Mama do zadań specjalnych

 

mamokochamcie.pl

mamokochamcie.pl

Drugi rok studiów i dwie kreski na teście ciążowym. Natalia Jąkalska szybko dowiedziała się, że zostanie mamą. Jako 20-latka musiała pogodzić uczelnianą rzeczywistość ze światem pełnym pieluch. 

O tym, że jest w ciąży, Natalia dowiedziała się w dzień swoich dwudziestych urodzin. Na zrobienie testu namówił ją Cyprian, jej chłopak. Oboje podejrzewali coś od kilku tygodni, ale Natalia nie dopuszczała do siebie tej myśli. Ona, największa przeciwniczka wczesnego macierzyństwa, miałaby ,,wpaść”? Kiedy wskaźnik pokazał dwie kreski, świat się zawalił. Natalia rozpłakała się ze strachu i bezsilności. Przecież zawsze była odpowiedzialna, dobrze się uczyła, miała plany na przyszłość. W tej chwili z całą pewnością nie było w nich miejsca na dziecko. W dodatku ostatnio nie najlepiej układało się między nią, a Cyprianem.

Na domiar złego, wieczorem zaplanowana była jej impreza urodzinowa. Zrobiło się zbyt późno, by odwołać zaproszenia. Natalia, zwykle zadbana i modnie ubrana, przywitała gości w dresie i prawie bez makijażu. – Nie miałam już na to siły. I tak musiałam robić dobrą minę do złej gry i udawać, że świetnie się bawię. To była prawdziwa urodzinowa niespodzianka… – wspomina. Cyprian przez większość imprezy siedział przy grillu i przewracał mięso na ruszcie. Niewiele tego wieczoru mówił.

Rośnie brzuch, rośnie wstyd

Przez głowę przemykały jej różne myśli. Usunąć? Oddać? Cofnąć czas? Cyprian jednak nie chciał o tym słyszeć. – Stanął na wysokości zadania. Uspokajał mnie i pocieszał. Obiecał, że sobie poradzimy i będziemy rodziną – wspomina Natalia.

Mamie powiedziała po dwóch tygodniach. Pokłóciły się o coś przez telefon, matka rzuciła słuchawką. Wtedy Natalia, niewiele myśląc, napisała SMS-a „Mamo, jestem w ciąży”. Oddzwoniła. Zrozumiała. Od tej chwili już wszystko załatwiały razem. Tacie Natalii powiedział Cyprian, bo ona sama się bała. Ojciec też zrezygnował z robienia awantury. Tylko zawodu w swoich oczach nie udało mu się ukryć.

Na początku Natalia kiepsko znosiła ciążę. Zwłaszcza pod względem emocjonalnym. – Po pierwszym USG, waliłam głową w ścianę z frustracji. Dosłownie – mówi. Do tego doszły mdłości i pierwsze rozstępy. Wielkimi krokami zbliżał się początek roku akademickiego, a coraz większy brzuch Natalii ciężko było ukryć. Wstydziła się i bała reakcji znajomych oraz wykładowców. Na rozpoczęcie przyszła w obszernej bluzie, zupełnie nie w jej stylu. – Niektórzy nic nie zauważyli, ale kilka dziewczyn zorientowało się od razu. Jedna nawet ustąpiła mi miejsca przed salą, a reszta nie wiedziała o co chodzi – śmieje się na to wspomnienie Natalia.

Obawy okazały się bezpodstawne. Większość osób bardzo ciepło przyjęło wiadomość o błogosławionym stanie koleżanki ze studiów. Natalia szybko musiała uzgodnić z wykładowcami indywidualny tok nauczania żeby móc chodzić na badania i do szkoły rodzenia. Z racji studiów dziennikarskich, wiele tekstów i zadań domowych mogła dosyłać mailowo. – Do dzisiaj jestem im bardzo wdzięczna za wyrozumiałość i empatię. I że nie musiałam powtarzać roku – dodaje z uśmiechem.

Cięcie i … akcja!

Dzięki wsparciu najbliższych Natalia zaczęła godzić się z sytuacją, a powoli nawet cieszyć na powitanie synka. Wraz z powiększającym się brzuchem, razem z Cyprianem musieli podjąć kolejne decyzje. Zamieszkali razem. Urządzili dziecięcy pokój. Wspólnie wybrali imię: Filip.

– Gdyby nie ciąża, pewnie lata zajęłoby nam dojście do etapu, na którym jesteśmy teraz. Nasz związek dojrzał. Zapomnieliśmy o dawnych kłótniach, bo musieliśmy skupić się na przyszłości – mówi Natalia.

Natalia urodziła w terminie. Na sali była z nią mama, która instruowała i podtrzymywała na duchu. Lekarze szybko podjęli decyzje: cesarskie cięcie, dziecko jest za duże na naturalny poród. Zamiast panikować czy płakać, Natalia zaczęła…śmiać się. – W ten sposób starałam się rozładować stres. Wszystko bolało jak diabli, ale kiedy zobaczyłam takiego różowiutkiego Filipa, zrozumiałam o czym mówią wszystkie matki. Zalała mnie fala emocji, taka miłość nie do opisania – mówi Natalia.

mamokochamcie.pl

mamokochamcie.pl

Nawet po porodzie nie opuściły jej jednak wątpliwości. Cały czas w tyle głowy telepało pytanie: czy poradzi sobie z tak małym dzieckiem? Początkowo nie chciała zostawać z Filipem sama. Bała się, że coś mu zrobi. Poza tym rana poporodowa wciąż okrutnie bolała, przez co dziewczyna nie bardzo mogła się ruszać. Położne nie były zbyt pomocne, więc znowu z odsieczą przyszła mama. To u niej Natalia z synem mieszkała przez pierwsze dwa miesiące. Razem przewijały, karmiły i kąpały. Aż w końcu Natalia poczuła, że jest gotowa, aby samodzielnie (a raczej razem z Cyprianem) zacząć zajmować się Filipem. A bywało różnie. Pierwsze kroki, każdy nowy ząb, kolejne wypowiadane słowa to momenty, których Natalia i Cyprian nigdy nie zapomną. Jako młodzi rodzice wszystkiego musieli się nauczyć. Chwile totalnego szczęścia przeplatały się z całkowitym przygnębieniem, a nawet złością. – Był etap, że kiedy Filipowi coś się nie podobało, zaczynał uderzać głową o podłogę i płakać w wniebogłosy. Zupełnie nie wiedziałam co robić, zastanawiałam się gdzie popełniłam błąd. Na szczęście ten zwyczaj szybko mu minął – mówi Natalia.

Księżniczka zdejmuje koronę

Dzisiaj Filip ma prawie dwa lata. Natalia obroniła licencjat i dostała się na studia magisterskie. Tym razem wybrała zaoczne. – Kiedy uczyłam się dziennie, byłam rozproszona pomiędzy domem, a uczelnią – mówi Natalia. – Postrzegałam siebie trochę jak księżniczkę, która nie ma obowiązku nieustannego zajmowania się dzieckiem. Zazdrościłam koleżankom tego, że mogą wyjść i wrócić kiedy chcą. Czułam się przez to sfrustrowana. Teraz spokorniałam i wiem, że przede wszystkim jestem matką – podsumowuje. Żeby z codziennej rzeczywistości wykraść przestrzeń dla siebie, Natalia założyła bloga. Parentingowego oczywiście, bo to wokół macierzyństwa koncentruje się teraz jej świat. Na blogu ( www.mamokochamcie.pl ) opisuje życie młodej mamy, przytacza zabawne anegdoty z udziałem Filipa, pokazuje zdjęcia z rodzinnych zabaw. Szczerze opowiada też o swoich rozterkach – teraz i przed przyjściem na świat synka. Ostatnio jej strona została zakwalifikowana do Blog Forum Gdańsk, kultowego wydarzenia dla ludzi internetu. Chwilę później do Natalii zgłosił się pierwszy reklamodawca.

mamokochamcie.pl

mamokochamcie.pl

W zamian za recenzję opublikowaną na blogu, mogła wybrać dla Filipa rowerek. – Cyprian początkowo był sceptyczny w stosunku do mojego blogowania i publikacji zdjęć Filipa w sieci. Ale widząc propozycje, jakie dostaję zrozumiał, że to może być coś poważnego, i przede wszystkim fajnego – zdradza Natalia.

Jako największą i w zasadzie jedyną wadę macierzyństwa, Natalia wskazuje brak snu. Szczerze przyznaje, że od dwóch lat nie przespała całej nocy. Bo albo synek dokazuje w nocy, albo robi pobudkę skoro świt. – Ale to nie jest cała prawda, bo nawet kiedy Filipek jest u dziadków, ja i tak budzę się w nocy i odruchowo nasłuchuję. Takie przyzwyczajenie – mówi Natalia. Z kolei kiedy to mama musi wyjść w weekend na uczelnię, mały jest w złym nastroju. – Filip ma wtedy prawdziwą depresję. Nie chce jeść, grymasi, chodzi osowiały aż do wieczora. Mam wtedy wyrzuty sumienia, że zostawiam go samego. Wierzę, że wszystko da się pogodzić, ale tego uśmiechu, którym obdarza mnie w progu nie zamieniłabym na standardowe studenckie życie. Dla Filipa chcę być mamą do zadań specjalnych! – podsumowuje Natalia biorąc synka na ręce i całując w policzek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *