Serialowy zawrót głowy. Szkockie podróże w czasie, czyli „Outlander”

Outlander-First-Look-outlander-2014-tv-series-37422454-3000-2000Nie przepadacie za serialami o superbohaterach? Szukacie produkcji, w której bohaterami po raz kolejny nie są zakochani licealiści? „Outlander” to historia właśnie dla was.

Serial produkuje telewizja Starz, która dała nam m.in.: „Spartakusa” czy „Piratów”. Jest adaptacją książki Diany Gabaldon, która w Polsce ukazała się pod tytułem „Obca”. Autorka, mimo iż pisze od ponad 20 lat, historii jeszcze nie skończyła, więc wszystko wskazuje na to, że pierwszy sezon to dopiero początek kolejnej wielosezonowej telewizyjnej przygody.

„Outlander” to historia angielskiej pielęgniarki Claire Randall, która po zakończeniu wojny wyjeżdża wraz z mężem na urlop do Szkocji. Każde z nich ma własny plan na miesięczne wakacje. Claire chciałaby poprawić relacje z mężem, którego w ciągu ostatnich lat widziała zaledwie kilka razy.  Natomiast Frank w Szkocji szuka informacji o swoich przodkach. Funduje swojej żonie zwiedzanie okolicznych zamków i przekopywanie tysiąca historycznych dokumentów, a ich „druga podróż poślubna” bardziej przypomina szkolną wycieczkę. Znudzona brakiem zainteresowania kobieta błąka się samotnie po okolicznych wzgórzach, gdzie odkrywa tajemniczy celtycki krąg. I tu zaczyna się jej przygoda. Magia kręgu przenosi młodą pielęgniarkę do XVIII wieku, czasów bezprawnej angielskiej dominacji w Szkocji i zbliżającego się powstania Jakobitów. Claire niemal od razu na swojej drodze napotyka przodka swojego męża – Jonathana „Black Jack” Randalla. I chociaż panowie dzielą ten sam wygląd, to charakter już niekoniecznie. Z konfrontacji z przywódcą czerwonych kurtek ratuje ją grupa Szkotów. Kobieta zaczyna szokować swoich nowych towarzyszy umiejętnościami medycznymi, ale przede wszystkim swoim wulgarnym językiem. Claire musi walczyć o przetrwanie, by wrócić do Franka, ale czy na pewno będzie tego chciała, gdy na jej drodze stanie Jamie Fraser?

I może fabuła brzmi dosyć schematycznie, ale nie jest to kolejna pozycja dla nastolatków, gdzie magia dotyczy tylko wybrańców, a głównymi problemami bohaterów są ich miłosne rozterki. To historyczny romans w otoczce sci-fi, który rozgrywa się w przepięknej szkockiej scenerii.

Outlander-Season-1-outlander-2014-tv-series-37617528-1800-1200

Bohaterowie niekoniecznie pozytywni

„Outlander” utrzymuje wysoki poziom dzięki dobrze skonstruowanym bohaterom i aktorom, którzy się w nich wcielają. Claire to nie kolejna nastolatka z problemami rodem z podstawówki. To silna, odważna kobieta, której nie obce jest cierpienie i brutalność życia codziennego po latach spędzonych na frontach II wojny światowej. I chociaż Jamie nie raz rusza jej na ratunek, to w niczym nie przypomina typowej damy w opresji. Claire jest wspaniałym przykładem silnej, wyemancypowanej protagonistki z krwi i kości. W młodą pielęgniarkę wcieliła się irlandzka aktorka Caitriona Balfe, która wydaje się stworzona do tej roli. Dobrze łączy wrażliwość swojej bohaterki z jej determinacją i pasją.

Postacią, dla której pierwszej znaleziono odtwórcę, był Jamie Fraser. Wciela się w niego mało znany aktor Sam Heughan. Jamie to stereotypowy bohater. Odważny, szlachetny, ratujący wybrankę swojego serca zawsze w odpowiednim momencie. Mimo schematyczności postaci Hueghan wyciąga ze swojego bohatera to, co najlepsze. Poza tym aktor został przez twórców uznany chyba za ozdobę serialu. Na tle pozostałych panów prezentuje się jako jedyny przystojny Szkot, a to, że przy każdej okazji chętnie obnaża woje umięśnione ciało, może nas tylko w tym przekonaniu utwierdzić. Nie mniej aktorsko również radzi sobie nie najgorzej. Z każdym odcinkiem się rozwija, a na koniec sezonu niezwykle realistycznie pokazał traumę bohatera.

Bardziej interesujące są postacie drugoplanowe. Tobias Menzies, który wciela się w dwóch bohaterów miał niełatwe zadanie, poradził sobie z nim doskonale. Genialnie gra zarówno spokojnego, sympatycznego męża głównej bohaterki, jak i jego demonicznego przodka. Randall to antagonista z krwi i kości. To człowiek, który pławi się w okrucieństwie. Psychopata.  Menzies jako Frank nie wzbudza większych emocji, ale przecież o to chodzi. Widzowie, tak samo jak Claire muszą przestać postrzegać Randalla jako sympatycznego historyka. Za sprawą doskonałej gry aktorskiej udaje się to niezwykle szybko. Menzies w postać demonicznego Black Jacka tchnął tyle zła, że przewyższa niejeden czarny charakter. Nie jest to bohater, którego da się lubić, nienawidzi się go od pierwszego pojawienia się na ekranie.

Zarówno Caitriona Balfe, Sam Heughan, jak i Tobias Menzies potrafią zaprezentować różnorodne, nierzadko skrajne emocje i za każdym razem wypadają przekonująco. Oprócz głównej trójki warto zwrócić uwagę  również na dalszy plan. Chociażby na Grahama McTavisha, czyli  Dougala MacKenzie, który chociaż gra postać szorstką i na pierwszy rzut oka odstraszającą, potrafi urzec widza skrywaną wrażliwością.

Outlander 2014 Szkocka rzeczywistość

Scenarzysta Ronald D. Moore postawił w swoim projekcie na autentyczność świata, co jest niezwykle mocną stroną „Outlandera”. Przy produkcji zatrudniono historyków, z którymi konsultowano się przy każdym odcinku. I to widać. Twórcy skrupulatnie odwzorowali ówczesny świat zaczynając od najdrobniejszych elementów. Dzięki dekoratorce wnętrz Ginie Cromwell każde wnętrze zadziwia niezwykłą dokładnością szczegółów. Podczas seansu nie ma szans, aby dokładnie przestudiować wszystkie drobne przedmioty, ozdoby, meble i inne elementy wystroju. Kostiumy również zasługują na uwagę – tu ponownie zwycięża siła detali: w klamrach, chustach, sukniach i oczywiście kiltach. Realizmu dodają również odmienne akcenty, czy wstawki w rodzimych dialektach oraz sytuacja polityczna, która jest wryta w fabułę. Całości dopełniają fantastyczne zdjęcia. Prawdziwe szkockie plenery to ze strony twórców strzał w dziesiątkę. Wiele ujęć po prostu zapiera dech w piersiach. Mamy tutaj wietrzne, puste zielone wzgórza i naturalistycznie ukazane miasta oraz dynamiczne sceny walki. „Outlander” to uczta dla oczu.

Wszystko to zostało opatrzone wspaniałą muzyką Beara McCreary’ego, który trzyma się narodowych melodii i instrumentów. Szczególnie wyróżnia się klimatyczna czołówka, tytułowy utwór „Sing Me a Song of a Lass that is Gone” to adaptacja wiersza Roberta Louisa Stevensona, która została dopasowana melodią do starej pieśni folkowej.

„Outlander” to przede wszystkim opowieść o przystosowaniu się do zupełnie obcego środowiska. Na co wskazuje sam tytuł. Główna bohaterka jest obca podwójnie, po pierwsze jest z innego czasu, po drugie jest Angielką wśród Szkotów. Serial trzyma poziom od pierwszego do ostatniego odcinka. Z powodzeniem łączy ze sobą romans, dramat historyczny i w końcu science fiction. I chociaż wielu twierdzi, że jest to propozycja bardziej dla pań, to panowie też znajdą w nim coś dla siebie.

Premiera 2. sezonu już w sobotę, 9 kwietnia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *