Święto (nie)podległości – 11 listopada

Fot. Marcin Bruniecki

Święto Niepodległości w naszym kraju od pewnego czasu jawi mi się dość absurdalnie. Część z nas pamięta, co i jak – Polska, rok 1918, wolność. Potem człowiek przypomina sobie, że od lat z tejże okazji ulicami Warszawy przechodzi Marsz Niepodległości, szerzący wartości, których nie powstydziliby się sami zaborcy i coś zaczyna w tym obrazku zgrzytać.

Przez ostatnie cztery lata regularnie składałam przyjaciółkom życzenia z okazji 11 listopada. Na początku jako niewinna nastolatka cieszyłam się, że wygrała wolność i chciałam uczcić pamięć poległych w jej imieniu. Trochę później, kiedy zorientowałam się, co wyczynia miłościwie nam panujący rząd tego kraju, życzyłam wszystkim, by PiS spakował manatki i odszedł hen, daleko, i to jak najszybciej. Rok temu Święto Niepodległości było dla mnie bardziej przygnębiające niż radosne, choć iskierki nadziei, że może być w kraju lepiej, wciąż się tliły. W tym roku ledwo mogę wykrzesać z siebie zgryźliwy komentarz, a z radosnych życzeń nici. Je t’accuse, prawico.

Jak tu cieszyć się z wywalczonej ponad sto lat temu wolności, kiedy rząd średnio co tydzień daje człowiekowi do zrozumienia, że będzie tę wolność ograniczać, i to, o zgrozo, w imię patriotyzmu. Nie sposób myśleć radośnie o zwycięstwie nad tłamszącymi naród zaborcami, kiedy polska prawica zdaje się aspirować do zafundowania obywatelom namiastki tego co Rosja, Niemcy i Austria w XX wieku.

Jedyne słodko-gorzkie pocieszenie, które strudzony obywatel może czerpać z obchodów 11 listopada, to ironiczne patrzenie jak idący w warszawskim Marszu Niepodległości ludzie nie zdają sobie sprawy, że biorą udział manifestacji o faszystowskich fundamentach. Manifestacji, która z patriotyzmem i wolnością ma tyle wspólnego, ile Ferdynand Kiepski z elokwencją.

Miłość do ojczyzny nie zna granic! To, w czym ta miłość się przejawia, to w oczach prawicy bronienie granic kraju przed groźnymi rodzinami z dziećmi i rzucanie racą w balkon z tęczową flagą podczas patriotycznej manifestacji. Tak więc do boju, polscy patrioci! Wywieście biało-czerwoną flagę, pójdźcie na marsz, skrzywcie się na widok gejów na ulicy, krzyczcie o Polsce dla Polaków. Patriotyczny obowiązek zostanie spełniony, ojczyzna obroniona, wolność uczczona.

Taki to wasz 11 listopada. Świętujecie odzyskanie wolności, a chcecie odbierać tą wolność innym. Cieszycie się, że w 1918 roku Polacy odzyskali możliwość bycia Polakami, a potępiacie współczesnych Polaków za życie w zgodzie z tożsamością, która wam nie pasuje. Pomstujecie, że obce państwa tłamsiły Polaków, a sami odmawiacie pomocy tym, którzy szukają w waszej ojczyźnie schronienia. Na końcu i tak nazywacie się patriotami.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

6 − cztery =