Fura, skóra i komóra

DonJonW tych trzech słowach można zamknąć sens życia tytułowego bohatera filmu „Don Jon”.  Jego życie jest  poukładane, przewidywalne. Oczywiście wszystko się zmienia, gdy poznaje piękną kobietę – jak to w komediach często bywa. Ale czy na pewno jest  to aż tak schematyczny film?

Don Jon to młody, atrakcyjny barman. Dni spędza rozbudowując mięśnie na siłowni, wieczory w klubach podrywając kobiety na jedną noc, a niedzielne popołudnia w kościele spowiadając się z grzechów minionego tygodnia. W życiu liczy się on: jego ciało, mieszkanie, samochód, rodzina i… filmy pornograficzne

Wszystko ulega zmianie, gdy spotyka niezwykle atrakcyjną kobietę – Barbarę (Scarlett Johansson). Jego dotychczasowe życie zostaje wywrócone do góry nogami. Na siłownię chodzi z dziewczyną. Zamiast pójść z przyjaciółmi na imprezę, wybiera kolację w restauracji. Wspólnie spędzają niedzielne msze i rodzinne obiady. Don zapisuje się także do szkoły wieczorowej, gdzie poznaje z pozoru nic nie znaczącą Esther (Julianne Moore). Mogłoby się zdawać, że bohater rozwija się i dojrzewa. Jednak z jednym przyzwyczajeniem nie umie zerwać – z pornografią.

don jon.2W rolę głównego bohatera, a zarazem reżysera wcielił się Joseph Gordon-Levitt. Aktor już wcześniej próbował swoich sił w reżyserii, ale do tej pory były to krótkometrażowe produkcje. „Don Jon” to jego debiut pełnometrażowy. Pomimo tego, że gatunkowo jest to komedia, porusza poważne kwestie. Problem uzależnienia od pornografii mógłby wydawać się tematem błahym, śmiesznym… Jednak Gordon-Levitt zwraca uwagę na atakującą z każdej strony erotyczność. Pojawiające się w reklamach, teledyskach i filmach kobiece pośladki, piersi, pełne usta, mogą wywołać różne reakcje. Skupia się przede wszystkim na tych negatywnych skutkach.

Uzależnienie Don Jona nie jest jedynym problemem poruszonym w tej, mimo wszystko, komedii. Reżyser pokazuje proces rozwoju związku: od zakochania, po czasami odbiegającą od pierwszych pozytywnych wrażeń rzeczywistość. Zwraca uwagę na to, jak można powierzchownie podchodzić do tematu miłości, seksu i wspólnego życia.

I tu warto wspomnieć o dialogach, ponieważ dzięki nim Gordonowi-Levittowi udało się stworzyć niezwykle autentyczne postacie. Aż trudno uwierzyć, że to w jaki sposób wypowiada się główny bohater, jest tylko grą aktorską. To samo dotyczy Scarlett Johannson. Aktorka znana jest głównie z ambitnych produkcji, w których wciela się najczęściej w role młodych, inteligentnych kobiet. Jednak jako filmowa Barbara jest bardzo przekonywująca. Dzięki ostentacyjnemu żuciu gumy, specyficznemu akcentowi i kręceniem pośladkami, Johannson stworzyła prawdziwą blond-seksbombę.

Wrażenie wszechobecnej erotyczności nie byłoby aż tak uderzające, gdyby nie zdjęcia. To dzięki nim, reklamy i teledyski, które ogląda tytułowy bohater, zdają się być agresywnie seksualne. Także montaż wyjątkowo wulgarnych scen z filmów pornograficznych, sprawia, że widz ma wrażenie, że również został owładnięty mocą nagości i seksu.

Po skończonym seansie można czuć jednak lekki niedosyt. Wynika on z faktu, że ta z pozoru komedia, ani jakoś szczególnie nie bawi, ani ze względu na tematykę w niej poruszaną, nie skłania do większej refleksji. „Don Jon” wydaje się być nie do końca przemyślaną i niedopracowaną historią. Nie jest to jednak złe kino. Joseph Gordon-Levitt udowodnił, że ma duży potencjał reżyserski. Pozostaje tylko czekać na kolejne filmy i mieć nadzieję, że ten zdolny aktor odnajdzie swój własny, niepowtarzalny styl. Potencjał ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *