Gdyby biesy rządziły światem

biesy gdyniaW Teatrze Miejskim w Gdyni zagościły „Biesy”. Są mroczne, przepełnione obłędem i wyrachowaniem. Opowieść o uwikłaniu w polityczne i miłosne intrygi. To udana premiera i z pewnością godna uwagi.

Gdyńskie przedstawienie prozy Fiodora Dostojewskiego w adaptacji Alberta Camusa skupia się na poszukiwaniu źródła zła, jakie czai się w człowieku. Na pierwszy plan wysuwają się pytanie: co jeśli Boga nie ma, a rządzą nami biesy?

Wizja takiego świata okazuje się co najmniej ponura. Odzwierciedla to także scenografia wykonana przez Marka Brauna. Wszystko, łącznie z wybiegiem wysuniętym w widownię, tonie w czerni. Wyróżnia się jedynie wielkie lustro, w którym przeglądają się aktorzy, i które kilkukrotnie staje się ekranem prezentującym newralgiczne dla spektaklu momenty.

2014_11_19-6Fabuła spektaklu rozpoczyna się w momencie, gdy do domu rodzinnego powraca Mikołaj Stawrogin (Szymon Sędrowski). Domownicy wyczekują ulubieńca, ale gdy ten wraca, okazuje się, że się zupełnie zmienił. Stał się nieprzewidywalny, porywczy, a ponadto skrywa mroczne tajemnice. Sędrowski świetnie pasuje do tej roli, jego Mikołaj jest wyrachowany, intrygujący, pociągający i charyzmatyczny. Pod płaszczem hulaki i popełnionych zbrodni skrywa jeszcze resztki szlachetności. Widz więc śledzi z uwagą jego przemianę z bezwzględnego drania do straceńca, którego, jak sam twierdzi, nie czeka żadne przebaczenie.

Wokół jego postaci tka się cała sieć intryg. Zaczyna się od aranżowania małżeństw tuszujących jego występki przez jego matkę, Barbarę Pietrowną (w tej roli świetna, pełna przewrotnej empatii Dorota Lulka). Kończy się natomiast na pełnych uznania prośbach o pomoc, a później wręcz politycznych manipulacjach i szantażach Piotra Wierchoweńskiego. W tej roli balansujący na granicy wizjonerskiego obłędu Maciej Wizner. Na uznanie zasługuje też wypracowana w każdym szczególe rola owładniętej szaleństwem, kulawej Marii Timofiejewny (Monika Babicka). O dreszcz z kolei może przyprawić zdystansowany, lecz demoniczny Szigalew (Piotr Michalski). Ozdobą spektaklu jest występujący gościnnie nestor wśród trójmiejskich aktorów, Jerzy Kiszkis. Stiepan Trofimowicz w jego wykonaniu z jednej strony wprowadza rozluźniający komizm, a z drugiej jest znakomitym popisem aktorstwa starej szkoły.

biesy gdyniaSpektakl w reżyserii Krzysztofa Babickiego to podróż wgłąb ludzkiej psychiki. To próba odpowiedzenia na pytanie – skąd bierze się zło w człowieku? Czy z żądzy władzy, nieszczęśliwej miłości, zachcianki czy faktycznie z nadprzyrodzonej siły? To także obraz Rosji przed tuż przed komunizmem i prób jej reformowania. Czy naprawdę musi upaść, by zmienić się na lepsze? Spektakl jest szczególnie wymowny, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji. Warto więc go obejrzeć, chociażby po to, żeby przekonać się, że w każdym czai się jakiś bies i naprawdę „trudno nie wierzyć w nic”.

Foto: Roman Jocher

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *