Wielkie emocje i szybkie skończenia. Czy to była gala roku?

Fot. Pexels.com / Bruno Bueno

W ostatnią sobotę w Hali RCS Sport w Radomiu odbyła się 88. gala organizacji KSW. Karta walk obfitowała w interesujące zestawienia i głośne lokalne nazwiska. Na papierze wszystko wyglądało jak należy, jednak czy to, co działo się w klatce, wyszło naprzeciw oczekiwaniom kibiców zgromadzonych zarówno na hali jak i przed telewizorami? Zdecydowanie tak.

Karta wstępna 

W pierwszej walce gali Michał Gniady, podjął utytułowanego kickboxera Jacka „Siexe” Gacia. Polak zastąpił Andiego Vrtacica. Zaledwie tygodniowe przygotowania nie przeszkodziły mu jednak w pokonaniu oponenta przez techniczny nokaut już w pierwszej rundzie. Mimo krótkiego pojedynku, panowie zapewnili publiczności kilka nagłych zwrotów akcji, raz po raz posyłając siebie na deski. 

W następnym starciu ponownie ręka underdoga powędrowała w górę w geście triumfu, znów był to zawodnik ściągnięty na zastępstwo. Debiutujący w organizacji Konrad Rusiński w półtorej minuty poddał duszeniem zza pleców faworyzowanego Krystiana Bielskiego, tym samym dosadnie przywitał się z kategorią średnią organizacji KSW. Z pewnością warto czekać na kolejne występy młodego zawodnika z Warszawy.  

Po chwili w klatce zobaczyliśmy starcie pań. Naprzeciwko siebie stanęły Anita Bekus i Maria Silva. Pojedynek dość wyraźnie wygrała faworyzowana przez bukmacherów Brazylijka, zademonstrowała wysoki poziom grapplingu i zapasów. Sędziowie zgodnie wskazali ją jako zwyciężczynię walki. 

Karta główna 

Kartę główną miała otworzyć walka Ramzana Jembieva z Danielem Tarchilą. Francuzowi nie udało się jednak wypełnić limitu kategorii piórkowej i do walki ostatecznie nie doszło. Obaj zawodnicy otrzymali jednak od organizacji nowych przeciwników. 

Ramzan Jembiev zmierzył się ostatecznie w umownym limicie do 72 kilogramów z Fabianem Łuczakiem, dla którego była to zaledwie trzecia zawodowa walka w karierze. Zgodnie z przewidywaniami Francuz szybko rozprawił się z Polakiem – poddał go, kolejnym już na tej gali, duszeniem zza pleców. Z kolei Daniel Tarchila stanął w szranki z debiutującym na zawodowej scenie Vlasyslavem Falbiychukiem. Mołdawianin odniósł zwycięstwo w 1. rundzie, natomiast młody Ukrainiec pokazał się z interesującej strony i na pewno warto obserwować jego rozwój. 

Następnie klatka zatrzęsła się od mocnych uderzeń. Stanęli w niej bowiem dwaj zawodnicy wagi ciężkiej, którzy obdarzeni są imponującą siłą ciosu. Zapowiadał się dość szybki koniec. I tak też się stało. Stefan Vojcak już w pierwszej rundzie rozprawił się z Kamilem Gawryjołkiem, prawym prostym zafundował Polakowi zderzenie z deskami, a następnie rozbił go w parterze. Dla „Mutanta” było to pierwsze zwycięstwo w organizacji. 

W kolejnej potyczce obejrzeliśmy lokalnego bohatera, Alberta Odzimkowskiego. Naprzeciw niego stanął Jorge Bueno, a więc kolejny zawodnik, który pojawił się na karcie last minute. W pierwszej rundzie popularny „Złoty” dominował nad Brazylijczykiem, aby w drugiej skończyć walkę przez nokaut. Radomianin odniósł dopiero drugie zwycięstwo w siódmej walce dla KSW. 

Kolejne starcie sobotniej gali także było pojedynkiem Polaka z reprezentantem Kraju Kawy. Marcin Wójcik, dla którego był to powrót do organizacji po kilku latach nieobecności, podejmował Luisa Henrique da Silve. Pierwsza runda była pokazem parterowych umiejętności Wójcika, natomiast w drugiej wyprowadził on piekielnie mocny cios podbródkowy, którym pozbawił oponenta możliwości dalszej walki. Nie brakuje głosów, że był to jeden z najlepszych nokautów na polskiej scenie w 2023 roku. 

Godne zwieńczenie widowiska

W co-main evencie uświadczyliśmy rywalizacji miejscowego Piotra Kuberskiego z gdynianinem Bartoszem Leśko. Są to dwaj zawodnicy ze ścisłej czołówki wagi średniej w Polsce. Zdecydowanie było to widać w klatce. Kuberski znokautował swojego przeciwnika w drugiej rundzie, po bardzo emocjonującej walce, pełnej krwawych wymian i pokazie znakomitych umiejętności bokserskich z obu stron. 

Przyszedł czas na walkę wieczoru. Rękawice skrzyżowali w niej jeden z najlepszych zawodników wagi piórkowej w Polsce, z jednym z największych talentów w tej kategorii w naszym kraju. Daniel Rutkowski zmierzył się z Patrykiem Kaczmarczykiem. Obaj pochodzą z Radomia, elektryzowali lokalną publiczność. Pojedynek przez jednogłośną decyzję sędziów, ku ogromnemu zaskoczeniu, zwyciężył Kaczmarczyk. Szale zwycięstwa przeważyło na jego korzyść to, że dwukrotnie posłał „Rutka” na deski – w pierwszej rundzie po latającym kolanie, natomiast w drugiej po wysokim kopnięciu.  

Jedna z najlepszych gal tego roku 

Radomska gala z pewnością mogła się podobać. Obfitowała w różnej maści skończenia, od imponujących poddań, po ciężkie nokauty. Widzowie mogli obejrzeć kilka naprawdę dobrych bitew ringowych, szczególnie w dwóch ostatnich walkach sobotniego wieczoru. Radomska publiczność również po raz kolejny pokazała, że jest gotowa na goszczenie tego typu wydarzeń. Niemal przez cały czas trwania gali słychać było głośny doping.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *