Dwugłos Trójmiejski #7 – Lechia powiększa przewagę

Lechia powiększa przewagę, Arka nadal bez punktów | fot. sportsbetting.com

Po 23. kolejce ligowej Lechia Gdańsk powiększyła przewagę nad resztą stawki do siedmiu punktów. Biało-zieloni skromnie wygrali z Wisłą Kraków, co w obliczu fatalnej postawy Legii Warszawa pozwoliło im jeszcze wygodniej rozsiąść się na fotelu lidera. Na przeciwległym biegunie znajduje się Arka – gdynianie znów przegrali w kiepskim stylu, a wokół drużyny robi się coraz goręcej. Na Dwugłos Trójmiejski tradycyjnie zapraszają Maciek Golec i Mateusz Hawrot.

Maciek:

Lechia się nie zatrzymuje. Podopieczni Piotra Stokowca wykorzystali potknięcie Legii, zwyciężając 1:0 z Wisłą Kraków. Pomimo nieporywającej gry i minimalizmu, do którego Lechia zdążyła już przyzwyczaić, „Biała Gwiazda” nie miała prawie nic do zaoferowania. Poza strzałem Rafała Pietrzaka z pierwszej połowy nie stworzyła realnego zagrożenia pod bramką Dusana Kuciaka. Gdańszczanie wyglądali podobnie. Sprawiali wrażenie ociężałych i w prosty sposób tracili piłkę, ale obyło się bez konsekwencji. Tyle szczęścia nie mieli goście. Po fatalnym błędzie Patryka Plewki dobrze z piłką zabrał się Artur Sobiech, zagrał do Filipa Mladenovicia, który z zimną krwią wykończył akcję. W drugiej połowie biało-zieloni kontrolowali przebieg gry, mieli swoje sytuacje, ale wynik pozostał bez zmian, dzięki czemu dziewiąte zwycięstwo na własnym stadionie w tym sezonie stało się faktem.

Nie tylko kibice Wisły, ale też obserwatorzy całej Ekstraklasy, spodziewali się, że Jakub Błaszczykowski weźmie ciężar gry Wisły na swoje barki. Stało się jednak inaczej. Reprezentant Polski był skutecznie powstrzymywany przez Mladenovicia, który nie pozwalał mu rozwinąć skrzydeł. O ile w Lechii środek pola w pierwszej połowie nie funkcjonował dobrze, o tyle w drugiej wyglądał już zdecydowanie lepiej. Daniel Łukasik, jak zwykle zresztą, był pewnym punktem gdańskiej defensywy. Mógł nawet zaliczyć dwie asysty przy golach Flavio Paixao, ale najpierw Portugalczyk fatalnie spudłował, a w innej sytuacji sędzia dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 1:0 (F. Mladenović 41′)

Mecz z Wisłą może służyć za przykład wizji trenera Stokowca – najważniejsze są punkty. W najbliższym czasie biało-zielonych czekać będzie prawdziwy test charakteru. Dziś, w środę 27  lutego, w Zabrzu zagrają pierwszy ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski, a 3 marca udadzą się do Lubina na spotkanie z Zagłębiem. Przy poważnych brakach kadrowych (urazy Lipskiego, Wolskiego, Haraslina) rotacja składem będzie ograniczona. Dlatego dobre przygotowanie fizyczne będzie w tych meczach jednym z głównych kluczy do sukcesu, który zdaje się co tydzień do gdańszczan przybliżać. Na tym etapie sezonu nikt w ostatnich latach nie wypracował takiej przewagi nad przeciwnikami jaką obecnie mają lechiści.

Mateusz:

W żadnym stopniu nie uległa poprawie sytuacja za miedzą. W bieżącej rundzie piłkarze Arki prezentują się bardzo słabo i zanotowali trzecią z rzędu porażkę. Trzy punkty z Gdyni wywiózł solidnie zorganizowany zespół Piasta Gliwice. Już do przerwy goście prowadzili 2:0, wykorzystując tradycyjne błędy w grze defensywnej gdynian. Niemal tradycją stało się tracenie goli po stałych fragmentach gry – takie zjawisko występuje praktycznie w każdym meczu. Nie widać jakichkolwiek symptomów poprawy w tej materii, mimo zapowiadanej pracy nad tym podczas zimowej przerwy. Arkowcy grali na miarę oczekiwań ledwie przez kilka minut drugiej połowy. Zaowocowało to wywalczonym rzutem karnym, zmarnowanym przez Michała Janotę. Pod koniec spotkania do bramki po dośrodkowaniu z rogu trafił Damian Zbozień, ale to było wszystko, co potrafili wskórać żółto-niebiescy.

Niecierpliwość kibiców rośnie z każdym dniem. Drużyna zupełnie nie przypomina tej, która jesienią potrafiła efektownie ogrywać m.in. Wisłę Kraków. Brakuje zrozumienia, dokładności, efektywności, z trudem ogląda się regularnie nieudane próby budowania akcji. Cieniem samego siebie jest wspomniany Janota, który wykonał „jedenastkę” tak, jak generalnie grał – bardzo kiepsko. Źle wygląda defensywa, brakuje konkretów z przodu. Do siatki po raz kolejny trafia tylko prawy obrońca Zbozień, a z Piastem doszło do takich absurdów, jak przesunięcie do przodu – z braku laku – defensywnego pomocnika Adama Dei. Szykują się w Gdyni bardzo nerwowe tygodnie, a nawet miesiące.

Arka Gdynia – Piast Gliwice 1:2 (D. Zbozień 88′ – J. Czerwiński 28′, J. Valencia 42′)

Arce nie sprzyja też terminarz. Teraz przed podopiecznymi Zbigniewa Smółki wyjazd do Poznania, a później domowe starcie z Legią. Wydaje się, że niezbędne są korekty w podstawowej jedenastce. W meczu z Lechem na pewno dojdzie do wymuszonych dwóch. Za kartki zawieszeni są defensorzy Adam Marciniak i Luka Marić. Być może do zespołu dołączą wyczekiwani nowi zawodnicy. Prezes klubu informował w radiu Weszło FM o trwających negocjacjach. Czasu jest jednak mało, bo okno transferowe zamyka się z końcem lutego. Postawa drużyny jak najbardziej skłania ku koniecznej potrzebie jakichkolwiek wzmocnień, szczególnie w ataku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *