Światowa kinematografia powojenna – lata 2010.

fot. filmsinfilms.com | Kobiety i XX wiek (2016)

Dekada 2010. Dla hollywoodzkiego przemysłu filmowego to przede wszystkim kręcenie produkcji o superbohaterach. Filmy na podstawie komiksów DC i Marvela pojawiały się w kinach co roku, zarabiając w boxoffice’ach największe pieniądze w historii. Idealnym tego przykładem jest AvengersEndgame (2019), który stał się najbardziej dochodowym filmem, prześcigając Avatara (2009).

Moim zdaniem mijająca dekada nie miała jednak do zaoferowania wiele wartościowych intelektualnie filmów (choć oczywiście nie brakuje prawdziwych perełek). Przede wszystkim kręcono rebooty innych, znanych produkcji, jak Król Lew (2019)Aladyn (2019)Księga dżungli (2016) czy Piękna i Bestia (2017)Kontynuowano również popularne serie, jak Gwiezdne Wojny (2015, 2017, 2019) albo Szybcy i wściekli (2011, 2013, 2015, 2017). Sytuacja miała się lepiej wśród nieanglojęzycznych produkcjach bardzo dużo z nich było pozytywnie oceniane przez krytyków, czego przykładem jest chociażby Rozstanie (Iran, 2011), Polowanie (Dania, 2012), Roma (Meksyk, 2018)Miłość (Francja, 2012) albo Parasite (Korea Południowa, 2019). W Polsce ogromnym sukcesem międzynarodowym cieszyły się filmy Pawła PawlikowskiegoJego Ida (2013) została nagrodzona statuetką Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego, a Zimna Wojna (2018) również była nominowana do tej kategorii parę lat później.  

W tym miejscu nasza podróż po historii kinematografii się kończy. Jednak zanim to się stanie, odpowiedzmy sobie po raz ostatni na pytanie – jakie inne filmy z tej dekady są godne uwagi? 

1. Boyhood (2014) 

Wielu krytyków umieściło Boyhood, w reżyserii Richarda Linklatera, na liście top filmów z tej dekady. To, co z pewnością go wyróżnia, to czas produkcji. Jej początek miał miejsce w 2001 roku, a zakończył się w 2013 roku. 12 lat, które zostały uchwycone i zamknięte w ciągu 2 godzin i 45 minut. Linklater nakręcił film o dorastaniu, w którym dorastają również i sami aktorzy. Co roku spotykał się on z obsadą, z którą pracował nad kolejnymi etapami w życiu naszych bohaterów. Przez cały okres obserwujemy historię Masona (Ellar Coltrane) oraz jego rodziny – od momentu, w którym ma 6 lat do 18 i ukończenia przez niego szkoły. Jesteśmy także świadkami rozwodu rodziców (w tych rolach Patricia Arquette i Ethan Hawke) i tego, jak wpływa on na ich dzieci. Ogromnym plusem jest zawarty w filmie realizm. Podczas seansu możemy mieć nieodparte wrażenie oglądania filmu dokumentalnego. Niesamowite są również widoczne zmiany zachodzące w aktorach – od fizjonomii po samą ich grę, aż do coraz bardziej zażyłych relacji. Sam Ethan Hawke powiedział: Kręcenie scen z młodym chłopakiem w wieku 7 lat, który mówi o tym, dlaczego giną szopy, w wieku 12 lat, kiedy mówi o grach wideo, i 17, kiedy pyta mnie o dziewczyny i to z tym samym aktorem – być świadkiem, jak zmienia się jego głos i ciało — to trochę jak fotografia poklatkowa człowieka”. Trudno więc się dziwić, że branie w nim udziału było wyjątkowym doświadczeniem. Natomiast warstwa fabularna może nas nie szokować – nie będziemy świadkami jakichś fantazyjnych wydarzeń. Boyhood to po prostu film o życiu, ludzkich problemach, niepojawiających się znikąd, którym każdy bez wyjątku musi stawić czoła oraz próbować radzić sobie z ich konsekwencjami. Linklater stworzył przełomowe dzieło. Zostało ono docenione przez Akademię Filmową i nominowane w aż 6 kategoriach – w tym za najlepszy film – otrzymując tylko jedną statuetkę.

 

2. Gdyby ulica Beale umiała mówić (2018) 

Po sukcesie związanym z Moonlight (2016), reżyser, Barry Jenkins, zdecydował się na filmową adaptację powieści Gdyby ulica Beale umiała mówić autorstwa Jamesa Baldwina. Fabuła skupia się wokół młodej kobiety, Tish (Kiki Layne), która z pomocą swojej rodziny, stara się oczyścić imię niesłusznie oskarżonego partnera (Stephan James) i udowodnić jego niewinność przed urodzeniem dziecka. Historia młodych, kochających się nad życie ludzi w niesprawiedliwym świecie. W świecie, w którym nadal problemem i przeszkodą jest kolor skóry. Główny bohater ma niezbite alibi, jednak i to nie wystarcza policjantom. Będąca w ciąży Tish obiecuje, że wydostanie go z więzienia jeszcze przed porodem. Mamy tutaj do czynienia z przejmującym obrazem Harlemu lat 70., któremu widz nie może pozostać obojętnym. Reżyser bierze nas za rękę i wprowadza do frustrującego świata czarnoskórej społeczności Stanów Zjednoczonych. Świata, który do dzisiaj nie uległ zmianie. Wzruszająca i piękna jest również relacja dwójki bohaterów – łącząca ich głębia emocji oraz intymność. Z początku byli nieco zbuntowanymi, zagubionymi dzieciakami, a później oddanymi wzajemnie bratnimi duszami. Dzieło Jenkinsa jest niemal hipnotyzujące, dzięki genialnej grze kolorami oraz niezapomnianej muzyce, które wprowadzają nas w niepowtarzalny klimat. Na brawa zasługuje również Regina King, odtwórczyni matki głównej bohaterki, która bez wypowiadania słów – za pomocą gestów i spojrzeń – była w stanie przekonać nas do miłości, jaką darzy swoją córkęZa tę rolę została nagrodzona Oscarem w kategorii Najlepsza drugoplanowa rola kobieca. Być może Gdyby ulica Beale umiała mówić nie dorównuje Moonlightjednak i tak utwierdza nas w przekonaniu, że pan Barry Jenkins nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

3. Kobiety i XX wiek (2016) 

Nominowany do Oscara w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny. Południowa Kalifornia, rok 197915letni Jamie (Lucas Jade Zumann) właśnie wkracza w wiek dojrzewania. Jego matka, Dorothea (Annette Bening), jest świadoma, że zaczyna ich coraz więcej dzielić oraz że tracą powoli kontakt. Z tego powodu prosi o pomoc jego przyjaciółkę, 17-letnią Julie (Elle Fanning), która sama ma problemy z dorastaniem oraz 24-letnią sublokatorkę i nowoczesną fotografkę, Abbie (Greta Gerwig). Reżyser filmu i autor scenariusza, Mike Mills, zdołał połączyć ze sobą wątki społeczne i kulturowe oraz przemiany, które zachodziły w tamtym czasie. Każdy z bohaterów tego filmu jest na swój sposób wyjątkowy. Dorothea, pomimo że ma już na karku 55 lat, nadal nie jest w stanie do końca odnaleźć się w wielkim świecie. Wiele w życiu zdołała już jednak przeżyć. Jest rozwódką, ale przede wszystkim matką. Julie jest nieszczęśliwa i przygnębiona. W takim stopniu, że w nocy wchodzi przez okno do pokoju Jamiego i śpi z nim na jednym materacu. Jest również rozwiązła i o wiele bardziej doświadczona od niego seksualnie, ale ciągle ignoruje jego zaloty. NatomiasAbbie odzyskuje siły po tym, jak dowiedziała się, że wyzdrowiała z raka. Jamie zapewnia jej moralne wsparcie, a ona w zamian zabiera go na klubowe punkrockowe koncerty i daje do czytania feministyczne książki. Główny bohater jest otoczony ekscentrycznymi, skomplikowanymi kobietami. On sam mierzy się z własnymi, nastoletnimi problemami. Film Millsa to portret grupy ludzi w konkretnym miejscu i czasie. Ich życia, zmagań, myśli, tego, co robili. Są oni niepodrabialni i trudni do zrozumienia – a ich historia opowiedziana w ciepły, urokliwy i niebanalny sposób. Z pewnością to bardzo ciekawa pozycja z tej dekady.

 

4. Kłamstewko (2019) 

Prawdziwa perełka z 2019 roku w reżyserii Lulu Wang. Historia opowiada o chińsko-amerykańskiej rodzinie, która po tym, jak dowiaduje się, że ich babcia, Nai Nai (Shuzhen Zou), jest chora, postanawia nie mówić jej o tym i odwiedzić ją przed śmiercią pod pretekstem wesela kuzynaKłamstewko to przede wszystkim słodko-gorzka komedia, która pomimo że powiązana jest z odległą dla nas kulturą, przedstawia uniwersalne rodzinne problemyPrzez większość czasu obserwujemy wydarzenia z perspektywy mieszkającej w Nowym Jorku Billi (Awkwafina), która po otrzymaniu bolesnej wiadomości udaje się Chin. Ona sama znajduje się już w trudnym okresie swojego życia – nie otrzymuje stypendium i nie ma wystarczająco pieniędzy na opłacenie mieszkania. A teraz dodatkowo musi się zmierzyć z trudną sytuacją – jej ukochana babcia ma raka płuc. Nawet rodzice początkowo byli przeciwni jej przyjazdowi, wiedząc, że będzie jej ciężko ukrywać ten sekret. I rzeczywiście – jest. Kłamstewku humor przeplata się z głęboko poruszającymi momentami. Reżyserka nie stylizuje go na melodramat, choć sama fabuła może na to wskazywać. Fenomenalnie udało jej się idealnie wyważyć jego ton. W jednym z wywiadów potwierdziła nawet, że jest to historia oparta na jej doświadczeniu życiowym. Dlatego podczas seansu trudno oprzeć się wrażeniu, że film opowiada o czymś bardzo osobistym i prywatnym. Oprócz podejmowanych problemów rodzinnych, śledzimy także, za sprawą głównej bohaterki, jak emigracja wpływa na człowieka oraz jak radzi on sobie z powrotem do ojczystego kraju. A nie jest to sprawa banalna. W dziele Wang przoduje również obsada, dzięki obecnej między nimi chemii, która udało im się stworzyć. Reżyserka zaprasza nas do swojego własnego, intymnego świataNawet sam Barack Obama nie mógł mu się oprzeć i umieścił Kłamstewko na liście jego ulubionych filmów i seriali z 2019 roku.

 

5. Mocna kawa wcale nie jest taka zła (2014) 

Zaledwie 48-minutowa opowieść o relacjach pomiędzy ojcem, a synem w reżyserii Aleksandra Pietrzaka. Łukasz (Wojciech Mecwaldowski) nie widział swojego taty, Jacka (Marian Dziędziel), 18 lat. Niespodziewanie pojawia się na rodzinnej wsi z wizytą. W naprawie ich więzi pomaga Wanda (Dorota Pomykała), która od lat żyje z Jackiem. Mamy tutaj do czynienia z problemem starym jak świat. Ojciec i syn nie są w stanie dojść do porozumienia, wiele ich dzieli i nie potrafią normalnie ze sobą rozmawiać. Nie mają do siebie zaufania. Łukasz od dawna mieszka za granicą. W końcu postanawia przyjechać do Jacka. On sam nie jest w stanie przyznać przed samym sobą, że chce naprawić z nim relacje. Pomimo że ma 33 lata, konflikt z ojcem nie poszedł w niepamięć. Dopiero ingerencja kobiety, Wandy, uświadamia ich obu, czego tak naprawdę pragną. Zaczynają dostrzegać własne błędy. Tutaj genialna jest gra aktorska oraz dialogi, obok których nie da się przejść obojętnie. Niektóre z nich godne są zapisania wśród innych, kultowych, polskich tekstów. Mocna kawa wcale nie jest taka zła przeraża swoją naturalnością i realizmem. Bohaterów, pomimo ich widocznych wad, ciężko nie darzyć sympatią. Dużo jest niedopowiedzeń, wątków, o których chciałoby się więcej usłyszeć. Po seansie na pewno pozostaje niedosyt. Co ciekawe, same zdjęcia do filmu trwały zaledwie 7 dni! Jednak bez wątpienia działa to na korzyść samej produkcji. To na pewno jedna z ciekawszych polskich pozycji ostatnich lat.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *