Niesamowity LemON w Parlamencie

Wyjątkowe spotaknie z emocjami, wzruszeniami i szczerością. Tak w skrócie można opisać koncert zespołu LemON, który odbył się w niedzielę, 25 stycznia, w klubie Parlament.


O ogromnym zainteresowaniu twórczością zespołu LemON najlepiej może świadczyć fakt, że na kilka dni przed wydarzeniem, wszystkie bilety zostały wyprzedane. Dzień przed koncertem w Gdańsku taka sytuacja miała również miejsce w Toruniu, więc nie była to sytuacja jednostkowa i jak widać, ludzie są spragnieni twórczości autorów słynnej ,,Scarlett”. Dlaczego? Odpowiedź poniżej.

limon-19Pierwsi fani okupowali drzwi do Parlamentu na prawie godzinę przed otwarciem klubu. Ci nieco bardziej zawzięci mogli więc liczyć na miejsca tuż przy samej scenie. Bywają momenty w których warto się poświęcić.

Magia zaczęła się krótko po godzinie dwudziestej, kiedy to Igor Herbut zasiadł za pianem. ,,Pizno” rozpoczęło półtoragodzinny występ. Od utworów w języku łemkowskim, po te po polsku. Od refleksyjnych, po te bardzo energiczne. Od słynnych ,,Będę z Tobą” i ,,Jutro”, po te może nieco mniej znane szerszej publiczności, jak ,,Fantasmagoria” czy ,,Płatek”. Grupa zaprezentowała wszystko, co ma najlepsze w swoim repertuarze.

Gdański koncert był także szczególny z jednego, bardzo istotnego powodu – tego dnia urodziny obchodził gitarzysta, Piotr ,,Rubens” Rubik. Nie mogło zatem zabraknąć tradycyjnego ,,Sto lat”, a że szampana akurat nie było pod ręką, oblany został… wodą. Czymś przecież trzeba, tradycja rzecz święta, a świętowania pominąć nie można.

,,Dziękujemy Wam bardzo, że jesteście tutaj, że chcieliście spędzić ten wieczór razem z nami. To jest niesamowite! Dziękujemy za to spotkanie i rozmowę. Chcę Wam powiedzieć jedno – marzenia naprawdę się spełniają. To jest niepodważalna prawda. Chciałbym żeby każdemu z Was spełniło się to jedno, najważniejsze, najpiękniejsze marzenie i kiedy w końcu będziecie mogli sobie powiedzieć ,,okej, super, jak fajnie, mam to”, to chciałbym żebyście też mieli świadomość tego, jak ciężko było je zdobyć, ile trudu w to włożyliście, bo ważne jest to, by gonić króliczka, a nie go złapać” – powiedział Igor przy okazji ,,Nice”, wywołując uśmiech na twarzach wszystkich zgromadzonych pod sceną.

limon-17To jeszcze jednak nie był moment kulminacyjny. A kiedy on nastąpił? Zdecydowanie podczas ,,Napraw”. Tak pięknego utworu dawno w polskiej muzyce nie było. Mimo, że od czasu premiery tej kompozycji minęło już sporo czasu, mam wrażenie, że nadal jest to jedna z najważniejszych w dorobku zespołu. Można nawet powiedzieć, że jest jego fundamentem.

No dobra, koncert koncertem, ale żeby tak kończyć bez ,,Scarlett”? O nie! Publiczność nie odpuściła i gromkimi oklaskami i okrzykami wywołała Igora wraz z ekipą na bis. Wtedy to zabrzmiały pierwsze dźwięki wcześniej wspomnianego singla. Ludzie oszaleli, muzyka poniosła absolutnie każdego.

Po koncercie był czas na zdjęcia i autografy, tłum był ogromny, prawie każdy chciał zdobyć podpisy na płycie, bilecie, czy zdobyć setlistę.

,,Byłam nastawiona na to, że zagrają utwór ,,Dewiat”, ale nawet bez tego było idealnie, najlepiej było na Scarlett, kiedy wszyscy zaczęli krzyczeć i skakać. Atmosfera nie do opisania!” – powiedziała Ola wychodząc z klubu. Nie sposób się z nią nie zgodzić.
Ten wieczór zdecydowanie należał do idealnych i do takich, które na długo zostaną w pamięci.

Fot. Paweł Wroniak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *