Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych: Vive powalczy o medale

Kielczanie po raz czwarty zagrają w turnieju finałowym | fot. Polska Agencja Prasowa

Znamy już wszystkie ćwierćfinałowe rozstrzygnięcia Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Do Final Four, po pełnym emocji dwumeczu, awansowało PGE Vive Kielce. Mistrz Polski zawalczy o medale w czerwcu, podczas turnieju w Kolonii. Zapraszamy na podsumowanie dwumeczu kielczan oraz zapowiedź rywalizacji w turnieju finałowym. 

Zwycięstwo na własnym parkiecie

Przed PGE Vive, na drodze do Final Four, stanął przeciwnik z najwyższej półki. Paris Saint-Germain to drużyna, w której grają zawodnicy światowej sławy, tacy jak: Nikola Karabatić,  Mikkel Hansen czy Thierry Omeyer. Paryżanie w starciu z mistrzem Polski stawiani byli w roli faworytów. Mistrzowie Francji, dzięki zwycięstwu w grupie B, awansowali do ćwierćfinału bezpośrednio. Dwumecz był powtórką zeszłorocznych zmagań na tym samym etapie. PGE Vive uległo wtedy rywalom 34:28 i 35:32.

Początek pierwszego meczu mógł wzbudzić obawy u kibiców z Kielc. PSG uzyskało bowiem trzybramkową przewagę. Mistrzowie Polski nie pozwolili jednak na powtórkę z zeszłego sezonu i odrobili stratę. W 12. minucie Blaž Janc dał Vive pierwsze prowadzenie w pojedynku. Kielczanie na boisku byli bardzo stanowczy, grali agresywną obroną 5-1.

W zespole z Paryża kiepsko spisywał się Luc Abalo, który w ciągu dwudziestu minut oddał trzy nieskuteczne rzuty i zrobił dwa faule w ataku. Już w 18. minucie PGE Vive prowadziło 18:11. Gospodarze do końca pierwszej połowy świetnie grali w obronie, a ostoją w bramce był Vladimir Cupara. Ostatecznie na przerwę schodzili Z pięciobramkowym prowadzeniem.

Po przerwie w bramce Francuzów lepiej zaczął spisywać się Thierry Omeyer, a straty paryżan zmalały tylko do trzech goli. Wtedy karę dostał Luka Karabatić. PSG zaczęło grać bez bramkarza. Dwa razy wykorzystał to Mariusz Jurkiewicz, który zdobył bramki rzutami przez całe boisko.

Kolejne minuty to popis umiejętności mistrzów Polski. PSG nie mogło przedrzeć się przez kielecką obronę. W 24. minucie gospodarze prowadzili już dziewięcioma bramkami. PGE Vive ostatecznie wygrało 34:24.

Piekielny bój we Francji 

Kielczanie do Paryża jechali z dużą zaliczką. Nie gwarantowało im to jednak wejścia do Final Four. Kibice byli nastawieni na zacięty bój, a PSG zapowiadało, że jest w stanie odrobić straty. Od początku na boisku iskrzyło. Już w 4. minucie podwójne wykluczenie otrzymali Francuz Nedim Remili oraz Luka Cindrić, grający w barwach drużyny z Kielc.

Mistrzowie Polski mieli sporo pecha w ataku. Często obijali słupki i poprzeczki. W 14. minucie PSG prowadziło już 7:3. Wtedy drugą karę otrzymał także zawodnik polskiego zespołu – Arciom Karalok. 10 minut później francuski klub miał już sześć bramek przewagi. Ostatecznie pierwszą połowę paryżanie wygrali aż 18:11. To oznaczało bardzo trudną sytuację PGE VIVE.

Po przerwie mistrzowie Francji narzucili niesamowite tempo gry. Kielczanie nie byli w stanie go utrzymać. W 39. minucie gospodarze prowadzili już 24:15. Talant Dujszebajew dokonał  zmiany w bramce Vive i między słupkami pojawił się Filip Ivić.

W 47. minucie trafił Luc Abalo, a rywale prowadzili 29:19. Oznaczało to, że paryżanie odrobili straty z pierwszego spotkania.  Kilka minut później do kontry pobiegł Alex Dujszebajew, który rzucił na 24:34. PSG aby awansować musiało wygrać różnicą jedenastu goli.  Wówczas trzecią karę dwóch minut dostał Mikkel Hansen, czołowy gracz francuskiej drużyny.

Kielczanie walczyli do końca. W końcu kilka piłek odbił Vladimir Cupara. PGE VIVE ostatecznie przegrało różnicą dziewięciu bramek, ale to nie miało większego znaczenia, mimo że z zaliczki z pierwszego meczu został tylko jeden gol. Po pełnym emocji spotkaniu to mistrzowie Polski cieszyli się z awansu do półfinału.

Final Four

Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby wszyscy uczestnicy Final Four w Kolonii, grali wcześniej w jednej grupie. Vardar, PGE VIVE, Barcelona i Veszprem to zespoły, które rywalizowały ze sobą w grupie B. Zmagania wygrała Barcelona Lassa, która odpoczywała w 1/8 finału. Później wyrzuciła z turnieju wicemistrzów poprzedniej edycji – francuskie HBC Nantes (32:25, 29:26). Veszprem zajęło drugie miejsce, pokonując w 1/4 Flensburg Handewitt (28:22, 29:25). Vardar Skopje uplasował się zaś na trzeciej lokacie, a w ćwierćfinale pokonał Pick Szeged (31:23, 25:29).

7 maja w Kolonii odbyło się losowanie par półfinałowych Ligi Mistrzów.

PGE Vive zmierzy się z Telekomem Veszprem. W tym sezonie żółto-biało-niebiescy spotkali się z Węgrami dwa razy i żadne z tych spotkań nie zakończyło się dla nich triumfem. Na wyjeździe przegrali 27:29, a u siebie ulegli zaledwie jednym trafieniem. Jednak w 2016 roku, gdy kielczanie sięgali po historyczny tytuł w Lidzie Mistrzów, pokonali właśnie drużynę z Węgier.  Miejmy nadzieję, że Vive przełamie złą passę i w Final Four pokaże pełnię możliwości.

Drugą półfinałową parę stworzą FC Barcelona Lassa i Vardar Skopje. Macedończycy to zwycięzcy rozgrywek z 2017 roku. Vardar bilet do Kolonii wywalczył wtedy dopiero za czwartym razem. Wcześniej nie mogli się przebić przez ćwierćfinał. Jednak to Hiszpanie są stawiani w roli  faworyta. Od początku sezonu zachwycają stylem gry. Liga Mistrzów w finałowej fazie zapowiada się więc niezwykle interesująco.

Final Four zostanie rozegrane w dniach 1-2 czerwca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *