Nadzieje na Katar wciąż aktualne. Skandal na trybunach. Albania – Polska 0:1

fot. instagram.com/@laczynaspika

Reprezentacja Polski wygrała 1:0 z Albanią w kluczowym meczu eliminacji mistrzostw świata. Zwycięstwo niemal na pewno zapewnia podopiecznym Paulo Sousy udział w marcowych barażach. Bramkę dla Biało-Czerwonych zdobył Karol Świderski. Spotkanie zostało przerwane na kilkanaście minut przez skandaliczne zachowania albańskich kibiców, którzy po golu zaczęli rzucać różne przedmioty w kierunku polskich piłkarzy.

Paulo Sousa wystawił niemal taką samą jedenastkę, która wystąpiła we wrześniowym meczu z Anglią. Nie zagrał jedynie Karol Linetty, który pauzował za kartki. Zamiast niego wystąpił Piotr Zieliński, wykluczony miesiąc temu przez kontuzję. Wielu ekspertów oczekiwało, że Portugalczyk wymieni wahadłowych. Sądzono, że postawi na Przemysława Frankowskiego zamiast Tymoteusza Puchacza oraz wstawi do składu Bartosza Bereszyńskiego kosztem Kamila Jóźwiaka. Selekcjoner jednak zaufał ludziom, którzy potrafili urwać punkty Anglikom.

Więcej problemów miał Edoardo Reja. Życie reprezentacji Albanii tuż przed meczem uprzykrzył Covid. Włoch nie mógł skorzystać z Sokola Cikalleshiego (zdobywca bramki w spotkaniu w Warszawie), Klausa Gjasuli i Erona Hoxhallariego, którzy byli zakażeni koronawirusem. Co więcej, lider defensywy – Berat Dijmsiti złamał rękę w spotkaniu z Węgrami, co wykluczyło go ze starcia z Polską. Kontuzjowany był również Bekim Balaj, a za kartki pauzował Endri Cekici. Mimo wszystkich problemów nie można było ignorować Albanii. Podopieczni Reji kilka dni wcześniej pokonali Madziarów, a we wrześniowym starciu z Biało-Czerwonymi, mimo wysokiej porażki 1:4, wywarli bardzo dobre wrażenie. Dla gospodarzy był to także jeden z najważniejszych meczów w historii. Albania nigdy nie awansowała na mundial, a wygrana z Polską pozwoliłaby im marzyć o przyszłorocznych mistrzostwach w Katarze. Spotkanie więc cieszyło się ogromnym zainteresowaniem wśród miejscowych. Nowoczesny stadion w Tiranie wypełnił się do ostatniego miejsca. Każdy chciał być świadkiem historycznego rezultatu.

Obydwie drużyny wyszły z dużym respektem wobec siebie nawzajem, dlatego w pierwszej połowie było niewiele dogodnych sytuacji. W 9. minucie Grzegorz Krychowiak stracił piłkę na własnej połowie. Gospodarze wyszli z groźnym kontratakiem, lecz piłkarz Krasnodaru naprawił swój błąd i zablokował rywala. W 15. minucie po rzucie rożnym piłka przypadkowo trafiła pod nogi Adama Buksy. Zaskoczony napastnik New England Revolution w tej sytuacji strzelił ponad bramką. Kilkanaście minut później Buksa zagrał w pole karne do Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski niestety, zamiast podawać do wolnego Kamila Jóźwiaka, zdecydował się strzelać. Uderzenie „Lewego” zostało zablokowane przez defensora rywali. Chwilę później strzał Piotra Zielińskiego został obroniony przez Etrita Berishe. Mimo małej ilości stworzonej sytuacji to Polacy byli drużyną lepszą, która prezentowała wyższą kulturę gry. Albańczycy byli cofnięci, widoczny był brak ich podstawowych piłkarzy.

Obraz gry za bardzo nie zmienił się po przerwie. Mecz wciąż był zamknięty, z obydwu stron brakowało jakości w ofensywie. Wszystko wskazywało, że o ewentualnym zwycięstwie przesądzi jedna skuteczna akcja. I tak właśnie było. Na szczęście została ona wykonana przez Biało-Czerwonych. Główne role odegrali w niej gracze rezerwowi. Mateusz Klich znakomicie dograł do Karola Świderskiego. Napastnik PAOK-u Saloniki mocnym strzałem pokonał albańskiego golkipera. Kolejny raz Paulo Sousa udowodnił, że ma nosa do zmian.

Po zdobyciu gola polscy zawodnicy zostali obrzuceni różnymi przedmiotami przez fanów gospodarzy. Już od samego początku atmosfera na trybunach była napięta. Lokalni kibice wygwizdali choćby Mazurka Dąbrowskiego. Kilka minut przed golem butelkami został obrzucony Piotr Zieliński, który chciał wykonać rzut rożny. Arbiter już wtedy skontaktował się z delegatem UEFA. Oliwy do ognia dolała bramka Świderskiego. Wściekli albańscy kibice obrzucili cieszących się polskich piłkarzy wszystkim, co mieli dostępne pod ręką. Sędzia Clement Turpin przerwał spotkanie, a zawodnicy wrócili do szatni. Było bardzo blisko, aby zawody ukończyły się przed czasem. Mecz mógł zostać wznowiony tylko pod warunkiem uspokojenia się sytuacji na trybunach. Spiker na Air Albania Stadium kilkakrotnie nawoływał kibiców do opamiętania się. Po kilkunastu minutach rywalizacja została wznowiona. Po całej aferze piłkarze reprezentacji Polski nie stracili koncentracji. Biało-czerwoni łatwo kasowali kolejne akcje Albańczyków i dowieźli korzystny wynik do końca.

Dla Polski zwycięstwo z Albanią jest absolutnie kluczowe. Pozwoliło ono awansować na drugie miejsce w grupie. Podopieczni Paulo Sousy udowodnili, że są w stanie zwyciężać w  meczach o największym ciężarze emocjonalnym. Wywiezienie trzech punktów z meczu ze solidną drużyną na bardzo trudnym terenie, gdy stawką jest pozostanie w grze o mistrzostwa świata, jest ogromnym sukcesem. Cieszy też stabilizacja w obronie, która bywała bardzo dziurawa. Tymczasem widać, że krystalizuje się podstawowa trójka środkowych obrońców. Jan Bednarek, Kamil Glik i Paweł Dawidowicz pokazali, że dobra postawa w spotkaniu z Anglią nie była przypadkowa. Udowodnili selekcjonerowi, że razem nie dopuszczają rywali do groźnych okazji i Sousa może na nich liczyć w kolejnych meczach.

Albania — Polska 0:1 (0:0)

Bramki: Świderski (77′)

Żółte kartki: Ismajli, Hysaj, Ramadani — Buksa, Bednarek, Puchacz

Albania: Berisha — Veseli, Kumbulla, Ismajli, Hysaj — Trashi (65′ Lenjani), Ramadani, Bare (80′ Cokaj) — Roshi (80′ Bajrami), Manaj, Uzuni (58′ Broja)

Polska: Szczęsny — Glik, Bednarek (90+2′ Helik), Dawidowicz — Jóźwiak (71′ Frankowski), Zieliński, Moder (46′ Klich), Krychowiak, Puchacz (90+1′ Bereszyński) — Buksa (71′ Świderski), Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × cztery =