Lechia z pewnym awansem. Wpadka Pogoni na Islandii oraz kompromitacja Lecha w Lidze Mistrzów

Lechia-Gdansk Akademija Pandev

fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Już pierwsza runda europejskich pucharów przysporzyła wielu problemów polskim ekipom. Mieliśmy wymęczoną wyjazdową wygraną Lechii, sporą wpadkę Pogoni na Islandii oraz creme de la creme tego wszystkiego, czyli kompromitację Lecha w Azerbejdżanie.

Pierwsze serie spotkań napawały kibiców dużym optymizmem. Lechia oraz Pogoń wygrały swoje mecze rezultatem 4:1. Lech wymęczył jednobramkowe zwycięstwo po dość przeciętnej grze na własnym obiekcie. W rewanżu o biało-zielonych oraz Portowców byliśmy spokojni, gorzej zapowiadało się spotkanie w Baku. Nic bardziej mylnego. Lechia z Akademiją Pandev wygrała 2:1 dopiero po golu w 82. minucie, gdzie byliśmy blisko straty cennych punktów do rankingu UEFA za potencjalne zwycięstwo. To był najmniejszy problem. Pogoń w starciu z KR Reykjavík wyglądała bezradnie, co i tak jest łagodnym określeniem. Wynik był tą mniej kompromitującą częścią. Wypowiedź dyrektora wykonawczego gospodarzy wylała lawinę śmiechu oraz szyderstw w stronę Pogoni i ciężko ich bronić.

– Czy KR Reykjavík jest dziś w pełni profesjonalnym zespołem? Mam na myśli to, czy każdy piłkarz KR może skupić się tylko na graniu w piłkę i z tego żyje.

– Nie. Profesjonalnych piłkarzy w klubie mamy może czterech. Większość na co dzień normalnie wykonuje inne zawody albo chodzi do szkoły. Na przykład nasz bramkarz jest budowlańcem. Czterech czy pięciu naszych piłkarzy pracuje w szkole, są nauczycielami.

Cóż wydaje się, że komentarza do tej sytuacji nie trzeba. Profesjonalny klub jakim (teoretycznie) jest Pogoń przegrywa z amatorami z wyspy. To wygląda jak kadra San Marino, gdzie granie w piłkę to tylko weekendowe „zabicie czasu”. A Lech Poznań? Strzelenie gola w 17 sekundzie mogło napawać wielkim optymizmem na resztę spotkania i to, że uda się wyeliminować bardzo trudnego rywala. To były jednak tylko nadzieje, a błędy bramkarza poznaniaków ściągniętego specjalnie z Cypru stały się pośmiewiskiem tego meczu. Lech błyskawicznie się posypał jak domek z kart i z wielkich ambicji w Lidze Mistrzów pozostała Liga Konferencji na osłodę.

Kolejne spotkania już w ten czwartek

Lech z racji porażki z Qarabağ FK spadł do drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Do gry wchodzi również Raków Częstochowa, który z racji zdobycia Pucharu Polski mógł ominąć pierwszą rundę. Niestety losowanie dla polskich ekip nie było zbyt łaskawe i każdy z rywali jest na swój sposób wymagający. Najgorzej trafiła Lechia, której przeciwnikiem będzie jedna z czołowych austriackich ekip. Pozostałe trzy zespoły przy dobrej grze (i tu już robi się problem) są w stanie pokonać swoich rywali i awansować do dalszej części kwalifikacji.

Pary drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji: (po lewej gospodarz pierwszego meczu)

Lech Poznań – Dinamo Batumi (Gruzja)

Rapid Wiedeń (Austria) – Lechia Gdańsk

Pogoń Szczecin – Brøndby (Dania)

Raków Częstochowa – FC Astana (Kazachstan)

Wszystkie mecze rozegrane zostaną w czwartek 21 lipca, rewanże odbędą się tydzień później.

 

Zdjęcia z tekstu zostały usunięte z przyczyn niezależnych od autora publikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 + 10 =