Włosi mistrzami Europy na angielskiej ziemi!

fot. @euro2020/instagram.com

Reprezentacja Włoch pokonała Anglię w finale na londyńskim Wembley. Do rozstrzygnięcia zwycięzcy była potrzebna seria rzutów karnych. To pierwsza taka sytuacja od mistrzostw, które odbyły się w Jugosławii w 1976 roku.

Selekcjoner Squadra Azzurra – Roberto Mancini wystawił dokładnie tę samą jedenastkę, która pokonała w półfinale Hiszpanów. Włoch nie zważał na to jak zagrają jego przeciwnicy. Liczył, że ci sami ludzie ponownie poprowadzą reprezentacje do zwycięstwa. Inną koncepcję miał Gareth Southgate. 50-latek pokombinował z pierwszym składem. Zagrał systemem z trójką środkowych obrońców. Chciał zneutralizować imponującą siłę ofensywną rywali.

Przez pierwszą połowę wydawało się, że wygrał pomysł Southgate’a. Lwy Albionu nie pozwoliły się rozkręcić Włochom. Piłkarze z Półwyspu Apenińskiego ani razu celnie nie uderzyli na bramkę Pickforda, nie potrafili również dłużej utrzymać się przy piłce. Trio ofensywne (Insigne, Immobile, Chiesa) nie tworzyło zagrożenia, do czego przyzwyczaiło kibiców w trakcie turnieju. Za to Anglicy wyglądali być może najlepiej na Euro. Znakomicie prezentował się Harry Kane. Piłkarz Tottenhamu nie znajdował się w sytuacjach strzeleckich, lecz nie umniejszało to jego wpływu na grę. Kapitan Wyspiarzy fenomenalnie rozgrywał piłkę w środkowej części boiska. Już w 2. minucie uruchomił wahadłowego Kierana Trippiera. Ten zagrał do Luke’a Shawa, który strzałem odbitym od obramowania bramki wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie.

Po pierwszej części spotkania wydawało się, że Anglicy są na prostej drodze do osiągnięcia swojego pierwszego mistrzostwa Europy. Grali na swoim stadionie, wypełnionym niemal w całości angielskimi fanami. Przemawiały też za tym walory czysto piłkarskie. Piłkarze Southgate’a prezentowali się bardzo dobrze, a ich przeciwnicy nie potrafili odnaleźć odpowiedniego rytmu. Obraz gry po przerwie uległ zmianie. Squadra Azzurra zaczęła grać tak, jak od niej oczekiwano. Wyróżniał się Federico Chiesa. Piłkarz Juventusu co chwilę swoimi rajdami dawał sygnały do ataku. Raz był blisko zdobycia gola, lecz jego strzał obronił Jordan Pickford. Chwilę później do bramki trafił Leonardo Bonucci. Selekcjoner Anglików chciał ofensywniej ustawić zespół, wprowadzając na boisko Bukayo Sakę, lecz nic z tego nie wyszło. Podopieczni Manciniego całkowicie przejęli inicjatywę nad meczem i nie dali Wyspiarzom dojść do głosu. Mimo tego Włosi nie potrafili wpierw w 90, a potem w 120 minutach obrócić wyniku na swoją korzyść. Aby wyłonić mistrza Europy potrzebna była seria rzutów karnych.

Obie drużyny dobrze rozpoczęły konkurs. Swoje karne wykorzystali Domenico Berardi i Harry Kane. Potem na prowadzenie wyszły Lwy Albionu po pudle Andrei Belottiego i wykorzystanej jedenastce Harry’ego Maguire’a. Zdawało się, że gospodarze są o krok od triumfu, lecz wtedy właśnie pojawiła się największa presja. Z nią nie poradzili sobie Jadon Sancho i Marcus Rashord, którzy zmarnowali swoje próby. Zostali wprowadzeni specjalnie przez Garetha Southgate’a na konkurs rzutów karnych w ostatniej minucie dogrywki. Za to strzały Leonardo Bonnuciego i Federico Bernardeschiego trafiły do siatki. Do decydującego karnego podszedł Jorghinho. Zawodnik Chelsea zmarnował swoją próbę i przedłużył nadzieję Anglików. Jednak aby gospodarze wrócili do walki o trofeum to Bukayo Saka musiał wykorzystać swoją jedenastkę. Lecz na drodze zawodnika Arsenalu stanął Gianlugi Donnarumma. Włosi wygrali 3:2 serię rzutów karnych.

Dla Italii to drugie mistrzostwo Europy. Pierwszy raz ten tytuł zdobyli dawno temu, bo w 1968 roku. Najlepszym zawodnikiem Euro został bramkarz Włoch – Gianlugi Donnarumma, który niejednokrotnie swoimi paradami ratował swoją reprezentację. Również dzięki jego obronom Squarda Azzurra wygrywała konkursy rzutów karnych z Hiszpanią i Anglią. Graczem finału wybrano Leonardo Bonucciego, który wspólnie z Giorgio Cheillinim stworzył perfekcyjnie funkcjonującą parę środkowych obrońców. Dodatkowo Bonucci zdobył wyrównującą bramkę, która pozwoliła marzyć Italii o końcowym triumfie. Ojcem sukcesu Włoch jest trener Roberto Mancini. To on objął kadrę, po tym jak była kompletnie rozbita po braku awansu na mistrzostwa świata w 2018 roku. Odmienił ją, wprowadził młodych, niezwykle utalentowanych piłkarzy. Zespół jest szczelny w obronie, a także imponuje siłą ognia. Reprezentacja pod wodzą Manciniego nie przegrała jeszcze meczu. Od 34 spotkań nikt nie może znaleźć sposobu na jego drużynę.

Anglia, mimo że przegrała z Włochami, awansowała do finału wielkiego turnieju pierwszy raz od 55 lat. Przez lata Wyspiarze regularnie zawodzili swoich kibiców. Podczas poprzednich mistrzostw Europy odpadli w 1/8 z malutką Islandią. Gareth Southgate, podobnie jak Mancini, odmienił losy swojej reprezentacji. W Rosji reprezentacja pod jego wodzą skończyła turniej na czwartym miejscu. Trzy lata później przegrali Euro dopiero we wielkim finale. Kadra dowodzona przez 50-latka osiąga najlepsze wyniki w dziejach reprezentacji Anglii. Lecz, aby nawiązali do legendy zespołu z 1966 roku (Anglia wtedy zdobyła mistrzostwa świata, co jest jej jedynym triumfem na międzynarodowej imprezie), muszą odnieść triumf na wielkim turnieju. Kibice Lwów Albionu mogą patrzeć optymistycznie na zbliżające się mistrzostwa świata w Katarze. Ich reprezentacja zaliczyła imponujący progres. Trzon kadry stanowią młodzi zawodnicy, którzy już grają pierwsze skrzypce w najlepszych europejskich zespołach. Za rok będą jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa na mundialu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *