Kalendarz rozciągnięty jak guma. Pomorski futbol w kłopotach

Fot. pixabay.com

Rozbrat z graniem i treningiem (prawie dwutygodniowy) dla niższych lig i dziec. Zakręcenie finansowego kurka. Przez nagłe obostrzenia mnożą się problemy pomorskiego futbolu. Jednak największym z nich może być niedokończony sezon. Zaległych meczów przybywa, a kalendarz nie jest z gumy.

Po zapoznaniu się z przepisami nowego rządowego rozporządzenia, Pomorski Związek Piłki Nożnej zawiesił rozgrywki juniorów od 27 marca do 9 kwietnia. Dzieci dołączyły do seniorów, którzy nie grają od 13 marca. Na razie piłką mogą zajmować się zawodowcy od III ligi do Ekstraklasy.

— Dla mnie jako trenera to trudne pytanie „w jakim kierunku zmierzamy?”. Zawodnicy otrzymują wynagrodzenie mniejsze bądź większe, ale obawiam się, że niedługo będzie mogło dojść do sytuacji, że nie będą go dostawać, no bo za co, jeśli nie ma meczów… Wokół sportu robi się nieprzyjemna atmosfera, bo mamy wiele pytań bez odpowiedzi — mówił dla Trójmiasto.pl Marek Szutowicz, trener IV-ligowego Jaguara Gdańsk.

Młodzi piłkarze i amatorzy wrócą na boisko po świętach. Możliwe jednak, że rząd w związku z sytuacją epidemiologiczną wydłuży termin obowiązywania obostrzeń. Takie rozwiązanie będzie wielkim problemem dla rozgrywek pomorskiego ZPN-u. Na jesień wiele meczów było przekładanych ze względu na możliwe zarażenia Covid-19. Gros drużyn miało na wiosnę nadrobić zaległości. Ze względu na wprowadzone restrykcje, piłkarze będą musieli dograć nie tylko zaległe kolejki I rundy, ale też marcowe spotkania.

Według statusu rozgrywek sezon musi zakończyć się w czerwcu 2021. Na razie więc nie ma możliwości przedłużenia terminarza. Kalendarz będzie napięty do granic możliwości. Szczególnie dla wielozespołowych lig juniorskich, IV oraz V ligi. Już obecna sytuacja sprawia ogromne problemy logistyczne. Napchanie spotkań w środku tygodnia przysporzy wiele kłopotów. Ludzie związani z piłką regionalną normalnie pracują. Nie tylko zawodnicy, ale też trenerzy czy sędziowie.

Na razie wszystko zależy od rozwoju epidemii w naszym kraju. Jeśli trzecia fala koronawirusa odpuści po świętach, wówczas działacze pomorskiego ZPN-u będą mieli do rozwiązania nie lada łamigłówkę. Miłośnicy regionalnej piłki będą jednak z niecierpliwością czekali na ewentualne rozwiązania. Prawdziwa katastrofa nastąpi, jeśli amatorscy piłkarze i juniorzy nie wrócą na boiska 10 kwietnia. Wówczas będzie można zastanawiać się, czy koronawirus pokonał pomorski futbol drugi rok z rzędu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *