Zaproszenie na wielką wycieczkę – zapowiedź Giro d’Italia 2017

Trofeum dla zwycięzcy wyścigu | Giro d'Italia

Trofeum dla zwycięzcy wyścigu | Giro d’Italia

21 etapów, ponad 3600 kilometrów. Na starcie sami wielcy kolarze. Sardynia, Sycylia i kontynentalne Włochy. Wymagające podjazdy w Apeninach, Alpach i Dolomitach. Końcówka po jeździe indywidualnej na czas na ulicach Mediolanu. Różowa koszulka, trofeum i miejsce w annałach dla zwycięzcy. Setna edycja Giro d’Italia rozpoczyna się już dziś.

Zaczęło się niewinnie, w 1909 roku. „La Gazzetta dello Sport”, obecnie największa włoska gazeta sportowa, chciała tylko rozpropagować swoją markę i być może zwiększyć sprzedaż. Przez lata ranga Giro rosła i rosła. Wyścig dookoła Włoch jest dziś jednym z trzech, obok Tour de France i Vuelta a Espana, największych wyścigów etapowych – Wielkich Tourów. W całym kolarskim kalendarzu tylko one mają 21 etapów. To na nie czeka się z największym utęsknieniem, a wygrana w którymś z nich jest celem niemal każdego zawodowego kolarza.

Trasa

Pierwsze trzy etapy wyścigu rozegrane zostaną na Sardynii. Nie powinny być jednak decydujące w kontekście klasyfikacji generalnej, a o zwycięstwa etapowe walczyć będą sprinterzy. Wyjątkiem może być etap drugi. Jest on znacznie bardziej pagórkowaty niż dwa pozostałe. 47 kilometrów przed metą znajduje się górska premia drugiej kategorii, po której nastąpi długi, ponad trzydziestokilometrowy zjazd do mety. Ci, którzy stracą kontakt z czołówką na podjeździe (w tym sprinterzy), mogą podczas tego zjazdu dołączyć do grupy. Z drugiej strony może to być doskonała okazja dla ewentualnej ucieczki, ale mimo wszystko trudno pomyśleć, że peleton odpuści odjazd już na drugim etapie.

Etna będzie pierwszym sprawdzianem na trasie wyścigu | Giro d'Italia

Etna będzie pierwszym sprawdzianem na trasie wyścigu | Giro d’Italia

Po trzecim etapie nastąpi dzień przerwy, w trakcie którego kolumna wyścigu przeniesie się na inną dużą wyspę – Sycylię. Tam kolarze po raz pierwszy zmierzą się z prawdziwymi górskimi podjazdami, a czwarty etap zakończy się wjazdem na słynny wulkan – Etnę. W marcu dochodziło tam do erupcji, w wyniku których rannych zostało 10 osób. Etna nie powinna jednak przeszkodzić kolarzom, zwłaszcza, że finisz mieści się ponad kilometr poniżej stożka, na wysokości 1892 metrów. Finałowy podjazd liczy ponad 17 kilometów o średnim nachyleniu 6,6% i maksymalnym 12%. Na nim powinno dojść do pierwszych pojedynków między faworytami do zwycięstwa w wyścigu.

Podjazd pod Blockhaus to ostatnia trudność przed drugim dniem przerwy | Giro d'Italia

Podjazd pod Blockhaus to ostatnia trudność przed drugim dniem przerwy | Giro d’Italia

Od piątego etapu kolarze rywalizować będą już na kontynencie i zaczną podróż po włoskim bucie w stronę północy. Kolejne etapy będą stały przede wszystkim pod znakiem walki sprinterów. Wyjątkiem będą etapy szósty i ósmy, kiedy to peleton zafiniszuje odpowiednio w Terme Lugiane oraz w Peschici. Mety tych etapów znajdują się na szczytach krótkich, choć stromych podjazdów. O zwycięstwo walczyć powinni zawodnicy specjalizujący się w wyścigach jednodniowych. Dziewiąty etap Giro znów kończy się wjazdem pod górę. Kolarze zmierzą się z Blockhausem, ponad trzynastokilometrowym podjazdem o średnim nachyleniu 8,4%. Dla faworytów to ostatnia szansa na zmiany w klasyfikacji generalnej przed drugim dniem przerwy. Należy spodziewać się wielu ataków. Być może Blockhaus nie zadecyduje o ewentualnym zwycięstwie w wyścigu, ale poniesione na nim straty trudno będzie odrobić w trzecim tygodniu rywalizacji.

Po dniu przerwy kolarzy czeka pierwszy etap jazdy indywidualnej na czas – 40 kilometrów po pagórkowatej trasie. Słabsi czasowcy wśród faworytów będą chcieli zminimalizować swoje straty, ale będą musieli liczyć się z potrzebą odrabiania ich. Pierwszą szansę będą mieli już dzień później. 11 etap z Florencji do Bagno di Romagna ma wiele podjazdów i zjazdów. Z ostatniej góry jest jednak prawie 30 kilometrów do mety, w większości prowadzących w dół. Jeśli liderzy nie będą ze sobą walczyć, to szansę mają tutaj ci, którzy zdecydują się na odjazd z głównej grupy. Kolejne dwa dni będą stały pod znakiem walki sprinterów. 14 etap kończy się podjazdem do Sanktuarium w Oropie. W 1999 roku wygrał tutaj Marco Pantani, a gdy ostatnio finiszował tu peleton, w 2014 roku, to najlepszy okazał się Włoch, Enrico Battaglin. Podjazd, liczący prawie 12 kilometrów przy średnim nachyleniu 6,2%, to kolejna szansa dla najlepszych górali wyścigu. Równie ciekawie będzie dzień później. Na etapie liczącym 199 kilometrów ostatnia część trasy pokrywa się z końcówką Il Lombardia, jednego z najważniejszych wyścigów jednodniowych („monumentów”). Podjazdy pod Miragolo San Stefanore (8,7 km, 7%) i Selvino (6,9 km, 5,4%) sprawią, że o zwycięstwo w tym dniu powalczą wyłącznie najwytrzymalsi. Dodajmy do tego zlokalizowany 3 kilometrów przed metą pagórek w Bergamo, który może dodatkowo dobić słabnących. Finisz w centrum miasta może rozstrzygnąć się między kilkoma, maksymalnie kilkunastoma zawodnikami. Walka zapewne będzie bardzo zacięta, zwłaszcza, że dzień później znów nastąpi przerwa w wyścigu.

Na 16. etapie kolarze wjadą na dach wyścigu | Giro d'Italia

Na 16. etapie kolarze wjadą na dach wyścigu | Giro d’Italia

Co nadrobi się w Bergamo, łatwo będzie można stracić na etapie szesnastym. 222 kilometrów i trzy, bezlitosne podjazdy to idealny przepis na odsianie chłopców od mężczyzn. Pierwsza góra to Passo di Mortirolo, pokonywane tym razem od łatwiejszej strony. 12,6 kilometrów przy średnim nachyleniu 7,6% to i tak bardzo trudny podjazd, zwłaszcza dla niegórali. Następne jest legendarne Passo dello Stelvio (21,7 km, 7,1%), które jest najwyższym szczytem tej edycji Giro d’Italia (2758 m n.p.m) – tzw. „Cima Coppi”. Kolarze tuż przed końcem podjazdu rozpoczną pętlę, którą domkną po pokonaniu Umbrailpass (13,4 km, 8,4%). Stamtąd drogą, którą wjeżdżali na Stelvio, zjadą do Bormio, gdzie znajduje się meta etapu. Zjazd może okazać się ratunkiem dla tych, którzy na ostatnim podjeździe zostaną nieco z tyłu. Jeśli jednak spadnie deszcz albo na poboczu zalegać będzie śnieg, to droga w dół może okazać się niezwykle niebezpieczna. W zeszłym roku przekonali się o tym Holender Steven Kruijswijk oraz Rosjanin Ilnur Zakarin.

18 etap największa trudność na trasie wyścigu | Giro d'Italia

18 etap to największa trudność na trasie wyścigu | Giro d’Italia

Siedemnasty etap, choć także górski, to dobra okazja na zwycięstwo dla ewentualnej ucieczki. Po trudnej pierwszej połowie nastąpi długi zjazd z Passo del Tonale, a przez ostatnie 88 kilometrów droga pnie się delikatnie w górę, tylko momentami prowadząc w dół. Faworyci raczej nie będą atakować i istnieje duże prawdopodobieństwo, że o wygraną na tym etapie powalczy wspomniana już ucieczka. Ten etap może być bardziej spokojny także dlatego, że dzień później kolarze zmierzą się z prawdziwym kolosem. Trzy przełęcze o wysokości powyżej 2000 m n.p.m., łącznie prawie 50 kilometrów jazdy pod górę, trudne zjazdy, niemal całkowity brak jazdy po płaskim. Całość na dystansie zaledwie 137 kilometrów, z metą w Ortisei/St. Ulrich. To wszystko sprawia, że nie można tego etapu nazwać inaczej niż królewski. Kto stracił wcześniej, tutaj może odrobić swoje straty. Najlepszy z faworytów na tym odcinku ma duże szanse na wygraną w całym wyścigu. Nie oznacza to jednak, że może czuć się pewnie, bowiem przed kolarzami będą jeszcze dwa dni ścigania w górach. Stracić można na przykład na etapie dziewiętnastym z metą w Piancavallo. Finałowy podjazd liczy sobie 15,4 kilometrów przy średnim nachyleniu 7,3%. Jeśli komuś będzie mało gór, to pozostaje jeszcze przedostatni etap do Asiago. Po drodze dwie premie górskie pierwszej kategorii, w tym jedna 15 kilometrów przed metą. Będzie to ostatnia szansa na zdobycie przewagi przed ostatnim etapem, którym będzie jazda indywidualna na czas z toru wyścigowego Monza do Mediolanu. Trasa prowadzi delikatnie w dół i jeśli w czołówce klasyfikacji generalnej będzie jakiś specjalista od czasówek, to on będzie faworytem do zwycięstwa. Jeśli zaś przed ostatnim etapem różnice będą niewielkie, to możemy być świadkami niewiarygodnej rywalizacji do ostatnich metrów.

Faworyci

Vincenzo Nibali liczy na obronę tytułu sprzed roku | Giro d'Italia

Vincenzo Nibali liczy na obronę tytułu sprzed roku | Giro d’Italia

Z numerem pierwszym wystartuje ubiegłoroczny zwycięzca, Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida). Włoch to jedyny zawodnik z zeszłorocznego podium na starcie Giro. Rękawicę rzuci mu triumfator z roku 2014 – Kolumbijczyk Nairo Quintana z Movistaru. Groźny może też być czwarty w poprzedniej edycji Steven Kruijswijk (Lotto-Jumbo). Holender był blisko zwycięstwa w zeszłym roku, ale na dziewiętnastym etapie upadł na zjeździe z Col Agnel i najpierw stracił koszulkę lidera, a dzień później także pozycję na podium. Innymi kandydatami z kraju tulipanów do podium mogą być Bauke Mollema (Trek-Segafredo) i Tom Dumoulin (Team Sunweb). Poprzednie Giro ze złamaną łopatką opuścił Ilnur Zakarin (Katusha-Alpecin). Jeśli Rosjanin będzie w takiej formie jak w zeszłym roku, to ma wysokie szansę na czołową piątkę, a nawet i na podium. Orica-Scott jako lidera wystawiła Adama Yatesa. Brytyjczyk był czwarty w zeszłorocznym Tour de France, a w tym roku także pokazuje się z dobrej strony, zajmując ósme miejsce w Liege-Bastogne-Liege. Dwie opcje pozostawił sobie Team Sky. Szansę na wysoką pozycję mają zarówno Geraint Thomas, jak i Mikel Landa. Nie można zapominać o Domenico Pozzovivo (AG2R La Mondiale), Rui Costa (UAE Team Emirates), Thibaut Pinot (FDJ), Pierre Roland (Cannondale-Drapac) czy Tejay van Garderen (BMC). Każdy z nich ma duże szanse na miejsce w czołowej dziesiątce.

Polacy

W Giro po raz trzeci wystartuje polska drużyna, CCC Sprandi Polkowice (poprzednio w 2003 i 2015 roku). Dyrekcja wyścigu postanowiła przyznać jej dziką kartę. Liderami polskiego zespołu będą zapewne Czech Jan Hirt oraz Austriak Felix Grosschartner. W składzie drużyny z Polkowic wystartuje też trzech Polaków: Marcin Białobłocki, Maciej Paterski oraz Łukasz Owsian. Oprócz nich jako pomocnicy na starcie staną też Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal) oraz Michał Gołaś (Team Sky).

Lista etapów (oznaczenie trudności w gwiazdkach)

5 maja: 1. etap: AlgheroOlbia (206 km) – **
6 maja: 2. etap: OlbiaTortoli (221 km) – **
7 maja: 3. etap: TortoliCagliari (148 km) – *
8 maja: dzień przerwy
9 maja: 4. etap: CefaluEtna (181 km) – ****
10 maja: 5. etap: Pedara – Mesyna (159 km) – *
11 maja: 6. etap: Reggio di CalabriaTerme Lugiane (217 km) – **
12 maja: 7. etap: Castrovillari Alberobello (224 km) – *
13 maja: 8. etap: MolfettaPeschici (189 km) – ***
14 maja: 9. etap: Montenero di BisacciaBlockhaus (149 km) – ****
15 maja: dzień przerwy
16 maja: 10. etap: FolignoMontefalco (39,6 km) – **** – jazda indywidualna na czas
17 maja: 11. etap: FlorencjaBagno di Romagna (161 km) – ****
18 maja: 12. etap: ForliReggio di Emilia (229 km) – *
19 maja: 13. etap: Reggio di EmiliaTortona (167 km) – *
20 maja: 14. etap: CastellaniaOropa (131 km) – ***
21 maja: 15. etap: ValdengoBergamo (199 km) – ****
22 maja: dzień przerwy
23 maja: 16. etap: RovettaBormio (222 km) – *****
24 maja: 17. etap: TiranoCanazei (219 km) – ***
25 maja: 18. etap: MoenaOrtisei/St. Ulrich (137 km) – *****
26 maja: 19. etap: San Candido/InnichenPiancavallo (191 km) – ****
27 maja: 20. etap: PordenoneAsiago (190 km) – ****
28 maja: 21. etap: MonzaMediolan (29,3 km) – ** – jazda indywidualna na czas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *