W tej szarej krainie rządzą kobiety

Gambit MocyWiększość powieści fantastycznych zawiera pewne uniwersalne elementy. Polityka, magia, intrygi, wojny, magiczne istoty oraz, niestety, klasyczny, czarno-biały podział bohaterów, a także obecność kobiet(y) w opresji. Jeżeli szukacie powieści, która ostatnich dwóch elementów nie uwzględnia, sięgnijcie po „Gambit Mocy” Piotra Muszyńskiego.

Księżniczka Samia zostaje wygnana z rodzinnego kraju przez polityczną opozycję. Aby chronić ją przed atakami skrytobójców, gwardziści pozorują jej śmierć, po czym wywożą do Królestwa Dorian, by tam dziewczyna spędziła resztę życia w ukryciu. Jej towarzyszkami zostają Serina, wojowniczka, która nigdy nie brała udziału w prawdziwej walce, zaś bitwy zna jedynie z opowieści oraz Monika – utalentowana sierota z diabelskim charakterem. Szybko okazuje się, że Samia nie należy do osób, które łatwo oddają władzę, a opowieści o jej mrocznej duszy nie są bynajmniej przesądzone…

Niezwykle trudno odgadnąć, która z trzech dziewcząt jest główną bohaterką książki. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Samia. O tej postaci można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest słodkim, uroczym dziewczęciem. Księżniczka skrzydlatych z Silensil, to egoistyczna, parająca się mroczną magią panna, która zawsze śpi ze sztyletem w dłoni. Niemalże na równym poziomie jawi się Serina, osobista strażniczka księżniczki. Skromna, zagubiona, ale buńczuczna dziewczyna, która nie bardzo wie co zrobić ze swoim życiem. Z kolei Moniki, irytującej, a jednocześnie wzbudzającej współczucie nastolatki, nie sposób określić postacią drugoplanową, a już z pewnością nie epizodyczną.

„Gambit Mocy” można określić mianem „kobiecej fantastyki”. Bohaterki powieści to niezależne, młode kobiety o twardym charakterze, ale giętkim kręgosłupie moralnym. Nie ma tu miejsca dla słodkich i wiotkich dziewcząt, czekających na rycerza, który wybawi je z opresji. Same radzą sobie doskonale. Poza wymienionymi postaciami warto wspomnieć jeszcze o egzotycznej czarodziejce Tomoe, frywolnej Elther – siostrze Alchimy oraz żywiołaczce Xu Yen. Chociaż w książce pojawiają się także postaci męskie, naprawdę ciekawie skonstruowane (jak nekromanta Spaczony czy awanturnik Wilcze Serce), to nie sposób pozbyć się wrażenia, że i tak ustępują oni płci pięknej. Choć trochę szkoda, że Samia, Alchima, czy Tomoe nie mają równych sobie męskich przeciwników.

W „Gambicie mocy” żaden z bohaterów nie jest kryształowy – każdy ma jakieś cienie w swojej przeszłości oraz wady. Jedni są egocentrykami i nie zwracają uwagi na otoczenie (oczywiście tylko do momentu, gdy bliźni nie są im potrzebni w realizacji różnorodnych, niecnych planów), drudzy zaś uważają się za najsprytniejszych mędrców, podczas gdy tak naprawdę są marionetkami w rękach innych graczy. Z biegiem czasu (a raczej stron) postaci ewoluują, często w bardzo zaskakujący sposób. Czytelnik co rusz zmienia zdanie na ich temat. Tu nie ma dobrej bieli i złej czerni, jest za to wiele odcieni szarości.

Cała fabuła jest wielowątkowa, przy czym od razu zauważalny jest brak motywu miłosnego. Być może wynika to z faktu, że większość postaci zajmuje się wszystkim innym, niż romansowanie, a część bohaterów (a raczej bohaterek) jest jeszcze zwyczajnie odrobinę za młoda na tego typu inklinacje. Przy szczegółowym opisie świata i skomplikowanych relacjach politycznych, czytelnik wcale się nie gubi. Być może to zasługa powolnie rozwijającej się akcji (dopiero w drugiej połowie powieść nabiera tempa).

Przy okazji wielowątkowości i objętości książki (703 strony) wyłania się jedna drobna wada – brak rozdziałów i rozdzielenie fragmentów historii „gwiazdkami” czasami nieco utrudnia czytelnikowi zorientowanie się w powieści.

Choć książka napisana jest lekkim, wręcz dziewczęcym językiem, nieco rażą przekleństwa oraz kolokwializmy, które zupełnie nie pasują do realiów, w jakich osadzona jest akcja powieści. Czytając, można odnieść wrażenie, że Muszyński nieudolnie próbuje pod tym względem naśladować styl Sapkowskiego…

„Gambit Mocy” to może nie arcydzieło gatunku, ale z pewnością dobra polska fantastyka, godna polecenia przede wszystkim fanom Terry’ego Prattchetta oraz George’a R. R. Martina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *