Euforie mamy w domu, czyli #BringBackAlice — recenzja pierwszych dwóch premierowych odcinków serialu

HBO, #BringBackAlice, serial

fot. HBO Max/ Aleksandra Grochowska.

#BringBackAlice, czyli polska wersja Euforii. Ładne obrazki i śliczne buzie czy może coś więcej?

#BringBackAlice to nowy serial, który miał swoją premierę 14 kwietnia na platformie HBO MAX. Odcinki emitowane są raz na tydzień, do tej pory obejrzałam jedynie dwa premierowe. Jest to polska produkcja w reżyserii Dawida Nickela. W rolę Alicji Stec, wcieliła się Helena Englert, którą widzowie mogą kojarzyć z „Pokusy” czy „Znaków”. Postać Alicji została stworzona na wzór amerykańskich filmów dla nastolatek. Bogata, popularna i lubiana licealistka. Do szkoły chodzi w mundurku z logiem „Batorego”, a wieczorami imprezuje na prywatnym jachcie. Ma przystojnego chłopaka i przewodzi grupie swoich znajomych. Po jednej z zabaw nie wraca na noc do domu. Po roku odnajduje się, jednak nic nie pamięta. Co działo się przez rok z Alicją i kto stoi za jej zaginięciem?

Trójmiasto 

Zazwyczaj w polskich produkcjach akcja dzieje się w Warszawie i naprawdę miło w końcu zobaczyć inne ulice i kadry niż te ze stolicy. Widać, że scenarzyści starali się wykorzystać potencjał lokalizacji w jak najlepszy sposób. Dużo ujęć morza i plaży, dla jednych mogą okazać się kiczowatym wyborem na wzór niskobudżetowych teledysków, ale mi osobiście bardzo podobał się ten zabieg. Morze to jeden z żywiołów, a ujęcie niespokojnych fal oddziałuje na widza mocnej niż gra aktorska. Co prawda zdarzały się momenty, podczas których zastanawiałam się jak to możliwe, że bohaterka z Tunelu pod Martwą Wisłą do swojego mieszkania w Gdyni jest w stanie przedostać się w 8 minut, jednak seriale rządzą się własnymi prawami.

Euforie mamy w domu

Tego samego dnia zaginęła również Wiktoria- zupełne przeciwieństwo głównej bohaterki. Nikt o niej jednak nie mówi, ponieważ „w mediach jest miejsce na tylko jedną zaginioną nastolatkę”. Brat Wiktorii (grany przez Sebastiana Delę) stara się znaleźć dziewczynę na własną rękę i myśli, że Alice jest kluczem do rozwiązania zagadki. Ten wątek bardziej mnie zainteresował, niż główny motyw serialu. Sebastian Dela idealnie wcielił się w rolę „prostego chłopaka z bloku”. Jest on ciekawym kontrastem dla całej bandy bogatych dzieciaków, które zdają się żyć w innej rzeczywistości. Mimo że są zupełnie z różnych światów, łączy ich znacznie więcej niż mogłoby się wydawać…

#BringBackAlice przypomina polską wersję Euforii zmieszaną ze Szkołą dla Elity. Bogate nastolatki, które chętnie zażywają wszystkie dostępne używki, imprezują 7 dni w tygodniu i nie mają prawie żadnych obowiązków, a jednak mimo wszystko uczęszczają do topowego liceum. Ujęcia, muzyka, ubiór bohaterów, robi niesamowity efekt i stoi na naprawdę wysokim poziomie, jednak pomysł na scenariusz jest pewnym powieleniem schematu, typowa “teen drama z wątkiem kryminalnym. Obraz wykreowany przez twórców serialu zdecydowanie odbiega od polskich realiów. Wszystko jest przerysowane, nawet język” młodzieży” brzmi dość sztucznie. Z pewnością nie jest to serial dla każdego. Myślę, że dla fanów netflixowych produkcji, którzy szukają ładnych obrazków i nieskomplikowanej historii może być to odpowiedni wybór. Na ten moment, obejrzałam jedynie dwa premierowe odcinki i głęboko liczę na to, że w kolejnych serial nabierze szybszego tempa i jeszcze mnie zaskoczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście − dwa =