Kampania plakatowa „Kochajcie się mamo i tato” oraz kontrowersje wokół niej

fot. Pixy

Najpierw antyaborcyjne billboardy, teraz rozwody. W całej Polsce zawisły plakaty o treści: „kochajcie się mamo i tato”. Kto jest odpowiedzialny za ową kampanię plakatową? Jakie przesłanie ma ona nieść?

Za akcję odpowiedzialna jest Fundacja Nasze Dzieci – Edukacja, Zdrowie Wiara, która odpowiada między innymi za plakaty z dzieckiem w łonie matki, propagujące idee anti-choice. 

Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar, której logo znajduje się na plakatach, jest organizacją, której celem jest wspieranie małżeństw w kryzysie. Na stronie internetowej Wspólnoty  widnieje duże hasło: każde trudne, sakramentalne małżeństwo jest do uratowania. Niezależnie od tego czy występują w nim problemy z przemocą, czy alkoholizmem. Z informacji prasowej dotyczącej samych plakatów i ich przesłania wynika, że akcja plakatowa ma na celu wyłącznie promocję miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Organizatorzy akcji wskazują również, że plakaty mają promować dobre, zdrowe relacje pomiędzy małżonkami i rodzicami. Ma to służyć budowaniu stabilnego i prawidłowego środowiska dla rozwoju dzieci. 

Krytyka internautów

Pomimo szczytnego celu, wynikającego z informacji prasowej przesłanej przez Wspólnotę Sychar, akcja plakatowa spotkała się z ostrą krytyką internautów. Osoby nieprzychylnie nastawione do przedsięwzięcia wskazują, że odpowiedzialni za kampanię ludzie, manipulują odbiorcami. Przez to, że napis: kochajcie się mamo i tato jest stylizowany tak, jakby był napisany ręką dziecka, może wywoływać poczucie winy w osobach, które są w trakcie rozwodu. Nie brak w internecie wpisów kobiet, które mówią o tym, że kiedy widzą owe plakaty, zaczynają myśleć, że rozstając się z partnerem, robią krzywdę swoim dzieciom. Kolejnym punktem widzenia w sporze o plakaty jest głos dzieci, których rodzice rozwiedli się, bądź są w trakcie rozwodu.

Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł, w którym ojciec dziecka opowiadał, że jego syn płacze, kiedy widzi owe plakaty. Przypominają mu one o mamie, która walczyła z uzależnieniem i nie utrzymuje kontaktu z synem. Wzburzenie rodzi także nagromadzenie plakatów w przestrzeni miejskiej. Możemy znaleźć je praktycznie wszędzie. Mówi się, że dosłownie zalały miasta. Nie da się ich unikać, podobnie jak tych z dzieckiem w łonie matki. Bulwersują także koszty kampanii plakatowych realizowanych w ostatnim czasie. Martyna Kaczmarek, aktywistka oraz działaczka feministyczna policzyła, że za ilość pieniędzy wydanych na akcje plakatowe, które organizuje Fundacja Nasze Dzieci od listopada 2020, można by sfinansować 40 000 godzin pomocy psychologicznej lub 1620 tygodni turnusów rehabilitacyjnych dla dzieci. 

Gorzki cukierek

Akcja plakatowa miała nieść za sobą pozytywne przesłanie. Przez formę, którą przybrała, stało się jednak odwrotnie. Skala przedsięwzięcia oraz koszty z nim związane nie wpływają korzystnie na jej odbiór. Należy również wziąć pod uwagę czas, w którym cała akcja została przeprowadzona oraz obecną sytuację społeczno-polityczną w Polsce. Kiedy katoliccy fanatycy z Ordo Iuris mówią o tym, że po zakazie aborcji nadszedł czas na rozwody, obywatele po prostu się boją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *