Super Bowl i The Weeknd, czyli sport i wielkie show w jednym

Źródło: Instagram @theweeknd

Najchętniej oglądane i najważniejsze wydarzenie sportowe w Stanach Zjednoczonych – pięćdziesiąty piąty Super Bowl odbył się w niedzielę, 7 lutego na stadionie Raymond James Stadium w Tampie na Florydzie. Mistrzami NFL zostali Tampa Bay Buccaneers, pokonując Kansas City Chefs z wynikiem 31:9. Jednak przed telewizory co roku nie zasiadają tylko fani sportu – są też tacy, dla których najważniejszym momentem wieczoru jest legendarny Halftime Show. W tym roku w przerwie meczu wystąpił, nikt inny, a obecnie jeden z najpopularniejszych wokalistów – The Weeknd.

Tu już nawet nie chodzi o muzykę – teraz liczy się jak najbardziej zjawiskowe show. Z tańcem, światłami, efektami. Widowiskowe i zapadające w pamięć, niesamowite pokazy w przerwie Super Bowl, znane oficjalnie jako Pepsi Super Bowl Halftime Show, są tradycją od wielu lat. Wcześniej na jednej z najbardziej pożądanych scen na świecie mogliśmy oglądać takie gwiazdy jak Michaela Jacksona, Prince’a, The Black Eyed Peas, Madonnę, Beyonce, Bruno Marsa, Katy Perry, zespół Coldplay, Lady Gagę, Justina Timberlake’a, Maroon 5 oraz Shakirę z Jennifer Lopez.

W internecie widnieje mnóstwo rankingów, gdzie te kilkunastominutowe występy, będące dla danych artystów prawdopodobnie najważniejszym momentem w ich karierze, są poddawane analizom i dogłębnej ocenie. W czołówce najlepszych Halftime Show w historii jest umieszczany występ Prince’a (2007), U2 (2002), Beyonce (2013), a także Michaela Jacksona (1993). Z kolei wśród tych najbardziej rozczarowujących, źle przygotowanych i po prostu nudnych, znajdują się Maroon 5 (2019), Phil Collins, Christina Aguilera, Enrique Iglesias, Toni Braxton i Tina Turner (2000), The Black Eyed Peas (2001) oraz The Who (2010).

Wysoko oceniany jest także zeszłoroczny występ Shakiry i JLo, w którym pokładano wszelkie nadzieje po – delikatnie mówiąc – złym show zespołu Maroon 5 (do którego dołączył Travis Scott i Big Boi). Obie wokalistki dały zjawiskowy pokaz swoich umiejętności – nie tylko wokalnych jak i tanecznych. Na tę chwilę ma on na YouTube prawie 200 milionów wyświetleń.

HALFTIME SHOW W CZASACH PANDEMII

Pod koniec 2020 ogłoszono, że następnym wykonawcą na Super Bowl będzie The Weeknd – trzydziestoletni kanadyjski wokalista, który naprawdę nazywa się Abel Makkonen Tesfaye. Tworzy muzykę z gatunku R&N, popu i alternatywnego R&B. Na swoim ostatnim albumie, zatytułowanym After Hours (2020), wciela się w charakterystyczną postać w czerwonym garniturze, który szybko stał się jego znakiem rozpoznawczym.

Źródło: Instagram @theweeknd

O The Weeknd słychać już od wielu lat, bowiem ma on na swoim koncie całą masę hitów, które na okrągło pojawiają się w radiu. Należą do nich m.in. Can’t Feel My Face, Earned It, Starboy, The Hills oraz ikoniczna piosenka Blinding Lights, która przez wiele tygodni utrzymywała się na pierwszym miejscu zestawienia magazynu Billboard Hot 100. Dotarła też na szczyty list przebojów w trzydziestu krajach, w tym w Polsce, gdzie zajmowała pierwsze miejsce.

Wokalista miał niełatwe zadanie – tym razem tegoroczne Halftime Show musiało zostać zorganizowane w warunkach pandemicznych. W konsekwencji występ został dość mocno ograniczony – The Weeknd śpiewał na scenie zbudowanej na trybunach – jednak nie przeszkodziło mu to w pokazaniu swoich umiejętności wokalnych. Zdecydowanie można powiedzieć, że dał z siebie wszystko. Sam przyznał, że o tej scenie marzył od dziecka, a podczas występu uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Źródło: Twitter @theweeknd

Setlista występu The Weeknda prezentowała się następująco:

  • The Hills.
  • Can’t Feel My Face.
  • I Feel It Coming.
  • Save Your Tears.
  • Earned It.
  • House of Balloons/Glass Table Girls.
  • Blinding Lights.

 

Wielkim zaskoczeniem był sam finał – gdy zaczęła się piosenka House Of Balloons, a zaraz po niej Blinding Lights, na boisku pojawiły się dziesiątki tancerzy w białych maskach, a ze stadionu strzelano fajerwerkami. Na taki finał czekaliśmy – grzechem by było wykonanie ostatniego, największego hitu wokalisty, stojąc w miejscu, a tym bardziej na trybunach.

Opinie o tegorocznym Halftime Show są skrajne – niektórzy jednak chyba zapominają, że trwa pandemia i wiadome było, że nie będzie wyglądać to tak jak w poprzednich latach. Dla samego artysty była to najważniejsza chwila w jego karierze i z pewnością najszczęśliwsza, co widać od pierwszych sekund jego wyjścia na scenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *