Dikanda – piękno folku i orientu

Koncert Dikandy był nie tylko folkowo-etnicznym, ale i magicznym wydarzeniem. W czwartkowy wieczór (17 marca) artyści obudzili zaspaną wiosnę, która razem z nimi czarowała i pieściła zmysły publiczności zgromadzonej w klubie Pick & Roll. Grupa zabrała nas bowiem w przepiękną muzyczną podróż z cyklu World Music Nocą. Przekonaliśmy się jak brzmią Cztery Strony Wschodu.

Dikandę tworzy siedmiu artystów – prawdziwa muzykalna rodzina, która potrafi porwać do tańca dosłownie każdego. Już od pierwszych dźwięków, płynących z magicznych instrumentów, słuchacze zapadli w swoisty trans. Jego częścią były radosne pląsanie oraz… piękne uśmiechy, które pojawiły się na twarzach zebranych ludzi. Z każdym kolejnym utworem coraz to nowsze pokłady energii rozbudzały się w ciałach i duszach zgromadzonych. Dbała o to głównie Anna Witczak-Czerniawska, charyzmatyczna wokalistka, dzierżąca w swych kobiecych dłoniach pokaźny akordeon. Trzeba przyznać, że artystka utrzymywała świetny kontakt z publicznością, zagadując ją, czy przyśpiewując dla niej w przerwach między utworami.

Instrumentami, które oczarowały publiczność były głównie bębny – darbuka, davula i djembe –  wspomniany już akordeon, skrzypce, kontrabas, gitary, trąbka oraz maleńkie sagaty, nasunięte na palce wokalistek, którymi wybijały rytm. I tak oto mogliśmy cieszyć się pieśniami „Jakhana Jakhana”,  „Ajotoro”, „Usztijo”, a także zupełnie nową kompozycją oraz starą grecką pieśnią – w debiutanckiej aranżacji Katarzyny Bogusz. Nie zabrakło również chwili dla „śledzi i oscypków” – jak to ujęła Ania Witczak-Czerniawska – kiedy to sceną zawładnęła góralska część zespołu. Skrzypek Andrzej Jarząbek Fiś i trębacz Szymon Bobrowski nie szczędzili ani sił, ani instrumentów, aby uwieść sopocką publiczność ezoterycznymi melodiami. Pod koniec występu pojawił się  jeden z najbardziej wyczekiwanych utworów, czyli romska pieśń „Ederlezi”. Podczas jej wykonywania do śpiewu przyłączyła się cała sala. Po raz kolejny muzyka poruszyła kwieciście przyodzianych gości klubu Pick & Roll.

Muzyczna podróż inspirowana krainą Słowian, Bałkanami, Indiami oraz kulturą romską zakończyła się długim bisem. W jego trakcie mogliśmy przekonać się jak bajecznie brzmi „dikandisz”, czyli unikatowy język, stworzony przez Dikandę. Ania wdała się nawet w śpiewny dialog z dźwiękami trąbki Szymona, tym samym prezentując swoje niesamowite umiejętności wokalne. Nie zbrakło humorystycznego akcentu, czyli wspomnień na temat babci Jadzi, mentorki artystki, która słynęła z pięknych aranżacji godzinek. Historia ta stanowiła wstęp do wykonania pieśni „Hanka modrooka”, bowiem to i ją podobno śpiewała babcia Anny. Później zagrano jeszcze kilka utworów, po czym zespół gorąco podziękował publiczności, która wspaniale odebrała jego występ.

Kameralna atmosfera na czwartkowym koncercie w klubie Pick & Roll pozwoliła na to, aby duch wolności mógł swobodnie unosić się nad głowami słuchaczy. Tego wieczoru uśmiech pojawił się na twarzy każdego z nich. Piękna folkowa muzyka, zapewniona także przez dobre nagłośnienie, koiła zmysły. Muzycy z Dikandy rozbudzili niesamowitą orientalną energię, którą podarowali ludziom zgromadzonym w sopockim klubie.

fot. Paweł Malwiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *