Girona – futbolowa oda do radości

Fot. https://twitter.com/GironaFC/status/1739708403650597023/photo/1 – Autor: Girona FC

Przed wieloma laty Jerzy Engel napisał książkę “Futbol na tak”Gdyby miała ona powstać teraz, to jej twarzą byłaby drużyna Girony. W tym sezonie prezentuje się ona spektakularnie i ma szansę osiągnąć rzeczy historyczne. Poza niesamowitymi wynikami daje kibicom coś zdecydowanie ważniejszego – radość ze swojej gry.

Katalońskie (Nie)City

Główni przeciwnicy Girony zarzucają jej, że należą do tego samego właściciela co Manchester City, więc mają nieograniczone pieniądze. To bzdura. Kataloński klub rzeczywiście należy do City Football Group tak jak m.in. francuskie Troyes czy nawet kluby z Urugwaju i Indii. Jednak nie wiąże się to z nieograniczonym transferem pieniędzy, jak niektórzy myślą. Współpraca z City polega na przypływie specjalistów i wiedzy jak udanie budować klub. A ekipa z Manchesteru coś o tym wie. Girona nie dokonuje transferów za grube miliony, szuka młodych, perspektywicznych zawodników i to na nich stawia.

Na czele Girony stoją Delfi Geli (były piłkarz) oraz Pere Guardiola (brat słynnego Pepa). Nie są to smutni biznesmeni w garniturach, tylko ludzie, którym zależy na futbolu. W Gironie chodzi o stworzenie ekscytującego projektu piłkarskiego, a nie uzyskanie zysku za wszelką cenę. Przychodzą tu często na wypożyczenia młodzi gracze, których kupił Manchester City, a w Gironie stawiają pierwsze kroki w profesjonalnej piłce. Były zawodnik tego klubu, Rodrigo Riquelme, mówi: “W Gironie jest dobry klimat do futbolu. W szatni rozmawiamy tylko o piłce”.

Kuźnia talentów

Po raz pierwszy awansowali na najwyższy poziom w 2017, ale spadli w 2019 roku. W 2022 r. zajmowali miejsce w środku tabeli drugiej ligi. Gdyby wtedy ktoś powiedział kibicom Girony, że za dwa lata będą walczyć o mistrzostwo, kazali by pójść do niedalekiego sanktuarium w Montserrat i się pomodlić. Jednak w 2022 wrócili do La Liga. Początki były trudne, ale potem odzyskali rezon. Ich popisowym meczem było spotkanie z Realem Madryt na własnym stadionie. Odnieśli spektakularne zwycięstwo 4:2, a Valentin Castellanos strzelił 4 gole! W sezonie 2022/2023 zajęli 10. miejsce i bezpiecznie się utrzymali. Jednakże latem odszedł najlepszy zawodnik Girony (Oriol Romeu) i najlepszy strzelec (Valentin Castellanos). Wielu osobom wydawało się, że nadchodzący sezon będzie trudniejszy.

Castellanos celebruje jedną z bramek przeciwko Realowi – Fot. https://twitter.com/GironaFC/status/1738556611042419046/photo/1 – Autor: Girona FC

O, jak bardzo się pomylili! Girona od początku tych rozgrywek gra zachwycający futbol. Czy dzięki współpracy z City mają jakieś wielkie gwiazdy? Wcale nie. Bramki strzeże Paulo Gazzaniga. Jego największym osiągnięciem była rola rezerwowego w Tottenhamie. Środek obrony tworzą Daley Blind i Eric Garcia. Ten pierwszy najlepsze lata ma już dawno za sobą, a Garcia ostatnio odbił się od poziomu FC Barcelony. W środku pola biega Aleix Garcia, który niedawno grał w Rumunii z Januszem Golem w drużynie. Girona nie posiada zatem gwiazd europejskiego formatu. One się tutaj tworzą. O Aleixa Garcię już pytała Barcelona, a skrzydłowy Savinho budzi zainteresowanie Manchesteru City. Wspomniany już wcześniej Rodrigo Riquelme gra teraz w Atletico Madryt. Girona to idealne miejsce, żeby się wypromować.

Rewelacja sezonu

Jak to się stało, że teoretycznie średnia drużyna w tym sezonie walczy o mistrzostwo? Fundamentalną postacią jest trener Girony, Michel. Oglądając ich mecze widać perfekcyjne schematy akcji ofensywnych, niezwykły polot i finezję drużyny. O to wszystko dba linia ataku złożona z Savinho, Artema Dovbyka i Viktora Tsygankova. Brazylijczyk jest przebojowym skrzydłowym, a swoimi dryblingami i luzem w grze przypomina Neymara. Dovbyk, kupiony latem napastnik, okazał się strzałem w dziesiątkę. Na półmetku sezonu ma już 11 goli i 5 asyst. Tworzy on świetny duet ze swoim rodakiem, Tsygankovem. Ukraiński skrzydłowy przebojem wdarł się do La Liga i z miejsca stał się ważnym zawodnikiem Girony. Linię ataku wspiera też weteran Christian Stuani z 6. golami na koncie.

Cała drużyna z trenerem celebruje bramkę na wagę zwycięstwa z Valencią – Fot. https://twitter.com/GironaFC/status/1738556611042419046/photo/ – Autor: Girona FC

Girona prezentuje futbol “podwórkowy” w pozytywnym sensie. Strzelili najwięcej goli w La Liga (46), ale też czasami zapominają o defensywie (24 stracone gole). Po bokach obrony hasają ofensywnie usposobieni obrońcy, Miguel Gutierrez i Yan Couto. Mecze Girony nigdy nie są nudne. Katalończycy wolą wygrać 4:3 niż 1:0. W tym sezonie notowali już wyniki 5:2, 4:3 i 4:2.  Ich styl gry przynosi wymierne efekty. Na 19 meczów wygrali 15. Przegrali tylko z Realem Madryt i od 30. września są niepokonani. Mają 48 punktów na 55 możliwych, a na wyjazdach są najlepsi w lidze. Mają tyle samo punktów co lider (Real Madryt) i są kandydatami do mistrzostwa.

Pogromcy gigantów

Przed ligowym meczem z Barceloną trener Michel mówił: “Jeśli pokonamy Barcelonę wkroczymy w zupełnie inny wymiar“. Starcia z katalońskim rywalem zawsze były dla Girony ważne, jednak nigdy nie udało im się odnieść zwycięstwa. Przełom nastąpił w 16. kolejce, kiedy to gościli na Montjuic w starciu z Barcą. Odnieśli historyczne zwycięstwo 4:2, a mogło być i wyższe, bo Girona miała mnóstwo sytuacji bramkowych. Do tej pory skromna drużyna z przedmieść Barcelony upokorzyła giganta na jej stadionie. Michel przy Xavim był jak wizjoner. Jego pomysł na mecz był lepszy i zasłużenie odniósł zwycięstwo. Spotkanie wyglądało tak, jakby Barcelona po prostu nie nadążała za Gironą. Jej piłkarze byli szybsi, bardziej pomysłowi. Przy lokalnym sąsiedzie pogrążającym się w przeciętności, Girona rozbłysła jak nowa gwiazda na piłkarskiej mapie. Oto nowa duma Katalonii.

Piłkarze celebrują historyczne zwycięstwo nad Barceloną – Fot. https://twitter.com/GironaFC/status/1734227287237607455/photo/1 – Autor: Girona FC

Historycznym meczem był także ten z Atletico Madryt na swoim stadionie. Już w 2. minucie objęli prowadzenie, by niewiele potem był już remis. Jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie 3:1, ale po pierwszej połowie było 3:2. Ten mecz to była Girona w pigułce. Wychodzą zawsze z otwartą przyłbicą i nie boją się nikogo. Tuż po przerwie zrobiło się 3:3 i wydawało się, że Katalończycy pękną. Jednak otrząsnęli się i w 91. minucie zdobyli bramkę na 4:3 odnosząc historyczne, pierwsze zwycięstwo nad Atletico. Pokazali w tym meczu siłę charakteru oraz to, że są w stanie przezwyciężyć trudne momenty. No i oczywiście swój spektakularny futbol. To był najlepszy mecz w całym sezonie La Liga, widowisko przez wielkie “W”. Gwiazdą był Pablo Torre, zawodnik wypożyczony z Barcelony, gdzie się nie przebił. Chyba widać gdzie jest lepsze środowisko piłkarskie.

Każdy kraj ma swoje Leicester

Czy rzeczywiście Girona może wygrać mistrzostwo? Szczerze im kibicuję. Na początku wielu fanów (w tym ja) myślało, że mają tylko dobry początek i zaraz wrócą do normalnej dyspozycji. Ale oni nie chcą przestać. Z każdym kolejnym meczem nabieram wiary, że to rzeczywiście możliwe. A po starciu z Atletico naprawdę myślę, że to może się udać. W całym sezonie prezentują futbol zjawiskowy. Girona ma szansę zrobić rzecz absolutnie historyczną. Po sensacyjnym mistrzostwie Anglii dla Leicester w 2016 r. nic podobnego nie miało miejsca. To była pewna anomalia, która miała już się nie powtórzyć. Bo różnica między bogatymi a biednymi w futbolu robi się coraz większa.

Na swoim stadionie, Montilivi, piłkarze zawsze grają z kibicami – Fot. https://twitter.com/GironaFC/status/1742696089780711574/photo/1 – Autor: Girona FC

W świecie 100-milionowych transferów i Superligi historia Girony wydaje się nieprawdopodobna. W idealnej rzeczywistości Florentino Pereza i Joana Laporty, taki klub nie miałby szans na walkę z gigantami. Czy tegoroczny sezon Girony nie jest dla nas, wszystkich kibiców, czymś niezwykłym? Skromna drużyna z Katalonii skradła nasze serca swoją odwagą i niezwykłym stylem gry. Wiem, że w głębi duszy kibicują jej tysiące kibiców. Przecież kochamy futbolowe niespodzianki i przełamywanie monopolu jednej czy dwóch ekip. Nawet jeśli Girona nie wygra mistrzostwa, to i tak zapamiętamy ją jako widowiskową, przebojową i radosną drużynę, która rzuciła wyzwanie wielkim. Spieszmy się kochać Gironę, taki sezon już raczej się nie powtórzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *