Tu szczęście się liczy

mmautostopPięć aut. Szesnaście godzin i dziesięć minut. Tysiąc dwieście kilometrów. Taki jest bilans pokonanej trasy przez ubiegłorocznych zwycięzców XIV edycji Międzynarodowych Mistrzostw Autostopowych Sopot – Amsterdam. Radosław Pośpiech i Piotr Dzioba to dwójka przyjaciół, która w roku 2011 wygrała ten wyścig.

Mistrzostwa Autostopowe to coroczny wyścig organizowany w długi majowy weekend przez Polski Klub Przygody. Zasady konkursu są proste. Spośród wszystkich zarejestrowanych dwuosobowych drużyn, wygrywa ta, która jako pierwsza dotrze do wyznaczonego celu. W wyścigu nie wolno korzystać ze środków komunikacji publicznej i własnego transportu. Podróżnicy mogą liczyć jedynie na przychylność losu i życzliwość kierowców. Miejsce mety zmienia się w każdej edycji konkursu. Podczas ubiegłorocznych zawodów celem autostopowiczów był Amsterdam. W tegoroczny majowy weekend, który dla miłośników podróży za jeden uśmiech rozpocznie się 28 kwietnia i potrwa do 2 maja, zawodnicy podążać będą w kierunku Dubrownika. Jaki jest przepis na zwycięstwo? Wiedzą to Radosław Pośpiech i Piotr Dzioba.

„Specjaliści”, bo pod taką nazwą startowali Piotrek i Radek, podczas wyścigu mieli wiele szczęścia. Najdłużej czekali na trasie jedynie pół godziny. Do Amsterdamu udało im się dojechać możliwie najkrótszą drogą, która wyniosła około 1200 km. Po szybkim i niespodziewanym zwycięstwie w ramach odpoczynku, kolejnych pięć dni spędzili na zwiedzaniu Amsterdamu.

Radek i Piotrek od wielu lat, razem lub osobno, organizują sobie wycieczki autostopowe. Polskę przejechali już wzdłuż i wszerz, Europę w połowie. Pierwszy raz udział w Mistrzostwach Autostopowych wzięli trzy lata temu podczas wyścigu Sopot – Lwów. Na swoich pierwszych zawodach znaleźli się przypadkiem. Trzy dni przed majówką dowiedziałem się od siostry, że coś takiego będzie miało miejsce. A że nie mieliśmy żadnych planów i na stopa jeździliśmy już dość dużo, stwierdziliśmy, że spróbujemy. No i się udało. Od tamtego czasu na majówkę zawsze planujemy udział w zawodach – mówi Piotrek. Rok później wzięli udział w kolejnej edycji wyścigu. Tym razem pojechali do Pragi.

Zwycięstwo drużyny składającej się z dwóch mężczyzn, było dużym zaskoczeniem dla organizatorów wyścigu. Zwykle większym powodzeniem wśród kierowców cieszą się grupy mieszane, a jeszcze częściej, złożone z dwóch kobiet. – Szczerze mówiąc w życiu bym nie pomyślał, że dwóch facetów, którzy wygrali, spowodują takie zamieszanie i zdziwienie, bo to w sumie nic takiego, przynajmniej dla nas. I naprawdę byłem zdziwiony, że jesteśmy drugą męską ekipą, która tego dokonała – przyznaje Radek.

Jakie momenty z wyprawy utkwiły zwycięzcom w pamięci najbardziej? Na stacji pod Berlinem spotkali Polaka, Mariusza, który jechał ze Śląska do Rotterdamu. Kierowca początkowo nie chciał zabrać ze sobą autostopowiczów, ale ostatecznie się zgodził. – Wielkie dzięki dla niego, ponieważ zboczył ze swojej trasy i zawiózł nas pod samo pole namiotowe w bazie w Amsterdamie – mówią Radek i Piotrek.

Według zwycięzców XIV edycji wyścigu wzięcie udziału w zawodach nie wymaga czasochłonnych przygotowań. – Pakowałem się dwie godziny  przed startem, a jeszcze poprzedniego dnia nie miałem ani grosza na wyjazd. Tu się nie ma co przygotowywać, szczęście się liczy. Ogólnie wszystko wychodzi w praniu. Należy zabrać oporządzenie biwakowe podstawowe. Nic tak naprawdę nie jest więcej potrzebne. Ważne jest żeby sprawdzić, jakie maja być noce, tamte były bardzo zimne – przekonuje Radek.

Zwycięstwem w XIV Międzynarodowych Mistrzostwach Autostopowych „Specjaliści” zamknęli pewien rozdział w życiu. Obaj podjęli decyzję, że to były ich ostatnie zawody. – Na stopa już się w życiu najeździliśmy. Łącznie pokonaliśmy ponad 20 000 km. Dla niektórych to mało, dla nas wystarczająco.

mmautostop2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *