Klaun powrócił w wielkim stylu – recenzja filmu „Joker”

Joker w reżyserii Todda Philips’a to dramat psychologiczny, a zarazem origin story. Przedstawia nam historię jednego z najbardziej rozpoznawalnych komiksowych czarnych charakterów.

Film jest osadzony w latach 80. i przenosi nas do fikcyjnego miasta Gotham, pogrążonego w kryzysie, brudzie i napięciu społecznym. Metropolia jest miejscem, w którym żyje Arthur Fleck (w którego wcielił się Joaquin Pheonix), mężczyzna pracujący jako klaun i równocześnie opiekujący się chorą matką. Odstaje on od społeczeństwa, nie posiada przyjaciół i funkcjonuje wyłącznie dzięki licznym lekom. Los każdego dnia rzuca mu kolejne „kłody pod nogi” – pobicie, utratę pracy, niespełnione marzenie zostania komikiem. Przeżycie tego koszmaru, skutkuje transformacją w postać, która niczego się nie boi. Dodatkowo nie uznaje swojego życia za tragedię, ale komedię, którą sam jest narratorem.
 
Tak mniej więcej wygląda zarys fabuły filmu, bez zdradzania szczegółów i spoilerów. „Joker” znajduje się gdzieś pomiędzy produkcją artystyczną, pokroju „Króla komedii”, a dramatem psychologicznym dla szerokiej publiczności. Dzięki temu jest łatwiejszy do zrozumienia, prostszy w konstrukcji, ale z drugiej strony zachowuje cechy produkcji niezależnych. Jest to połączenie, które na pewno przemówi do osób nieprzyzwyczajonych do kina artystycznego. Z drugiej strony nie zaspokoi koneserów i krytyków, gdyż swoją budową za bardzo przypomina Taksówkarza” czy właśnie Króla Komedii”Mimo że nie jestem fanem artystycznej wizji kina, to zostałem tym filmem zafascynowany. Główna rola Joaquina Pheonix’a, którego dramat i przemianę śledzimy na ekranie, jest genialna. Sposób, w jaki się porusza, w jaki oddaje emocje, sprawia, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli. Jest on największym atutem tej produkcji i nawet wyłącznie dla jego występu warto udać się do kina.


W sieci można znaleźć opinie, że ten film nawołuje do przemocy. Wszystkie sceny, w których Joker zabija, można zawrzeć w około 15 minutach, co w skali dwugodzinnego seansu nie stanowi dużo. Te momenty są intensywne i niepokojące, potrafią dogłębnie wstrząsnąć, ale właśnie to świadczy o dobrym filmie. Wzbudzenie u widza nawet skrajnych emocji, to coś, co w tych czasach spotykane jest coraz rzadziej (pomijam tutaj skrajne znudzenie). A co do przemocy wiele więcej jest jej np. w serii Rambo” czy Niezniszczalni”, a tych o nic się przecież nie oskarża. 
 
„Joker” to film, który dzięki głównej roli Joaquina Pheonix’a zasługuje na miano produkcji kultowej oraz takiej, obok której nie powinno przejść się obojętnie. Nie jest to może dzieło sztuki, ale każdy, kto odbił się od produkcji arthousowych, powinien tu znaleźć rozrywkę, a zarazem komentarz do rzeczy dziejących się wokół. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *