Piękna opowieść – „Księga dżungli”

7729250.3

Kto z nas nie zna przepięknej opowieści o małych chłopcu wychowanym przez dzikie zwierzęta? „Księga dżungli” R. Kiplinga to klasyk literatury dziecięcej, a kiedy do kin w 1967 roku zawitała animacja Disneya, wszyscy pokochali bohaterów wykreowanych przez angielskiego pisarza. Moda na tworzenie aktorskich wersji animowanych bajek trwa od dawna, a dzięki temu możemy oglądać filmy takie jak „Księga Dżungli”.

Mały chłopiec zostaje wychowany przez stado wilków. Jego mentorem jest surowa i mądra pantera Bagheera. Mowgli uczy się życia w dżungli – jej zasad i wspólnego egzystowania ze zwierzętami. Gdy jednak krainę nawiedza niespotykana susza, wszystkie zwierzęta stają się dla siebie jedną rodziną. Tylko zły tygrys Shere Khan nie chce przystosować się do zasad. Uważa, że człowiek nie może mieszkać w dżungli, a jego miejsce jest poza nią. Młody bohater musi wyruszyć w drogę, by uchronić się przed drapieżnikiem, a podczas swojej wędrówki spotka go wiele przygód.

Jeżeli mowa o adaptacji animacji Disneya w reżyserii Jona Favreau to mamy do czynienia ze wspaniałym przeniesieniem bajki w ramy filmu. Ekranizacji tej bliżej do „Kopciuszka” z 2015 roku niż na przykład „Królewny Śnieżki i Łowcy” z roku 2012. To naprawdę pięknie opowiedziana historia, która z szacunkiem potraktowała papierowe źródło i wcześniejszą animowaną adaptację.

Favreau przedstawia całą opowieść w rytmie życia dżungli. Jej problemy, prawa i zwierzęta to w istocie piękne tło całej historii. Dziką krainę poznajemy oczami małego chłopca, który nie urodził się w puszczy, ale ta jest dla niego domem. Reżyser wykreował pewien mit i świat, w którym obowiązują twarde reguły. Co ważne, tych trzyma się też Favreau.

Gdy mówi się o „Księdze Dżungli”, ma się na myśli głównie efekty specjalne. To one przodują i wynoszą produkcje ponad wszelkie normy. Trudno w to uwierzyć, ale dzicy bohaterowie to nie zwykłe zwierzęta, a raczej coś pomiędzy drapieżnymi bestiami a ich odpowiednikami z animacji. Są realne, żywe i dzikie, a jednocześnie baśniowe.

Twórcy postarali się w doborze obsady, która w oryginalne podkłada głos zwierzętom. Panterze Bagheerze głosu użycza Ben Kingsley, Shere Khanowi Idris Elba, królowi Louiemu (ogromnej małpie) znany i ceniony Christopher Walken, a zabawnemu, nieco leniwemu misiowi – Bill Murray. Czuje się, że ci panowie bardzo dobrze bawili się podczas tworzenia produkcji. Ich indywidualne cechy widać nawet w pyskach zwierząt (zapewne poprzez użycie technologii motion capture), co daje niesamowity efekt końcowy. Również panie wniosły bardzo dużo do filmu. Morderczemu pytonowi głosu użycza Scarlett Johansson, wilczycy Rakshe, zdobywczyni Oscara – Lupita Nyong’o.

Należy docenić młodego aktora Neela Sethiego. To on wcielił się w chłopca Mowgliego. W tak młodym wieku (bo ma 13 lat) potrafi grać w dużej mierze sam, bo przecież zwierzęta pojawiają się dopiero po obróbce cyfrowej. Owszem zdarzały się sceny, gdzie widać było jak aktor mówi do pustki, ale są to epizodyczne sytuacje.

To, co zadziwiło w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to przeniesienie autentycznych scen z animacji. W produkcji pojawiają się dwie piosenki z bajki z 1967 roku i mimo wszystko nie jest to kiczowate. Można to nawet uznać za pewnego rodzaju easter egg, który w sposób ciekawy dopełnia fabułę filmu.

Mowgli podczas swej wędrówki odkrywa świat razem z widzem. Tajemniczy i piękny, groźny i niebezpieczny. Jego kolejne poczynania ukazują jaką złożoną postacią jest chłopiec wychowany w świecie dzikich zwierząt. Motywacje i wiara w święte prawo dżungli nie wydają się być pustymi frazesami, ale na swój sposób religią i sposobem na życie.

Wielu widzów mówi, że dubbing zabija kino, ale jeśli chodzi o „Księgę Dżungli” nie ma czego się bać. Polska wersja językowa jest na wysokim poziomie, a oglądanie produkcji w tejże pozwoli w pełni napawać się doskonałością efektów specjalnych. W kinie usłyszymy głosy takich aktorów jak: Piotr Fronczewski, Anna Dereszowska, Jerzy Kryszak, Artur Żmijewski, Jan Peszek czy Lidia Sadowska.

Opowieść o ludzkim szczenięciu (jak nazywają go mieszkańcy dżungli) Mowglim to historia o miłości, przetrwaniu i twardych, ale dobrych prawach zwierząt. To historia z morałem, że rodziną jest ten, kto wspiera, pomaga i kocha mimo wszystko. Nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy pochodzisz z innego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *