„Na granicy” dwóch krajów, prawa, dojrzałości…

na granicy filmNakręcony w Bieszczadach, na granicy polsko-ukraińskiej. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Pełnometrażowy debiut Wojciecha Kasperskiego. Film o „strażnych” ludziach i skrywanej tajemnicy na odludziu. Przede wszystkim jednak o wchodzeniu w dorosłość i przełamywaniu barier w chwilach zagrożenia.

Mateusz (Andrzej Chyra) to ojciec dwóch nastoletnich synów – Janka i Tomka. Cała trójka jedzie do  opuszczonej strażnicy w Bieszczadach. Dla ojca to powrót na „stare śmieci”. Zna teren i bazę. Pracował kiedyś w straży granicznej. Jego synowie są niespecjalnie zadowoleni z podróży na odludzie. Młodszy syn Tomek (Kuba Henriksen) słucha ojca i podporządkowuje się mu. Janek (Bartosz Bielenia) z kolei buntuje się. Ojciec wymaga od niego zdecydowanie więcej. Wydaje się, że nie uważa go za pełnowartościowego mężczyznę. Wystawia go kilka razy na próbę męskości. Ich relacje są trudne. Mają za sobą ciężkie przeżycia związane z utratą bliskiej osoby. Ich moment oderwania od codzienności i zaszycia się w miejsce, w którym nikt ich nie miał znaleźć, przerywa przyjście nieznajomego, poranionego i przemarzniętego mężczyzny. Konrad (Marcin Dorociński) skrywa mroczną tajemnicę i przenosi rodzinę na ciemną stronę świata pogranicza.

Reżyser filmu – Wojciech Kasperski, kojarzony głównie z filmami dokumentalnymi, tym razem zadebiutował w stworzeniu thrillera. Dzięki aktorom młodego pokolenia w filmie powiewa świeżością. Obok Bartosza Bielenia i Kuby Henriksena pojawiają się też doświadczeni i cenieni aktorzy, tacy jak: Andrzej Chyra, Andrzej Grabowski, Janusz Chabior i Marcin Dorociński. Rola tego ostatniego zdecydowanie przyciąga uwagę. Aktor gra, niekojarzony z resztą ze sobą, czarny charakter. Jest wytatuowanym przemytnikiem ludzi. Postacią demoniczną. Momentami zachowuje się jak opętany. Działa po trupach do celu. Ma się wrażenie, że to co mówi w filmie jest improwizacją. Postać aktora wypada najbardziej wiarygodnie.

Niewątpliwym atutem, a zarazem idealnym tłem pod film grozy, okazały się bieszczadzkie widoki. Wrażliwy widz z pewnością poczuje dreszcze na dźwięk ugniatanego śniegu pod butami bohaterów. Zrobi mu się zimno na widok zaśnieżonych, surowych gór. Świst wiatru i dźwięk skrzypiącej podłogi w chwilach zagrożenia przyprawi o dreszcze. Zimne kadry, które idealnie oddają klimat trwogi, są zasługą operatora Łukasza Żala (nominowanego do Oscara za najlepsze zdjęcia do filmu „Ida”). Emocje, jakie mogą wywołać obrazy, świadczą o profesjonalnej realizacji filmu.

„Na granicy” wiernie oddaje reguły gatunku. Jak na thriller przystało pojawia się realne zagrożenie. Film trzyma w napięciu, choć to napięcie tworzone jest na początku bardzo powoli. Kolejne sceny ukazują i odkrywają przed widzem skrywaną tajemnicę. Rozwiązanie zagadki i finał akcji niestety pozostawia pewien niedosyt. Twórca filmu zmusza widza do własnej interpretacji zdarzeń. Wraz z końcem filmu nie znikają niedopowiedzenia. Nie wiadomo bowiem po co tak naprawdę ojciec wraz z synami jedzie w Bieszczady. Odpocząć? Poprawić relacje? A może chce od czegoś uciec? Można też się tylko domyślać, dlaczego Mateusz już nie pracuje w straży granicznej i jaką dokładnie przeszłość ma Konrad. Pytań jest wiele, ale czy należy je traktować jako minus filmu? Niekoniecznie. Dają one brak zbędnych dialogów i skupienie na tym co najważniejsze. Co będzie grać pierwsze skrzypce w filmie zależy od nas samych. Może to być cały pograniczny świat i łamanie prawa w przemycie ludzi przez wschodnią granicę. Wydaje się jednak, że „Na granicy” to film przede wszystkim o szybkim dorastaniu i przekraczaniu bariery strachu, bariery między byciem chłopcem a mężczyzną.

Czy starszy syn Janek przekroczył tę granicę i stał się w oczach swojego ojca prawdziwym mężczyzną? Koniec filmu odpowiada na to pytanie. Nie znajdziemy jednak w nim odpowiedzi na wiele innych pytań. To, jak zinterpretujemy zdarzenia i co wyniesiemy z tego filmu, zależy od nas samych. Próbę warto podjąć choćby ze względu na fenomenalną rolę Marcina Dorocińskiego i wizualną stronę filmu, czyli zdjęcia bieszczadzkich gór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *