający beniaminek – Greuther Fürth, który z pięcioma punktami zapewne po tym sezonie zostanie zdegradowany.

Bayern pewnie stąpa po kolejne mistrzostwo, a Robert Lewandowski po tytuł króla strzelców ligi. Borussia wydaje się być największym potentatem w walce o wicemistrzostwo. Ciężko określić, kto wywalczy resztę miejsc pucharowych, bowiem rywalizacja jest zacięta, a różnice punktowe niewielkie. Nie licząc prowadzącej dwójki i ostatniego Fürth, reszta drużyn może w dużym stopniu przemieszać się miejscami w rundzie wiosennej.

Ligue 1 (Francja)

fot. flashscore.com

Nieusatysfakcjonowane zeszłym sezonem PSG pewnie zajmuje pierwszą lokatę, z trzynastoma punktami przewagi nad naprawdę wysoko plasującym się w porównaniu z poprzednim sezonem OGC Nice, kiedy to klub zajął ostatecznie dziewiąte miejsce. Oba zespoły w tym momencie zapewniają sobie awans do Ligi Mistrzów. Olimpique Marsylia posiada tyle samo oczek co druga drużyna, jednak zajmuje trzecią pozycję ze względu na gorszy bilans bramek. Za nimi Rennes i Montpellier, którzy zamykają strefę pucharową. Poza PSG, które uciekło reszcie stawki i zmierza po odzyskanie mistrzostwa kraju, liga jest wyrównana, a kluby znajdują się bardzo blisko siebie, jeżeli chodzi o zdobycz punktową. Zaskakuje pozycja obecnego mistrza Francji – LOSC Lille, zespół znajduje się na ósmym miejscu w lidze, jednak strata do czołówki jest tylko kilkupunktowa. Nisko w tabeli znajduje się także Olimpique Lyon, dopiero trzynaste miejsce, co zdecydowanie utrudnia walkę o pozycję w pierwszej piątce. Zagrożone spadkiem są Metz, które zajmuje miejsce barażowe o utrzymanie, Lorient i Saint Etienne. Nie można jednak niczego konkretnego przesądzać, bowiem znajdujące się na lokatach od piętnastej do siedemnastej zespoły są tylko o punkt wyżej od miejsca grożącego degradacją do Ligue 2. Troyes, Clermont i Bordeaux, bo o tych drużynach mowa, posiadają po siedemnaście punktów i walka o utrzymanie będzie emocjonująca. Bierze w niej udział w tym momencie sześć zespołów.

PSG pewnie zmierza po mistrzostwo, a reszta stawki do zajmującego czternaste miejsce Reims toczy wyrównaną batalię o jak najwyższą lokatę. Na koniec sezonu francuskiej ligi można się spodziewać zupełnie innego układu tabeli. Wszystko zależy od formy zespołów po świątecznej przerwie. Przystąpią one do swoich spotkań w najbliższych dniach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jedenaście + 18 =