Test maseczek dla mężczyzn

man-person-maskOstatni tydzień roku – czas kiedy teoretycznie za oknem prószy śnieg, wszyscy wpychają w siebie ostatkami sił, to czego nie udało zjeść się na wigilii, a karpie zamiast w wannie, pływają spokojnie na wolności. Nie ma lepszego okresu, żeby jeszcze przed noworocznymi postanowieniami, których i tak nie spełnimy, zacząć dbać o siebie. W jaki sposób? Robiąc coś dla naszej twarzy i nakładając maseczkę.

Wchodzimy do drogerii, w logo której znajduje się pół-koń, pół-mężczyzna, choć niektórym kojarzy się z najeźdźcami z kosmosu, kierujemy się na odpowiedni dział i doznajemy szoku, gdyż wybór maseczek dla mężczyzn jest… ubogi. Ogranicza się do czterech maseczek, dwóch firm: trzech oczyszczających i jednej przeciwstarzeniowej (na zmarszczki). Żeby jeszcze ułatwić wybór, sprawdziliśmy wszystkie.

maseczka-aa-2Na pierwszy strzał poszła przeciwtrądzikowa maseczka firmy „AA”. Jak zapewnia producent: oczyszcza, zwęża pory, a także „aktywnie matuje skórę”. Jest to biały krem, który w konsystencji przypomina trochę śmietanową pastę dodawaną do kebabów (smakuje gorzej). Nie zastyga na twarzy, właściwie to w ogóle nie zmienia konsystencji po nałożeniu. Zmywa się ją po dziesięciu minutach. Efekt świeżości czuć  przez jakieś dwadzieścia minut. Po spłukaniu maseczki  skóra była zaczerwieniona i lekko piekła.

Maseczka „AA” przeciwstarzeniowa konsystencją przypomina zwykły krem do twarzy. Do tego charakteryzuje ją również biały kolor, brak zapachu. Należy nałożyć ją na twarz, a po dziesięciu minutach wsmarować w skórę i zmyć. Z całego procesu to zmywanie jest najprzyjemniejsze, bo jest naprawdę proste. Trwa sekundę i nie drażni oczu. Oczywiście, efekty widać dopiero po jakimś czasie, ale… jeśli masz dwadzieścia lat, to i tak nie jest ci potrzebna taka maseczka, przejdźmy więc do faworytów.

maseczka dermoglinMaseczka oczyszczająco-odżywcza firmy „Dermaglin”. Odwracając opakowanie na drugą stronę dowiadujemy się, że zawiera jedynie pięć składników, z których wszystkie są naturalne. Dla porównania: maseczka firmy AA zawiera aż trzydzieści dwa składniki, z których o istnieniu większości usłyszysz po raz pierwszy. Ważne jest to, że oprócz oczyszczania skóry, jest to również maseczka kojąca, która zmniejsza podrażnienia wywołane goleniem. Ma konsystencję błotka, zielony kolor i pachnie świeżym ogórkiem, co jest jej wielkim plusem. Po nałożeniu zastyga na twarzy, tworząc skorupę. Podczas zmywania maseczka brudzi całą umywalkę i pozostawia na niej piaszczysty osad.

Druga maseczka tej firmy jest przeciwtrądzikową. W konsystencji jest bardziej wodnista, przez to trudniej się ją nakłada. Pachnie tak, jak wszystkie inne maseczki glinkowe. Głęboko oczyszcza, działa nawilżająco i odżywczo na skórę. Znacznie zmniejsza przetłuszczenie skóry i zapobiega wszelkim zmianom trądzikowym. Po spłukaniu maseczki, skóra jest odprężona, ale wysuszona. Najlepiej nałożyć na nią krem nawilżający.

Maseczki AA mają pojemność dwunastu mililitrów i w standardowej cenie kosztują 4.99 zł. Maseczki Dermoglinu mają pojemność dwudziestu mililitrów (trzeba się postarać, żeby zużyć wszystko za pierwszym razem) i kosztują 6.99 zł. Warto jednak nadmienić, że często wszystkie z wymienionych maseczek można dostać w promocji za 4.99, 3.99, a nawet 2.99.

Może zatem zamiast tkać ambitne plany i przez pierwszy tydzień nowego roku jeść jarmuż i bataty, czy zapisać się na siłownie i pójść tam dwa razy, warto wpisać do swoich noworocznych postanowień tak prostą rzecz jak maseczka. Jest to bowiem rzecz, która nie wymaga od nas wyrzeczeń czy dużych nakładów finansowych, a jedynie 20 minut naszego czasu. Do tego efekty widać od razu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *