10/01/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

La Manita! Barcelona gra dalej

4 min odczytu

fot. Tim Roosjen (timroosjen) / źródło: Unsplash

Superpuchar Hiszpanii rozgrywany w Arabii Saudyjskiej stał się styczniową tradycją. FC Barcelona swoje zmagania w tym turnieju rozpoczęła od półfinałowego pojedynku z Athletikiem Bilbao. Środowy wieczór przyniósł odpowiedź na następujące pytanie – która z tych dwóch drużyn zamelduje się w finale Supercopa?

FC Barcelona w znakomity sposób rozpoczęła rok i idzie jak burza. Podopieczni Hansiego Flicka wygrywają mecz za meczem, a sposobu na ich pokonanie nikt nie znalazł przez ostatnie osiem spotkań. To imponująca seria, szczególnie biorąc pod uwagę napięty terminarz, wąską kadrę i grę na kilku frontach. Po zwycięstwie w lokalnych derbach nadszedł czas na starcie z Baskami. Jeśli mowa o hiszpańskiej „topce”, śmiało można stwierdzić, że Athletic – spośród drużyn ze wspomnianego grona – zaliczył największy regres względem minionego sezonu. Jak jednak wiadomo, turnieje i wielkie mecze rządzą się swoimi prawami, dlatego na końcowy rezultat należało jeszcze poczekać.

Czym jest Superpuchar Hiszpanii?

Supercopa de España (oryg. nazwa) to trofeum przyznawane zwycięzcy starcia między mistrzem Hiszpanii a zdobywcą Pucharu Króla. W przypadku, w którym ta sama drużyna podczas poprzedniej kampanii sięgnęła po oba trofea, jej przeciwnikiem zostawał zeszłoroczny finalista Pucharu Króla. Luis Rubiales po objęciu posady prezesa Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej w 2018 roku zreformował Superpuchar Hiszpanii. Pierwszą zmianą, jaką wprowadził – jeszcze w tym samym roku, w którym objął stanowisko – było zrezygnowanie z tradycyjnej formy dwumeczu na rzecz jednego spotkania. Ponadto wspomniana rywalizacja po raz pierwszy w historii odbyła się poza granicami Hiszpanii, a mianowicie w Maroku. Największą kontrowersję wywołała jednak decyzja, jaką Rubiales podjął w 2020 roku. Przeniósł rozgrywki do Arabii Saudyjskiej, a liczbę zespołów biorących w nich udział zwiększył do czterech. Mimo licznych kontrowersji i protestów formuła tego turnieju utrzymuje się do dzisiaj.

Przebieg meczu

Miłe złego początki – takim mianem należy określić pierwsze 15 minut spotkania w wykonaniu Basków. Pierwszy celny strzał spotkania oddał Oihan Sancet. Uderzenie było jednak za słabe, aby pokonać bramkarza Barcelony. W 15. minucie odpowiedział Pedri, ale golkiper Athleticu miał się na baczności. Ten moment był pierwszym grzmotem zwiastującym ofensywną nawałnicę ze strony Barcy. Przełom nastąpił w 22. minucie, kiedy to Ferran Torres wykorzystał zamieszanie w polu karnym i otworzył wynik spotkania. Na drugą bramkę nie trzeba było długo czekać – po ośmiu minutach prowadzenie podwyższył Fermín López. Chwilę później, po błyskotliwym dryblingu, kolejnego gola dla Barcelony zdobył Roony Bardghji. Mimo wysokiego prowadzenia Katalończycy byli wciąż głodni bramek. Niedługo przed zakończeniem pierwszej połowy, gola strzałem pod poprzeczką zdobył Raphinha i wyprowadził Barcę na czterobramkowe prowadzenie. Tuż przed przerwą szansę na honorową bramkę mieli Baskowie, lecz uderzenie Sanceta wylądowało na słupku bramki Joana Garcíi.

Druga połowa

Po rozpoczęciu drugiej części spotkania Barcelona nie zamierzała się zatrzymywać i sześć minut po wyjściu z szatni zdobyła piątego gola. Drugie trafienie tego wieczoru zanotował Raphinha, a Duma Katalonii mogła świętować La Manitę. To trafienie definitywnie zamroziło przebieg spotkania. Duma Katalonii usatysfakcjonowana niezwykle wysokim prowadzeniem spuściła z tonu i dała dojść do głosu Athleticowi. Drużyna prowadzona przez Ernesto Valverde miała swoje szanse na zdobycie gola honorowego, jednak tego wieczoru bramka Barcy była jak zaczarowana. Nic dziwnego, skoro dostępu do niej bronił prawdziwy czarodziej wśród golkiperów – Joan García. Wynik rywalizacji nie uległ zmianie aż do końcowego gwizdka, a FC Barcelona może spokojnie czekać na przeciwnika w finale Superpucharu Hiszpanii.

Trener przemówił

Na pomeczowej konferencji głos w sprawie oceny gry swojej drużyny zabrał szkoleniowiec Dumy Katalonii – Hansi Flick:

Gramy dobrze jako drużyna. Jesteśmy zgrani i dobrze się dzisiaj broniliśmy – to było kluczowe. (…) Stworzyliśmy sobie wiele szans, co zawsze mnie cieszy. Nasze bramki były niesamowite, ale to był dopiero pierwszy mecz w turnieju.

Skład obu zespołów:

FC Barcelona: Joan García, Jules Koundé, Pau Cubarsí, Eric García, Alejandro Balde (Gerard Martín 64′), Pedri (Dani Olmo 72′), Frenkie de Jong (Marc Bernal 64′), Roony Bardghji (Lamine Yamal 72′), Raphinha (Marcus Rashford 65′), Fermín López, Ferran Torres.

Athletic Bilbao: Unai Simón, Adama Boiro (Iñigo Lekue 57′), Aitor Paredes, Dani Vivian, Jesús Areso, Alejandro Rego (Selton Sanchez 61′), Mikel Jauregizar, Robert Navarro (Unai Gómez 54′), Oihan Sancet (Iñigo Ruiz de Galarreta 54′), Álex Berenguer, Iñaki Williams (Gorka Guruzeta 54′).