Czas na gwizdek! #7 Angielski hit na niedzielę

tottenham-arsenalOstatnim razem, gdy Tottenham kończył sezon nad Arsenalem, w barwach “Kogutów” występowali Jürgen Klinsmann i Teddy Sheringham. Od ponad dwudziestu lat “Spurs” muszą godzić się z dominacją “Kanonierów”. W bieżącym sezonie karta się odwróciła. Tottenham dzielnie walczy o mistrzostwo i jest w świetnej formie, natomiast Arsenal może mieć problem z awansem do Ligi Mistrzów. Niedzielne spotkanie będzie tym ciekawsze, że oba zespoły nie mogą sobie pozwolić na stratę choćby jednego punktu. Derby północnego Londynu już dziś! Opowiada Robert Stolarczuk.

Mistrzostwo kontra “małe mistrzostwo”

Jeszcze kilka tygodni temu pogoń za Chelsea wydawała się zupełnie bezcelowa. Antonio Conte wyprzedził przeciwników tak bardzo, że przez ostatnie kilkaset metrów wyścigu powolutku truchtał, nie oglądając się za siebie. Włoskiemu trenerowi przytrafiły się jednak potknięcia. Najpierw na łagodnym zakręcie o nazwie Crystal Palace, później przy czerwonej serpentynie z Manchesteru. Wykorzystał to Mauricio Pochettino, który kolejne odcinki pokonywał nie tylko skutecznie, ale i efektownie. W tej chwili Argentyńczyk depcze Włochowi po piętach, a ten, świadomy problemu, musi liczyć się z bardzo stresującą końcówką zawodów.

Tottenham, po znakomitej serii zwycięstw, zbliżył się do Chelsea na odległość zaledwie 4 punktów. Drużyna Mauricio Pochettino wprawdzie ustąpiła “The Blues” miejsca w finale FA Cup, jednak w walce o mistrzostwo Anglii wciąż stanowi realne zagrożenie. Trudny kalendarz komplikuje zadanie piłkarzom z White Hart Lane. Pomijając mecz z Arsenalem, “Koguty” muszą zmierzyć się jeszcze z Manchesterem United. Kibiców “Spurs” martwi fakt, że nawet jeśli ich ulubieńcy pokonają “Kanonierów” i “Czerwone Diabły”, to na pierwsze miejsce nie awansują. Chyba, że Antonio Conte straci równowagę po raz kolejny…

Tymczasem “The Gunners” nie mają pomysłu jak wydostać się z dołka, który sami pod sobą wykopali. Zespół Arsene’a Wengera okupuje 6. miejsce w tabeli – jeszcze za Liverpoolem i oboma klubami z Manchesteru. Strata do czwartego miejsca nie jest duża, ale do niedawna to “małe mistrzostwo” – jak mówi się na obecność w czwórce – było absolutnym minimum. Teraz znalezienie się w “Top Four” i gra w Lidze Mistrzów to dla “Kanonierów” prawdziwe marzenie. Myśli o tytule odeszły wraz z przyjściem wiosny, co dla wielu kibiców jest już nie tyle smutne, co irytujące. Równia pochyła Arsenalu staje się zbyt niebezpieczna, a Wenger to zapewne jedyny człowiek, który nie widzi zagrożenia. Francuz pozostaje nieugięty. Na The Emirates mało kto chce oglądać twarz doświadczonego szkoleniowca. Włącznie z samym stadionem, który w nocy z piątku na sobotę przyciągał ogromnym napisem “WENGER OUT”, wyświetlonym przez grupę sfrustrowanych fanów. Samoloty, transparenty, banery, ale przede wszystkim zdrowy rozsądek – to powinno uświadomić trenerowi “Kanonierów”, że najwyższy czas zejść ze sceny.

Bitwa gwiazd

Harry Kane (z prawej) w starciu z Mesutem  Özilem (z lewej). W tle Eric Dier; źródło - espn.com

Harry Kane (z prawej) w starciu z Mesutem Özilem (z lewej). W tle Eric Dier; źródło – espn.com

39 bramek. Łącznie tyle zdobyli najlepsi strzelcy obu drużyn – Alexis Sanchez oraz Harry Kane. Anglik wyprzedza Chilijczyka jednym golem, mając na swoim koncie 20 trafień, jednak to były zawodnik Barcelony i Udinese ma większy wpływ na swoją drużynę. “Kanonierzy” bez Alexisa są w tym sezonie jak dzieci we mgle. Przeciętna i bardzo nierówna forma Mesuta Özila zrzuciła na barki Sancheza ciężar zarówno kreowania gry, jak i wykańczania akcji. Mówiąc krótko: Chilijczyk zasuwa za cały zespół, a o komforcie jaki Harry Kane ma w Tottenhamie może jedynie pomarzyć. O jakim komforcie mowa? Za plecami reprezentanta Anglii występuje genialny pomocnik, złote dziecko i przyszłość brytyjskiej piłki – Dele Alli. 17 bramek i 6 asyst to liczby niesamowite, zwłaszcza, gdy mówimy o rozgrywkach tak trudnych, jak Premier League. Alli ma zaledwie 21 lat, a do jego rąk już wpadają oferty opiewające na ponad 60 milionów funtów. I to nie od byle kogo, bo wielkie zainteresowanie pomocnikiem wykazuje przede wszystkim Real Madryt. Zawodnik odebrał w tym roku nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza sezonu 2016/2017 w Anglii. A warto wspomnieć, że odebrał ją zasłużenie, bo swoją konkurencję, w postaci nastoletnich zawodników United i City, całkowicie przyćmił. Teraz Alliemu przyjdzie wykazać się w arcytrudnym pojedynku, którego stawka wykracza daleko poza boisko – w derbach północnego Londynu. Walka będzie do samego końca, a pomocnik Tottenhamu najpewniej odegra w tym spotkaniu kluczową rolę. Reprezentant Anglii jest jednak dojrzałym i inteligentnym zawodnikiem, który nie tylko potrafi poradzić sobie z presją, ale też zawsze walczy do samego końca. Cóż, nazwisko zobowiązuje!

Nuda nam nie grozi

W 6 ostatnich spotkaniach Arsenalu z Tottenhamem obie strony zdobywały przynajmniej po jednej bramce. Ostatnie derby zakończyły się remisem 1:1. Mecze z sezonu 2015/2016 również kończyły się podziałem punktów – kolejno 1:1 na The Emirates i 2:2 na White Hart Lane. Ostatnio bezpośrednia rywalizacja tych drużyn pozostaje nierozstrzygnięta. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystkie 3 mecze, o których wspomniałem wyżej, były pełne odważnej wymiany ciosów i podbramkowych sytuacji. Znając ofensywne usposobienie obu ekip możemy śmiało założyć, że i tym razem gra będzie otwarta, wyrównana, trzymająca w napięciu aż do ostatniego gwizdka.

Na plac gry powinni wyjść najlepsi z najlepszych w obu zespołach. Jeśli chodzi o absencje, to w Tottenhamie brakuje kontuzjowanych Lameli, Winksa i Vorma, z kolei “Kanonierzy” nie mogą skorzystać z niedysponowanych Cazorli, Pereza i Ospiny. Cała szóstka obecnie nie zalicza się do kluczowych zawodników, więc ich nieobecność w żaden sposób nie wpłynie na jakość widowiska. Najwięksi artyści pojawią się na scenie, o to nie musimy się martwić.

Kto w niedzielne popołudnie okaże się lepszy? Doświadczony Arsene Wenger, czy wizjoner Mauricio Pochettino? Kto podreperuje swoje konto bramkowe? Odpowiedzi poznamy już niebawem. Początek wielkiego grania na White Hart Lane już o 17:30. Transmisja meczu w Canal+ Sport. Tego nie wolno przegapić!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *