„Kłamstwo” – prawda nie zniknie przez zaprzeczenie

Kłamstwo (Denial) RecenzjaSą na świecie ludzie, którzy twierdzą, że Elvis żyje, Ziemia jest płaska, a egipskie piramidy zbudowali kosmici. Są też tacy, którzy powtarzają, że nakaz eksterminacji Żydów to bujda, komory gazowe były tylko schronem dla niemieckich żołnierzy, a Holocaustu nie było. 

Taką wersję historii w swoich książkach i referatach proponuje entuzjasta Hitlera David Irving (w tej roli Timothy Spall). Gdy Deborah Lipstadt (Rachel Weisz), amarykańska profesor żydowskiego pochodzenia, krytykuje jego wersję wydarzeń, Irving oskarża ją o zniesławienie. Zgodnie z obowiązującym w Wielkiej Brytanii prawem, to Lipstadt musi udowodnić, że Holocaust nie jest brednią wymyśloną przez domagających się uwagi Żydów. Na jej niekorzyść przemawia brak dokumentów mówiących o komorach gazowych oraz doszczętnie zniszczone przez Niemców budynki obozów pracy. Nie chcąc narażać ocalałych na zniewagę i szyderstwo ze strony Irvinga, rezygnuje z ich zeznań. Jak się okazuje, nie tak łatwo jest udowodnić, że białe rzeczywiście jest białe.

„Kłamstwo” nie jest kolejnym ckliwym filmem o Holocauście. Nie znajdziemy tu okrucieństwa, płaczu i śmierci. Mick Jackson stworzył subtelny obraz, który, w przeciwieństwie do innych filmów o tej tematyce, nie bazuje na scenach zbrodni. Zamiast do obozu koncentracyjnego, Jackson przenosi nas do potężnego gmachu londyńskiego sądu. Na sali rozpraw serwuje nam intelektualną potyczkę opartą na autentycznych stenogramach sądowych. Oglądając tę produkcję trudno nie poddać się emocjom. Jednak twórcy dramatu zadbali o to, żeby te emocje pojawiły się naturalnie. Nie narzucają widzom sposobu odczuwania i interpretacji tej historii. To z pewnością zasługa wyważonego scenariusza, którego autorem jest David Hare. Scenarzysta, podobnie jak kilka lat temu w filmie „Lektor”, udowodnił, że można podejść do tematu Holocaustu od innej strony, bez karabinów, krwi i swastyki.

Kłamstwo (Denial) recenzja

Doskonałym wyborem twórców „Kłamstwa” jest obsada. Zarówno Rachel Weisz jak i Timothy Spall zaprezentowali wielowymiarowość w kreowaniu postaci. Mamy do czynienia z bohaterami wyrazistymi, naturalnymi i pełnymi realnych emocji. Zdeterminowana Deborah Lipstadt nie zawsze da się lubić, a David Irving, chociaż jest odpychającym negacjonistą, hipnotyzuje. Jednak to Tom Wilkinson zasługuje na szczególne owacje. Aktor, który debiutował na dużym ekranie u Andrzeja Wajdy w „Smudze cienia”, tym razem wcielił się w Richarda Ramptona – chłodnego, twardo stąpającego po ziemi adwokata, sączącego drogie wino z plastikowego kubka. Wilkinson zaprezentował swój kunszt, pokazując co chwilę inne oblicze.

Chociaż wydawałoby się, że nikt ze zdrowym kręgosłupem moralnym nie będzie zaprzeczać obozom zagłady, to wciąż nader często spotykamy się z fałszywym określeniem polskie obozy koncentracyjne. To między innymi z tego powodu kino takie jak „Denial” jest potrzebne. Film Jacksona bardzo przystępnie, ale w sposób niepozbawiony klasy obrazuje jedno z najtrudniejszych wydarzeń w historii. Nie można rozpatrywać tej produkcji w kontekście rozrywki, napięcia i zaskakującego zakończenia, bo nie w tym celu została stworzona. Należy jednak podkreślić, że w filmie napięcia nie brakuje. Chociaż bardzo dobrze znamy rozwiązanie sprawy, to dzięki odpowiednio zbudowanej dramaturgii reżyserowi udaje się wzbudzić zainteresowanie widza aż do ostatniego ujęcia.

„Kłamstwo” to obraz nierównej walki dobra ze złem. To przestroga przed nadużywaniem wolności słowa, z którym coraz częściej mamy do czynienia. Jackson stworzył film, w którym znajdziemy coś więcej niż wyciskająca łzy historia, zaskakujące zakończenie czy psychologiczne widowisko. Mamy tu do czynienia z niezwykle aktualnym przesłaniem – zaprzeczenie, bez względu na to ilu miałoby zwolenników i w jak piękne słowa byłoby ubrane, nie może wymazać prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *