Futbolowy 16/17 #10 To nie jest świąteczny tekst!

fp2Futbolowy w sezonie 16/17 dobił do liczby 10! Dzisiejsze, jubileuszowe wydanie poświęcimy jak zwykle sprawą bieżącym: 1. Realowi Madryt, 2. derbom Liverpoolu, 3. Ekstraklasie i 4. Arsenalowi. Przeglądu i selekcji najważniejszych informacji po raz kolejny dokonali dla Was Michał Fila i Michał Szum.

Wisienka na torcie

Michał F.: Tak, rozpoczynam kolejny tydzień informacją o Realu Madryt. Nie może być inaczej jeśli Los Blancos zostali w ostatnią niedzielę najlepszą drużyną globu. W finale Klubowych Mistrzostw Świata pokonali japońską Kashimę 4:2. Wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania. Bliżej zwycięstwa w regulaminowym czasie gry był rywal Królewskich. W 52 minucie wyszedł na prowadzenie 1:2, ale niecałe 10 minut później Cristiano Ronaldo wyrównał.

Zdobywca Złotej Piłki przez 90 minut nie zaprezentował absolutnie nic. Gol z karnego nie przemawia na jego korzyść. Zatem jak wyjaśnić ten fenomen, że potrafił ustrzelić hat-tricka? Nie wiem. W dogrywce trafiał do bramki rywali dwukrotnie. Oby to był zwiastun zwyżkowej formy. Od 2017 roku Real będzie grał ze złotą tarczą najlepszej drużyny globu. Zasłużenie.

Źródło: https://www.facebook.com/RealMadridPL/

 

Rzeczy pewne, mniej pewne i derby Liverpoolu

Michał Sz.: Równie zasłużenie pozycję lidera Premier League piastuje londyńska Chelsea, która pewnie kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Tym razem ofiarą The Blues okazało się stołeczne Crystal Palace, przegrywając w derbach Londynu wynikiem 0:1. Mecz z Palace był jedenastym zwycięstwem z rzędu podopiecznych Conte, a ich przewaga nad drugim w tabeli Manchesterem City wynosi już 7 punktów.

W pogoni za liderem piłkarze The Citizens nie mieli w miniony weekend łatwego zadania, bowiem tym razem przyszło im się mierzyć z Arsenalem. Kanonierzy co prawda w tym sezonie są raczej skazanie na bycie statystami w walce gigantów o trofeum, niemniej waleczności nigdy nie można im odmówić. Animuszu wystarczyło im jednak tylko na pierwszą połową, którą wygrali 0:1, natomiast w drugiej do głosu doszli już piłkarze Guardioli i szybko pokazali Londyńczykom ich miejsce w szeregu. Tak tak – Arsenal powrócił na swoją ukochaną, czwartą pozycję. Złoty krąg rzeczy pewnych, czyli 1. śmierć, 2. podatki, 3. zejście Robbena na lewą nogę, 4. Arsenal, oficjalnie powrócił do łask.

Tymczasem dziś fani ligi angielskiej będą mieli kolejny powód do celebrowania, a wszystko to za sprawą poniedziałkowego dokończenia 17. kolejki, w którym na przeciw siebie staną dwie drużyny z Liverpoolu. Szum medialny wokół starcia można przyrównać raczej do finału Mistrzostw Świata w hokeju podwodnym kobiet aniżeli walki Pudzian vs. Popek, lecz wbrew pozorom będą się w nim rozgrywały dość ważne sprawy. Jeżeli Liverpool FC wygra to spotkanie, będzie jedyną drużyną mającą liderów z Chelsea w zasięgu dwóch meczów (różnica punktowa wyniesie 6). Czy zatem drużyna Evertonu jest w stanie pokrzyżować plany The Reds i zdoła wygrać to spotkanie? A może będzie to spotkanie w stylu lekkich, łatwych i przyjemnych dla drużyny Kloppa? Kto ostatecznie będzie rządził na dzielni? Przekonamy się już dziś, chwilę przed 23.

arsenal4

Tak wygląda obecnie czołówka Premier League. Źródło: http://www.flashscore.pl/

 

Żegnaj Ekstraklaso

Michał F.: Niestety, każdy fan rodzimej piłki musi pożegnać się z weekendami, kiedy z wypiekami na twarzy oglądał starcia np. Górnika Łęczna z Wisłą Płock: Ekstraklasa oficjalnie robi sobie urlop. Co zatem działo się w ostatniej kolejce?

Lider i vice lider stracili punkty na własne życzenie. Lechia na wyjeździe uległa Koronie Kielce 0:2. Niestety, ale gra biało-zielonych pozostawiała wiele do życzenia. Ponadto brak lidera środka pola – Milosa Krasica był bardzo widoczny. Sebastian Mila nie ma rytmu meczowego i dlatego nie mógł dać wiele zespołowi.

Podobnie było z Jagiellonią Białystok, która przegrała z Wisłą Płock. Mecz mógł się podobać, obfitował w wiele akcji i Nafciarze wygrali zasłużenie. Nie zmienia to faktu, że przezimują na fotelu lidera.

Nemanja Nikolic z warszawską Legią pożegnał się w imponującym stylu. Strzelił Górnikowi Łęczna aż 3 gole. Dodatkowo na ławce trenerskiej zadebiutował Franciszek Smuda. Cudów nie uczynił i jego podopieczni przegrali 0:5. Drużyna Jacka Magiery idzie jak burza i traci zaledwie 4 punkty. Wiosna będzie bardzo ciekawa!

 

PS. Na koniec nie mogło oczywiście zabraknąć klasyka 🙂 Na nadchodzący czas ekipa Futbolowego życzy Wam Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwa × 4 =