Nie masz cwaniaka nad afrowarszawiaka

Ifi

Ekstrawaganckie stroje, aksamitny głos o ogromnych możliwościach, afro na głowie. Oto pochodząca z Nigerii Diana Ifeoma Ude, znana jako Ifi. Mówi o sobie, że jest prawdziwą warszawianką. I rzeczywiście, na takiego warszawiaka nie masz cwaniaka. Każdy, kto usłyszy ją chociaż raz, da się uwieść jej dźwiękom.


Debiutancka płyta Ifi Ude ukazała się 14 października i to w sposób nie byle jaki, bo wydana została za pomocą crowdfoundingu (finansowania społecznościowego). Wokalistka jest głównie znana z programu Must Be The Music. Błyskawicznie zyskała duże grono oddanych fanów zauroczonych jej kompozycjami. Niecodziennie zdarza się, żeby artysta starał się zaistnieć bez pomocy sztabu menadżerów i wielkich wytwórni płytowych i odnieść pełen sukces.
Jej udało się to śpiewająco. Jest wokalistką, kompozytorką, liderką zespołu, własną producentką. Jedynie menadżerką jest jej siostra. Można więc powiedzieć, że jest samowystarczalna.

Trudno określić, do jakiego gatunku przypisać muzykę Ifi. Najprościej byłoby uznać, że jest wypadkową praktycznie wszystkich. W jej twórczości można znaleźć  soulowe wokale, mocniejsze gitarowe riffy, elektronikę, akustyczne momenty, w końcu dużo mocnego drum’n’bassu czy nawet transu. Mocną stroną płyty są przesterowane klawisze
i świetne brzmienie perkusji. Nie da się tu pominąć dużego wpływu folku i etnicznych akcentów.

Ifi płynnie przechodzi od klubowych utworów do minimalistycznych ballad, przy okazji eksperymentując z niezwykłą lekkością z barwą głosu. Bardzo szybko wpadają w ucho takie piosenki, jak Miłościoszczelny” czy Fala, które, jak twierdzi Ifi są splotem jej polsko-afrykańskiej duszy. Z kolei przy My baby gone, Day czy Shake it – don’t panic trudno usiedzieć w miejscu. Słuchając tej płyty można nie tylko doskonale się bawić, ale wsłuchać się w dojrzałe, emocjonalne teksty, których przykładem są Wełna i Inna. W wersy wkrada się swojego rodzaju egzotyka, gdyż wokalistka śpiewa nie tylko po polsku i angielsku, ale także w rodzimym języku, Ibo.

Ifi Ude wychodzi do odbiorców z brzmieniem, którego jeszcze nie było. Wprowadza na polską scenę świeży powiew
z uroczą skromnością i nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Jej debiutancka płyta zadowoli nawet najbardziej wybrednego słuchacza. A ten, kto po nią sięgnie, zobaczy za pomocą muzyki słowiańską duszę opaloną afrykańskim słońcem.

 

Ifi Ude – „Ifi Ude”

  1. Shake it – don’t panic

  2. My baby gone

  3. Tramp

  4. ArkTika

  5. Kubek

  6. Inna

  7. Fala

  8. Day

  9. Miłościoszczelny

  10. Amadie

  11. My baby gone – acoustic

  12. Wełna

  13. Constant love (skomponowana przez Kamila Nikiela)

  14. Chwile

  15. Fala – remix NoBrain

  16. My baby gone – remix NoBrain

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *