26/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Z Camden Town w Londynie na Pomorze: wywiad z ikoną polskiego tatuatorstwa. Tomasz Skoczypiec – artysta, który tatuował gwiazdy, w tym Amy Winehouse!

6 min przeczytania

Fot. Magdalena Gębka-Scuffins

Prawdziwa legenda polskiego tatuażu, mistrz, spod którego igły wychodziły dzieła dla takich sław jak Amy Winehouse, Liroy czy Agnieszka Chylińska, mieszka i pracuje właśnie na Pomorzu? To nie fantazja, a rzeczywistość! Tomasz Skoczypiec, z ponad 30-letnim doświadczeniem, którego fascynująca droga wiodła z Gdyni przez Londyn, teraz otwiera nowy rozdział w studiu w Pucku. Mamy przyjemność przedstawić artystę, który odmienił postrzeganie tatuażu w Polsce i na świecie. To będzie podróż przez dekady sztuki, pasji i niezwykłych spotkań!

Nasz wywiad z Tomaszem Skoczypcem narodził się z czystego przypadku. W studiu Selkie Ink w Pucku spotkaliśmy Tomasza, który przez lata działał w studio tatuażu w słynnym Camden Town w Londynie. Skojarzenie faktów (zwłaszcza w kontekście filmu „Back to Black. Historia Amy Winehouse”, która mieszkała właśnie w Camden Town), zainspirowało nas do zadania kluczowego pytania: czy miał okazję tatuować piosenkarkę? Odpowiedź, jak się okazało, była twierdząca. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z artystą, który opowiada o swojej pracy: jej początkach, wyzwaniach i o tym, jak spotkał Amy Winehouse.

Pionierskie czasy w Gdyni: kiedy tatuaż był sztuką podziemia

Tomasz Skoczypiec, urodzony w 1973 roku w Gdyni, to postać legendarna w świecie polskiego tatuażu. Swoją przygodę z igłą i tuszem rozpoczął na początku lat 90., w czasach, gdy tatuaż w Polsce był domeną subkultur i kojarzył się głównie z półświatkiem, a nie z formą sztuki. Brak dostępu do informacji i nowoczesnych technik, tak powszechnego dziś dzięki Internetowi, wymuszał na pionierach prawdziwą kreatywność i determinację.

– Razem z Piotrem Żurawskim, w Gdyni, na ulicy Olsztyńskiej 22, stawialiśmy pierwsze kroki. Tam się uczyłem, tam się rozkręcałem – opowiada nam Tomek, wracając wspomnieniami do tamtych lat. – Nie było Internetu. Musieliśmy się sami uczyć, oglądać różnego rodzaju magazyny, czy też zdobywać wiedzę z zachodu, gdy było to już możliwe (jak już granice zostały otwarte i mogliśmy wyjeżdżać, bo przed 89 r. trzeba było stać dniami i prosić o paszport i zgodę na wyjazd).

Już wtedy talent Tomka został dostrzeżony przez polskie gwiazdy muzyki i sportu. Jego tatuaże noszą m.in. Liroy, Przemysław Saleta, Kortez, Agnieszka Chylińska, Grzegorz Skawiński czy Tomek „Lipa” Lipnicki z zespołu Illusion, a także członkowie zespołu IRA.

Z Gdyni do Camden Town: podróż po sławę i niezwykłe spotkania

Przełom wieków przyniósł Tomkowi nowe wyzwania i decyzje. Kryzys ekonomiczny w Polsce skłonił go do poszukiwania nowych możliwości za granicą.

– Pierwszy raz wyjechałem do Anglii w 1999 r., kiedy u nas był taki kryzys ekonomiczny. To był przełom końca lat 90. i początek 2000. Wtedy wpadł mi taki pomysł, żeby po prostu wyjechać, zbadać tzw. wody, więc pojechałem na próbę – opowiada Tomek o swoich początkach w Wielkiej Brytanii. – Nie znając wtedy w ogóle języka, porozumiewałem się praktycznie na migi. Za pierwszym razem nic tam wielkiego się nie wydarzyło, tatuowałem naszą Polonię i po roku wróciłem. Jednak zdecydowałem się na ponowny wyjazd do Anglii, który już nie był taki stresujący, bo wiedziałem, czego mogę oczekiwać. Byłem odważniejszy i praktycznie od pierwszego studia, do którego wszedłem, zacząłem pracę. To było właśnie w Camden Town.

To właśnie w legendarnej, londyńskiej dzielnicy Camden Town, znanej z artystycznej bohemy i muzycznej historii, Tomasz Skoczypiec spędził kolejne 20 lat, z czego ostatnie dwa jako właściciel studia. Przez jego pracownię przewinęły się dziesiątki gwiazd światowego formatu, choć on sam nie zawsze zdawał sobie sprawę z ich sławy, traktując wszystkich klientów z równym szacunkiem.

Igła, dusza i Amy Winehouse: wspomnienia z legendarną piosenkarką

Wśród jego klientów znalazła się również Amy Winehouse, ikona muzyki, której historię ponownie odkrywamy dzięki filmowi „Back to Black”.

– Była chyba najbardziej znaną osobą, którą tatuowałem, i to dwa razy – mówi Skoczypiec, wspominając zmarłą piosenkarkę. – Przez to, że nie interesuję się zbytnio tą muzyką, to nie wiedziałem, kim ona tak naprawdę jest. Dopiero kolega na recepcji mi pokazał i powiedział, kogo tatuowałem. Za drugim razem już wiedziałem. Wiesz, to tak jest, że jak się czymś nie interesujesz, a dowiesz się później, z kim masz do czynienia, to jest inaczej, niż jeżeli przychodzi do ciebie osoba, którą znasz, wiesz co robi, itd. To już jest inny pułap. Miałem okazję tatuować takich muzyków, którzy byli dla mnie, osobiście, bardziej znani, jak np. członkowie zespołu The Devin Townsend Project, gdzie już wiedziałem, co oni robią; a najprzyjemniejsze, było to, że jak się dowiedzieli, że uwielbiam ich muzykę, to zabrali mnie na ich koncert, na który bilety zostały wyprzedane pół roku wcześniej.

Tomek wspomina Amy Winehouse jako bardzo miłą osobę. Widział ją często w Camden Town, obserwując jej przemianę.

– Widziałem ją jeszcze w tych początkowych chwilach, kiedy dopiero zaczynała karierę, wtedy jeszcze normalnie wyglądała, jako taka normalna dziewczyna, jeszcze nie była wychudzona. Później było widać, jak z biegiem czasu została wyniszczona przez alkohol i inne używki. Niestety, trzeba podkreślić, że także przez paparazzi, którzy dosłownie stadami za nią biegali, to było straszne, żenujące.

Błyskawica, wewnątrz prawego nadgarstka u Amy Winehouse (widoczna m.in. na zdjęciach z jej koncertów), jest jednym z tatuaży, które wykonał Tomek.

Powrót do korzeni: z Londynu na Pomorze

Pandemia COVID-19 brutalnie przerwała londyński rozdział w życiu Tomka. Jego studio, podobnie jak wiele innych biznesów, musiało zakończyć działalność. Wraz z żoną i córką podjął decyzję o powrocie do Polski, do Pucka. Dlaczego właśnie Puck?

– Kilka lat wcześniej, jak jeszcze mieszkaliśmy w Londynie, chcieliśmy zainwestować w mieszkanie w Polsce. Ceny mieszkań w Gdyni były podobne do warszawskich, a ja mam sentyment do Pucka (miasto to podobało mi się już od dziecka, kiedy zabierał mnie tutaj mój tata), dlatego też zdecydowaliśmy się kupić mieszkanie w Pucku. I to do niego się przeprowadziliśmy po wyjeździe z Londynu – tłumaczy Tomek, zdradzając swoje puckie korzenie.

Selkie Ink w Pucku – nowy rozdział mistrza tatuażu

Przeprowadzka do Pucka otworzyła nowy, nieoczekiwany rozdział w karierze Tomka. Początkowo nieświadomy istnienia lokalnego studia tatuażu, szukał miejsca, gdzie mógłby kontynuować swoją pasję.

– Tu historia też jest bardzo ciekawa, bo jak się przeprowadziłem do Pucka, to nie wiedziałem, że jest tutaj studio tatuażu. Pracy szukałem, aż w końcu zacząłem współpracę z kolegą, który ma studio w Radomiu. Tam jeździłem na trzy tygodnie, a potem miałem tydzień wolnego w domu z rodziną. To nie była idealna sytuacja. Pewnego dnia, w Radomiu, spotkałem jednego z dostawców produktów, z którym rozmawiałem o tatuażach. Od słowa do słowa, i tak dowiedziałem się, że w Pucku jest studio tatuażu Selkie Ink. Skontaktowałem się później z Karoliną, właścicielką – wyjaśnia Tomasz. – W ten oto sposób działam w studio w Pucku, do którego serdecznie zapraszam.

Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Tomasz Skoczypiec
Fot. Magdalena Gębka-Scuffins